Share
Go down

ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 12:58 am
// Rapture

- No normalnie, na co mi wsuwka? - Geraldine raczej nie nosiła przy sobie niepotrzebnych rzeczy, a wsuwka przynajmniej jej zdaniem do takich należała. Nie szykowała się raczej na to, że będzie musiała wydostać swoją dłoń z kajdanek, bo ktoś mądry zapomni o tym, że gdzieś przepił kluczyk. Od teraz będzie wiedziała, że tak mała i niepotrzebna rzecz może być jednak użyteczna. 
Humor dopisywał Geraldine od momentu, w którym dostrzegła, że jej oprawca wygląda na bardzo zmartwionego. Na jej twarzy rysowała się uśmiech spowodowany tym, że karma najwyraźniej wracała i musiała mieć gdzieś we wszechświecie jakieś wsparcie, znaczy nie była to do końca sytuacja w jakiej chciała się znaleźć, jednak nie potrafiła się dłużej złościć.
- Może trochę spokojniej, chciałabym dojechać, gdziekolwiek jedziemy w jednym kawałku.- Odparła kiedy pociągnął ją w stronę pojazdu. Wsiadła do środka jako pierwsza.
- Po co mamy jechać do moich rodziców, wolałabym, raczej aby nie dowiedzieli się o tym, jak wyglądają stróżowie prawa i czym się zajmują wieczorami. - Najwyraźniej zaczynała się już świetnie bawić podczas tej sytuacji.
- Mieszkam nad gabinetem, także możemy tam jechać, klucze mam, bo swoich pilnuję w przeciwieństwie do niektórych. - Posłała złośliwe spojrzenie Hayesowi.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 1:32 am
- Jeśli będziesz się tak wiercić to obawiam się, że może być z tym problem. - odbił piłeczkę kiedy załadowali się do środka. Sytuacja taka jak ta dawała im ograniczoną zdolność do manewrowania chętnymi do tychże czynów dłońmi. Był pewien, że wolała mieć przy sobie nie jego, lecz własną rękę.
  Wbrew pozorom, wsuwki były całkiem przydatne. Jemu wystarczyła jakakolwiek ostra rzecz, niestety cięte riposty nie spełniały kryteriów użyteczności. W połowie drogi do celu zaczął rozmyślać o tym głupim psie, który czeka na niego w domu. W pewnym sensie wszystko szło po jego myśli. Miał zamiar odwieźć pijaną Geraldine w bezpieczne miejsce. Może od początku o to mu chodziło? Zaczęło się od wyrzucenia z jej głowy kilku zbędnych promili kiedy obracali się na parkiecie, kończąc na wędrówce do taksówki?
- To może jednak zawrócimy na posterunek? - zasugerował, co również zabrzmiało całkiem poważnie. W lichym blasku ulicznych latarni, które odbijały się raz po raz od szyb samochodu, trudno powiedzieć czy zachował swoje umiarkowane rozbawienie sprzed wyjścia z Rapture. Złośliwe spojrzenie odwzajemnił wymuszonym grymasem uśmiechu w jednym z kącików ust. Nie, nie miał zamiaru się z tego tłumaczyć!
  Kolejnym problemem, z jakim musieli się zetrzeć było opuszczenie pojazdu. Każde z nich miało odruch wysiadania w swoją stronę. Kiedy wykaraskali się z kłopotów siedzeń pasażerskich, Hayes uregulował opłatę za przejazd i podszedł do znanych sobie drzwi gabinetu weterynaryjnego. Nie sam, oczywiście.
- Wystarczy mi coś cienkiego. Małe nożyczki, cienki drucik, spinacz do papieru. - powiedział poprawiając ich płaszcze, które niósł zawieszone na lewej ręce. - Wsuwek nie masz. - powiedział przyglądając się fasadzie budynku z wysoko uniesioną głową.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 11:28 am
Cała podróż przebiegała w warunkach nieco odbiegających od normy, aczkolwiek w swoim życiu zdarzyło się już Geraldine miewać dużo mniej przyjemne wycieczki. Próbowała sobie ułożyć dłonie na kolanach, zapominając o tym, że przecież ma teraz jedną wspólną rękę z Hayesem, więc gdy tylko poczuła nienaturalny opór gwałtownie cofnęła kończynę.
- Myślisz, że Twoi przełożeni byliby zadowoleni, gdyby zobaczyli jakiego poważnego przestępcę im przywiozłeś? Spójrz na mnie, najgroźniejsza chyba w całym mieście. - Nie dało się ukryć, że dziewczyna wyglądała zdecydowanie bardzo nieszkodliwe, nawet kiedy próbowała się złościć strasznie słabo jej to wychodziło. 
Wyjście z pojazdu okazało się być chyba najtrudniejszym elementem z tej ich małej podróży, jednak nawet to jakoś im się udało. No pasmo niesamowitych sukcesów. Kiedy już znaleźli się pod drzwiami gabinetu spojrzała na mężczyznę i odparła.
- W którejś z kieszeni mojego płaszcza znajduje się klucz do gabinetu. - Liczyła na to, że nie zgubił przy okazji jej klucza, chociaż tak patrząc na niego to wszystkiego się można było spodziewać.
- Mam igły, dużo igieł, różniej wielkości, myślisz że się nadadzą? - Czekała, aż jej towarzysz znajdzie klucze, a zakończenie tego dnia pełnego wrażeń wydawało się być coraz bliższe, z czego w sumie była zadowolona, bo nie marzyła w tym momencie o niczym innym, niż gorąca herbata i kocyk. Jak to się może zmienić wszystko w przeciągu kilku godzin.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 12:04 pm
Przewrócił oczami i przerzucił płaszcze przez ich złączone ręce. Dopiero wtedy mógł zabrać się za szukanie klucza. Poszło mu zadziwiająco szybko, bo nie dłużej niż minutę później przekręcał go już w drzwiach. Nacisnął na klamkę, popchnął drzwi i przerzuciwszy sobie płaszcze tak jak wcześniej, wykonał niedbały, ale nadal teatralny gest zapraszający kobietę do środka.
- Może. - odparł lakonicznie. Zostawił płaszcze w pierwszym lepszym miejscu. - Zobaczymy. - dodał równie wylewnie, spoglądając na McDonald z ukosa. A raczej zezując w dół.
- Myślę, że mieliby to kompletnie gdzieś. - odpowiedział w końcu na jej zaczepkę. Ba, mieliby to w tak głębokim poważaniu ł, że nawet sobie nie wyobrażała. - Wolałbym drucik lub spinacz. I kawa też byłaby w porządku. - ostatnie dodał jakby nieco ciszej i z wyraźnym przekąsem.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 12:18 pm
Trudno było się przyzwyczaić do tego chodzenia w parze. Geraldine miała jeszcze spory problem z synchronizacją, ale starała się jakoś z tym radzić. Całkiem sprawnie poszło mu odnalezienie klucza i otworzenie drzwi, kto by się spodziewał. 
- Jak tak patrzę na ciebie, to w sumie do przewidzenia, że mają wszystko gdzieś, skoro ty również masz, jeśli wszyscy macie takie podejście, to w ogóle dobrze wiedzieć, że można liczyć na policję. - Być może te słowa były niepotrzebne, dlatego dosyć szybko zmieniła temat, mogła się ugryźć w język.
- Chodźmy tam - Pociągnęła go w stronę jednej z szuflad. Wyciągnęła cały zestaw igieł, żeby mógł sobie wybrać taką, która mu się najbardziej podoba. Miała nadzieję, że potrafi się tym obsługiwać, bo jeśli nie poradziłby sobie z zamkiem, to mięliby większy problem.
- Jak to nie pomoże, to będę szukać drucika, aczkolwiek nie spodziewaj się, że go znajdę, więc lepiej żeby udało ci się zrobić to, co masz zrobić, tym co znalazłam. - Przyglądała się mu uważnie. Być może dzięki obserwacji nauczy się nowej, przydatnej rzeczy, jaką będzie otwieranie kajdanek byle czym. W życiu by się nie spodziewała, że dane jej będzie poznać tajniki takiej sztuki. 
- Kawa będzie, ale dopiero jak zasłużysz. - Nie odrywała od niego wzroku, w duchu liczyła, że uda mu się wyswobodzić ich dłonie, oby los im sprzyjał.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 2:23 pm
  Sytuacja powoli pozwalała im na namiastkę współpracy. Nie byłoby potrzeby kłopotania się tym w ogóle, gdyby nie założył na ich nadgarstki kajdanek, jednak kto nie ryzykuje, ten traci! Co prawda stracili czas na zajmowanie się rzeczami kompletnie nieprzydatnymi w ich codziennym funkcjonowaniu, jednak nie można tego czasu nazwać zmarnowanym.
  Prychnął.
- Ranisz moje serce. - odparł równie obojętnie co przed chwilą. Szarpnęła, więc niczym posłuszny piesek, podreptał we wskazane miejsce przy szufladach. Oparł się o jeden z postawionych nieopodal mebli i czekał na wspomniane narzędzia.
- Odwróć się. - polecił blondynce, zauważywszy żywe zainteresowanie techniką oswabadzania się z policyjnych okowów. Z przybornika wyciągnął trzy stosunkowo grube igły. Jedną z nich przystawił do palca Geraldine i zarechotał krótko pod nosem. Włożył najgrubszą igłę gdzieś z boku pierwszej obręczy. Dwie pozostałe wsunął do środka tam, gdzie powinien znaleźć się kluczyk. Po zaskakująco krótkiej chwili, dłoń policjanta była już wolna. Pociągnął obręcz otwartych kajdanek bliżej siebie, żeby przysunąć do siebie blondynę. Już miał zaczynać, ale wzięło go na wahanie.
- Właściwie... - przechylił głowę.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 3:02 pm
Cóż Hayes najwyraźniej potrzebował jakiejś rozrywki, że sprawił sobie tyle kłopotu ze spięciem ich kajdankami. Geraldine nie mogła narzekać, jej życie chyba powoli nabierało jakiegoś koloru, czego ostatnio jej brakowało. Może nie do końca o to jej chodziło, ale nie można było narzekać. W zasadzie pomimo wszystkiego całkiem dobrze się bawiła, choć jak na razie jeszcze nie było wiadome, czy uda się ich rozdzielić. 
- To Ty masz serce? - Odparła z udawanym zdziwieniem. W sumie to miała wrażenie, że on nieco kreuje wokół siebie taką nieprzyjemną aurę, bo przecież zlitował się nad biednym psem, a gdyby był aż tak nieczuły to miałby go gdzieś.
Kiedy nakazał się odwrócić zrobiła to bez zająknięcia, zależało jej na tym, żeby się uwolnić. Geraldine ani na chwilę nie oderwała wzroku od jego rąk. Liczyła na to, że rzeczywiście wyniesie z tego jakąś naukę. Nie minęła chwila i udało mu się zrobić to, co zamierzał.
- Rzeczywiście masz sprawne palce. - Nawet nie zarejestrowała jak to zrobił, bo stało się to tak szybko. Chwilę później znalazła się tuż przed nim, w sumie wydawało jej się, że już po wszystkim no i wtedy się odezwał.
- Właściwie to co? - Musiała podnieść głowę, a w zasadzie to zadrzeć wysoko żeby spojrzeć mu w oczy, bo niestety wyglądała przy nim jak dziecko.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 3:21 pm
  Podrapał się po brodzie i zastanowił nad tym co zrobić z tymi kajdankami. On był wolny, więc mógł sobie jeszcze pożartować, przypinając Geraldine do grzejnika. Nie protestował, kiedy mimo pojedynczego ostrzeżenia - które było respektowane zaledwie przez pierwsze kilka sekund - przyglądała się temu jak grzebie w kajdankach.
  Miał zwyczaju ignorowanie niektórych wypowiedzi, więc pozwolił sobie skwitować pozostałe komentarze krótkim prychnięciem. Z tej odległości oprócz delikatnych perfum, czuł lekką woń alkoholu, który w siebie wlała.
- Chcesz sama się odpiąć? - zapytał wyciągając igły z wolnej obręczy. Najgrubszą igłę włożył od boku. - Kajdanki mają podwójne zabezpieczenia. Nie wystarczy imitacja kluczyka zrobiona z kawałka metalu. Musisz uruchomić mechanizm, który znajdziesz tuż przy podstawie. - Wskazał palcem blisko jej nadgarstka. - Potem wystarczy spróbować przekręcić... jak kluczyk. - włożył pozostałe igły w miejsce kluczyka i tak je zostawił. Powinno jej się nie udać.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 3:44 pm
Tak, a najlepiej przypiąć do grzejnika i zostawić, niech sobie radzi. Za prawdę wyśmienity pomysł. Gdyby tylko wiedziała, że przeszło mu coś takiego przez myśl pewnie po raz kolejny przez chwilę demonstrowała by swoją irytację, na całe szczęście nie pochwalił się tą koncepcją na głos. 
- Może i bym chciała, ale raczej powątpiewam w swoje możliwości. - Jej umysł tego wieczora był nieco zamroczony i nie do końca wychwytywała wszystko, co się wokół niej działo. Niby obserwowała go podczas tej czynności, jednak praktycznie niczego się nie dopatrzyła. Jednak takie zadanie wydawało się być całkiem zabawne. 
- Mechanizm przy podstawie.. - Mruknęła sobie pod nosem słuchając krótkiego instruktażu. Jak się na to patrzyło, to ta cała czynność wyglądała dużo prościej, brzmiało raczej jak nieco za bardzo zagmatwane. Na jej twarzy widać było skupienie, chyba pierwszy raz tego wieczora. Jakoś średnio szło jej szukanie tego mechanizmu, chyba nie nadawała się wcale do tego zadania, a że Geraldine nie należała do osób cierpliwych.. Próbowała jednocześnie poruszać wszystkimi igłami, co musiało wyglądać dosyć zabawnie. 
- Chyba mnie to przerosło, ale nie zostawisz mnie tak? Może gdy mój umysł będzie jaśniejszy rozpracuję tą metodę, dzisiaj jednak nie nadaję się chyba już prawie do niczego. - Miała nadzieję, że się nad nią zlituje i nie zostawi jej z tym metalem na nadgarstku.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 9:05 pm
  Jedni byli stworzeni do otwierania kajdanek za pomocą narzędzi awaryjnych, inni pomagali zwierzętom, których los w Atlasie nie był pewien. Przez wszystkie te anomalie związane z mutacjami ciężko było mówić o normalnym funkcjonowaniu kogokolwiek. Żyli tym, oddychali, musieli jakoś sobie radzić. Każde stworzenie. Możliwe, że ten kundel w domu Elijaha wyląduje znowu na ulicy, ale przecież wszyscy byli koniec końców tacy sami. Snuli się po tym dziwnym świecie, wybrańcy nierzeczywistości.
- Zobaczymy... - mruknął przejmując od niej wszystkie igły. Powoli przeszedł do powtarzania czynności, które wykonał już wcześniej. Robienie tego igłami było nieco uciążliwe, ale koniec końców, trzeba było sobie jakoś radzić.
- Miałaś już kiedyś - podniósł wzrok kiedy drobnym kliknięciem wyczuł, że z tym zamkiem zaraz sobie poradzi. - do czynienia z pannami Foster? - zapytał.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 9:32 pm
Jako, że oddała igły mężczyźnie, czekała aż poradzi sobie z zamkiem po raz drugi. Zdawała sobie sprawę, że o ile ktokolwiek z nich się z tym upora to na pewno nie będzie to ona. Po raz drugi obserwowała uważnie poczynania swojego towarzysza. Może tym razem lekcja okaże się cenniejsza. W zasadzie to stwierdziła, że ten tutaj nie jest wcale taki zły, a te wszystkie sprzeczki były całkiem niezłą zabawą. No i wtedy nieco zdziwiła się jego pytaniem, czy miała do czynienia z Fosterównami? Bywała czasem w ich klubie, jednak kojarzyła je raczej z widzenia, dzisiaj wyjątkowo Marceline uraczyła ją swoją uwagą, co ją strasznie zdziwiło.
- Znaczy raczej z dystansu, sporo słyszałam, jednak nie wiem ile w tych plotkach prawdy, ja sama nieco się ich boję, mają w sobie coś takiego, co powoduje, że po ciele przechodzą dreszcze, a może trochę za dużo sobie wyobrażam, no nie pasują mi zbytnio. - Geraldine nie była fanką sióstr Foster. Naprawdę się ich bała, miała wrażenie, że nie mają dusz, czy coś w ten deseń. Były strasznie wyrachowane i wykreowane, nie wyczuwała w nich żadnej prawdy. Ten cały ich świat był za bardzo idealny.
- Dlaczego pytasz? - Czyżby to było jakieś przesłuchanie? Cofnęła się o krok i przeniosła spojrzenie z jego rąk na twarz. Miała nadzieję, że w tym całym zamieszaniu nie chodziło mu tylko o przesłuchanie jej w tej sprawie, bo jeśli tak, to mógł zapytać od razu, bez zbędnego mętliku.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 9:52 pm
  Obręcz w końcu puściła i nadgarstek Geraldine został oswobodzony. Zawiesił łańcuch tak, że obie strony kajdanek zakołysały się na jego palcu zanim nim nie obrócił i nie schował ich do kieszeni marynarki. Cały czas przyglądał się temu jak dziewczyna reaguje - zarówno na zadane pytanie jak fakt, że nie są już złączeni przez aparat policyjnego przymusu. Obserwował szczególnie mimikę, wiedząc już, że blondynka bardzo łatwo zdradza się z emocjami. Alkohol powinien jeszcze przez jakiś czas szumieć w jej głowie. Nie liczył ani nie wiedział, czy i ile wypiła przed jego pojawieniem się, ale podejrzewam, że starczyło tego na całą butelkę.
  Spojrzał w jej rozbiegane oczy i dostrzegł brak zahamowań w ocenie rzeczywistości, ponad lekko zaróżowionymi policzkami. Mógł w tej chwili użyć środków, które ponownie zaprowadziłyby ją w ślepy zaułek, tuż pod ścianę, ale nie robił tego z dwóch powodów. Jeden był zupełnie niezrozumiały, jakby przypominała mu kogoś, kogo znał. Poza tym, szybko się uczyła.
- Po prostu na nie uważaj. - polecił, bez przekąsów, bez nieczystych zagrań i sprytnych zwodów. Właściwie na co jej to mówisz, zachodził w głowę. Może był to jakiś eksperyment albo zwykła uprzejmość. Nie dbał o to, czy wypaple jego przestrogę na prawo i lewo.
  Nagle w jego dłoni pojawiła się zmanierowana, skórzana papierośnica. Na razie się nią po prostu bawił.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Sro Mar 28, 2018 10:59 pm
Kiedy Hayes oswobodził jej nadgarstek odruchowo potarła go palcami, nieco ją pobolewał po tych początkowych szarpnięciach. Następnie uśmiechnęła się promiennie.
- Czyli jednak się udało, panie władzo. - W sumie nawet przez moment nie wątpiła w powodzenie Hayesa. Wyglądał jej na takiego, który wie co robi. Pomimo bardzo złego pierwszego wrażenia, teraz w zasadzie zaczynała darzyć go sympatią, no ale Geraldine z zasady przepadała za wszystkimi, przynajmniej starała się bardzo, żeby tak było. 
- Radziłabym, wymienić je na jakieś działające, albo takie z kluczem, życie byłoby dużo prostsze. - Próbowała trochę zmienić temat, nie chciała za bardzo wchodzić w te raczej niewygodne, może gdyby była trzeźwiejsza łatwiej by jej szło trzymanie języka za zębami, chociaż nawet wtedy miała z tym problem, a co dopiero teraz.
Przypomniała sobie o nagrodzie jaką mu obiecała jeśli uda mu się ich uwolnić. Odwróciła się więc na pięcie, by dotrzymać słowa.  
-Pozwól, że zniknę na chwilę i spokojnie, potrafię o siebie zadbać. - Rzuciła idąc przed siebie. Ile w tym było prawdy? Raczej niewiele, nie do końca chyba zdawała sobie sprawę jacy mogą być ludzie. Ona z tym swoim wiecznie pozytywnym nastawieniem i sercem na dłoni.
Zastanawiała się, czy każdej z napotkanych osób mówił te słowa. Widziała wcześniej, że między nim, a Marceline coś się działo, jednak nie do końca rozumiała ich grę.
Tak się składało,że jej mieszkanie znajdowało się tuż nad gabinetem, w drugim pomieszczeniu na dole można było znaleźć schody prowadzące do jaskini Geraldine. Poszła na górę po kawę, bo w gabinecie nie posiadała takich rzeczy. Po krótkiej chwili pojawiła się na dole trzymając w ręku dwa kubki z tym napojem.
- Może być czarna? - W sumie to powinna zapytać się o to wcześniej, jednak jakoś nawet nie przyszło jej to na myśl. Udało jej się podejść do mężczyzny nie rozlewając ani kropli, co było sporym sukcesem i wyciągnęła jeden z kubków w jego stronę.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Czw Mar 29, 2018 12:21 am
- Ta. - rzucił przeciągle na komentarz o kajdankach. W tej chwili mogło się wydawać, że dziel ich przepaść językowa i związana z ogładą. Czasem zachowywał się jak pozbawiony głębszej myśli tur. - Jakoś zawsze zapominam. - wzruszył ramionami. Teraz zajmował się trupami. A kiedy przychodziła okazja do obezwładnienia przeciwnika, robił to zazwyczaj siłą własnych pięści. W jej przypadku wolał użyć kajdanek.
  Kąśliwość uwag pozostawała przy nim do końca. Miał zamiar coś dodać zanim poszła w sobie wiadomym kierunku. Zamiast tego kiwnął głową na zgodę i westchnął. Oderwał się zwinnie od mebla kiedy tylko zniknęła w na piętrze. Poszedł za nią i z dołu rozejrzał się po gabinecie i ułożeniu sprzętów. Jak złodziej, który korzystając z okazji zapamiętuje ułożenie wszystkich mebli, które mogłyby stanowić dla niego przeszkodę przy przyszłym włamaniu. Hayes najzwyczajniej w świecie zdecydował się na krótkie rozprostowanie nóg. Kawa o tej godzinie niepotrzebnie postawi go na nogi, chociaż nie gorszy rezultat da mu spotkanie z przybłędą we własnym mieszkaniu.
  Zastała go stojącego przy jednym z mebli, na którym zapewne stało jakieś urządzenie, rzeźba czy nawet puchar dla wzorowego weterynarza. Odwrócił się do niej, chowając papierośnicę w jednej z kieszeni spodni.
- A mam wybór? - uśmiechnął się krótko kącikiem ust. Podziękował za kubek mruknięciem i upił kilka łyków. Całkiem sprawnie mu to szło. Pozwolił sobie na milczenie, bo wiedział, że ona nie usiedzi cicho dłużej niż dwie sekundy.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Czw Mar 29, 2018 12:45 am
Geraldine postawiła swój kubek na blacie i zgrabnym ruchem wskoczyła na niego tuż obok stojącego Hayesa. Usiadła sobie wygodnie, po turecku - czyli tak jak najbardziej lubiła, po czym upiła spory łyk kawy. Liczyła na to, że ta pomoże jej w pełni wytrzeźwieć i jakoś całkowicie się ogarnąć, bowiem gdzieś tam trochę jeszcze jej szumiało w głowie, w końcu sporo tego alkoholu w siebie wlała.
- Jakbyś się częściej uśmiechał, to byś miał jakiś wybór, ale że jest jak jest.. - Upiła kolejny łyk. Pozwalała sobie na nie pilnowanie tego co mówi, czuła się już na tyle pewnie w jego towarzystwie, co mogło wydawać się dziwne, przecież znali się od dziś, jednak wyczuwała jakieś dobre wibracje, czy coś takiego. 
- To teraz może powiesz po co było to całe przedstawienie? Te wszystkie kajdanki i inne takie.  - Nie byłaby sobą, gdyby nie zadała pytań które ją nurtowały. Ona raczej rzadko kiedy owijała w bawełnę, wolała stawiać wszystkie sprawy jasno.
- A i jeszcze jedno, należą ci się przeprosiny, chyba nie do końca jesteś takim dupkiem na jakiego wyglądasz.- W tym momencie wbiła spojrzenie w zawartość swojego kubka z kawą. Należały mu się przeprosiny za całą poranną sytuację, gdzie zachowała się trochę jak rozpuszczony dzieciak.


Ostatnio zmieniony przez Geraldine McDonald dnia Czw Mar 29, 2018 2:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Czw Mar 29, 2018 2:29 pm
  Nie zareagował z jakąś przesadą kiedy wskoczyła na blat. Przyjrzał się dolnej części jej odzienia. Było to więcej niż prawdopodobne, że nosiła spodnie również rano. Kobiety, które zdecydowały się na miszmasz męsko-damski w jakiś sposób demonstrowały swoją niezależność, czy równość wobec męskich przyzwyczajeń, ale... jego zdaniem znacznie ładniej wyglądały w sukienkach, czy innych spódnicach.
  Prychnął. Z kubka ubyła już połowa kawy.
- Prędkość spożywania przez ciebie alkoholu była zatrważająca. - Trudno powiedzieć czy kpił. - Nie wyglądasz mi na kogoś, kto zatapia się w trupa w... gdziekolwiek właściwie. - spojrzał na nią znad kubka i był to wzrok oceniający. Od skrzyżowanych nóg po sam czubek głowy. - No chyba, że popełniłem błąd. - uniósł brwi odrywając wzrok od jej osoby na jakąś szafę. Był niesamowicie ciekaw czy Mercy pozwoliłaby jakiemuś sprosiaczałemu bogowi kapitalizmu dobrać się do pijanej Geraldine. Prawdopodobnie tak. Znowu robił za bohatera próżnej gawiedzi. Zupełnie niepotrzebnie.
- Dzięki. Wzajemnie. - odparł wyciągając łapę, która rozmierzwiła jej jasne, falowane włosy.

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Czw Mar 29, 2018 2:59 pm
Czy Geraldine reprezentowała niezależność? Raczej po prostu stawiała na wygodę, głównie o to jej chodziło, chociaż nie przeszkadzało je to, że dzięki temu dopisywano jej jakieś inne cechy. Zresztą od zawsze słyszała w domu, że tak nie wypada, więc trochę po złości matce ubierała się tak jak najczęściej. Posiadała w swojej szafie również typowo babskie części garderoby, w których zapewne prezentowałaby się lepiej, jednak nie było to dla niej tak istotne. 
- Całkiem smaczne wino proponowali, a że miałam gorszy dzień, wydawało się to być idealnym połączeniem. - Od samego początku zdawała sobie sprawę, że nie jest to typowe zachowanie jak dla niej. Lubiła się czasem zabawić, jednak raczej w towarzystwie i z głową, w końcu była porządną i dobrze ułożoną młodą damą. Po prostu ostatnio brakowało jej w życiu jakichś intensywniejszych bodźców.
- No, ale możesz mieć trochę racji, byłam tak zdenerwowana, że nie zauważyłam, że straciłam kontrolę. - Ona nie miała najmniejszego problemu, żeby przyznać się do błędu, kto wie, co by się teraz z nią działo, gdyby nie ten tutaj.
- Dzięki, za wszystko. - Przeniosła wzrok z zawartości kubka na jego twarz. Zachował się trochę jak dobry kumpel, co było zadziwiające, bo znali się przecież dopiero od dzisiaj, a kto normalny martwi się losem obcych osób. Kiedy smyrnął ją po włosach zaśmiała się, w zasadzie ten wieczór kończył się całkiem przyjemną atmosferą.
avatar
Śnieżynka

Re: ELIJAH X GERALDINE

on Czw Mar 29, 2018 4:54 pm
  Przy ostatnim łyku kawy chyba uprzytomnił sobie kogo mu przypominała. Uśmiechnął się smutno pod nosem i wychylił kubek wysoko, razem z głową przechyloną mocno w tył. Przełożył go z ręki do ręki i położył go idealnie prostopadle do jej skrzyżowanych nóg.
- Może to twój atut. - pokręcił głową. W końcu niewielu jest ludzi z jej grupy społecznej, którzy zachowują się tak jak Geraldine. Zazwyczaj miał do czynienia z czymś zupełnie innym. Z psychologicznego punktu widzenia, wiedział, że jej zachowanie może nosić przesłanki wychowania w dobrobycie. Dzieciństwo zawsze definiuje to jakimi ludźmi stają się kiedyś małe brzdące. Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo ważne są rzeczy z pozoru nieistotne.
- Dzięki za kawę. - powiedział odrywając się od blatu po raz kolejny. Podniósł i założył na siebie ciężki płaszcz. Z kieszeni spodni wyjął papierośnicę i rzucając krótkie pozdrowienie, odszedł w nieznanym kierunku.

Z/T
Sponsored content

Re: ELIJAH X GERALDINE

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach