Sztuka jest sztuką - połowa 252
 :: Polis :: Rozgrywki graczy :: Rozgrywki retrospekcyjne

Idź do strony : Previous  1, 2

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 65
Postów fabularnych : 21
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sro Lut 28, 2018 7:58 pm
First topic message reminder :

Wczesne lato roku 252
Rapture.
Miejsce pełne klasy, ale tej wyraźnie z wyższej półki. Eleganckie, przykryte płaszczykiem snobizmu. I pewnej degrengolady moralnej, ale to przecież jedynie znudzone wyższe sfery bawią się i relaksują. Nic więcej.
Dla Mercy dzień jak każdy inny, w końcu to dla niej już chleb powszedni. Nie zawsze tu była, czasem całość nadzorowała Djuna, czasem zostawiały to w rękach zaufanych osób. Po tylu latach nie musiały być tu cały czas by pilnować interesu.
Siedziała na górnym "tarasie" klubu, obserwując to, co działo się na dole. Ubrana w czarną sukienkę obecnie z papierosem w ręce - oczywiście z długą lufką, jakże by inaczej? Schowana przed spojrzeniami ewentualnych ciekawskich, w swojej małej enklawie, mogła w spokoju zajmować się swoimi sprawami, drinkami czy po prostu obserwacją sali na dole.
Wyłowiła spojrzeniem z tłumu Josha Addamsa i przez dłuższą chwilę zawiesiła na nim wzrok. Wypuściła z ust kłąb dymu i wstała, gdy ten usiadł w jednej z oddzielonych od sali kotarą lóż. Przeszła po schodach w dół i ruszyła przez salę. Niektórzy jej nie zauważali, zbyt pijani, zbyt rozbawieni, otumanieni innymi używkami. Inni kiwali jej głową czy witali się gdy przechodziła. Znała ten klub jak własną kieszeń, mogła by iść i z zamkniętymi oczami, a nie potknęła by się o nic. Ludzie, miała wrażenie, byli tu czasem tylko dodatkiem. Lubiła na nich patrzeć.
Do loży chwilę po Addamsie chciała wsunąć się tam jedna z escort girls, jak to miały w zwyczaju, by zaproponować swoje towarzystwo. Mercy oparła jej dłoń na ramieniu i krótkim gestem odesłała na salę, samej odsuwając kotarę i wchodząc za nią.
Tak, jeśli nie patrzył w jej stronę, a był bywalcem Rapture, to mógł założyć że przez zasłonę przeszła włąśnie jedna z escortek.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 53
Postów fabularnych : 13
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Wto Mar 13, 2018 3:43 pm
Marceline wyglądała na szczerze zmartwioną jej wahaniem, co jeszcze bardziej umocniło jego wewnętrzny konflikt i podało w wątpliwość odpowiedź, której miał jej zamiar udzielić. Nie należał do osób wyrafinowanych i równie przebiegłych co panna Foster, stąd łatwo dał się nabrać na jej zabiegi.
- Rozumiem... - powiedział powoli. Niby był obok niej, ale duchem był gdzieś daleko. - Skontaktuję się z Panią.
Pożegnali się i tego dnia Addams już nie potrafił się na niczym innym skupić. Jego zafrapowanie było tak wielkie, że nawet zapomniał wyszorować kubka po kawie, co w jego przypadku było zaniedbaniem wręcz skandalicznym. Liczył, że we własnych czterech ścianach, spłynie na niego oświecenie i będzie wiedział, co z tym fantem uczynić. Nie stało się tak jednak, a jego wątpliwości zaczynały nabierać na sile. Addamsowy pierwiastek w jego krwi zaczynał o sobie dawać znać, a pragnienie wiedzy potęgowało w nim proporcjonalnie z każdą upływającą minutą. Będąc już w kompletnej desperacji, nie zważając na późną porę, przedzwonił do swej przyjaciółki, prosząc o wsparcie.
Beth rzecz jasna odpowiedziała na wezwanie i dyskutowali zaciekle, aż w żołnierskich słowach, Winchester wybiła mu to z głowy. Rozmawiali tak długo, aż promienie wschodzącego słońca wślizgnęły się do salonu i padły na ich zmęczone twarze. Joshua jednak wiedział, że wspólnie podjęli dobrą decyzję...
- Panno Foster. - zaczął rozmowę doktor Addams, tego samego dnia, pod wieczór. Wyglądał na jeszcze bardziej zmęczonego, ale jednak zdecydowanie spokojniejszego niż gdy widziała go ostatnio - Cieszę się, że pomyślała Pani o mnie i moich badaniach.... - zaczęło się obiecująco. - Niemniej jednak uznajmy, że ta rozmowa nie miała miejsca, a ja nikomu nie wspomnę o tej propozycji. - mimo odmowy, mogła być spokojna, że Addams nikomu o tym nie sypnie.

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 65
Postów fabularnych : 21
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Czw Mar 15, 2018 1:38 pm
Mercy nie miała by takich dylematów. Doskonale wiedziała czego od życia chce i gdyby była na miejscu Joshuy to nie wahała by się ani chwili, skoro mogła by w ten sposób być może dojść do jakiegoś przełomowego odkrycia. Czy to wymaga w takim razie myślenia, dylematów moralnych? Na pewno nie. Nauka może usprawiedliwić wiele rzeczy, w końcu to wyższa wartość.
Otworzyła mu drzwi, jak można się spodziewać, w stanie tak samym jak poprzednio. wpuściła mężczyznę do środka.
- Nie spodziewałam się, ze przyjdzie pan jeszcze dzisiaj. Tym bardziej będąc tak przepracowanym - przyznała obserwując go. Ile dało się wyczytać z niego, jego postawy, tonu głosu?
Sama Mercy nie wydawała się zła czy smutna czy jakkolwiek to nazwać. Chyba bardziej zawiedziona, ze nie korzysta z takiej propozycji. W końcu nikt by go nie pytał co robi z ciałami. Jakiekolwiek testy które sobie zamarzy.. Ale cóż. Jego decyzja.
Nie będzie tekstów o tym, ze przepuszcza życiową okazję i powinien się nad tym jeszcze zastanowić, chociaż faktycZnie tak było. Może zmęczenie przesłaniało mu logiczne myślenie?
- oczywiście - uśmiechnęła się do niego - oferta będzie aktualna jeszcze do jutrzejszego wieczoru, gdyby zmienił pan jednak zdanie. Napije się pan czegoś czy wraca do swoich zajęć?


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 53
Postów fabularnych : 13
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Czw Mar 15, 2018 5:44 pm
Josh nie chciał się przyznawać, że ten moralny dylemat, spędził mu sen z powiek i tak naprawdę nie przespał ani minuty. Choć w sumie mówić o tym nie musiał. Było widać, że od dwóch czy trzech dób, oka nie zmrużył. Nie wydawał się jednak tym zbyt przejmować.
- Och, nie chciałem zostawić Pani zbyt długo bez odpowiedzi - stwierdził z uśmiechem
Cieszył się, że ta nie robiła mu wykładów. Co prawda, decyzja już była podjęta, ale chyba się obawiał, że mimo całonocnej dyskusji z Beth, znów najdą go wątpliwości.
- Rozumiem. Dziękuję jeszcze raz za pamięć
Miał zamiar o tym zapomnieć i już nigdy na ten temat nie rozmyślać, by go nie kusiło. Nie zamierzał też roztrząsać lub dociekać, skąd Marceline by te ciała wynajdywała.
- Niestety, czeka mnie jeszcze dyżur. Może innym razem, panno Foster. - posłał jej swój charakterystyczny ciepły uśmiech, choć nieco przygaszony przez zmęczenie.

Sponsored content


Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: