Share
Go down

Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sro Lut 28, 2018 7:58 pm
Wczesne lato roku 252
Rapture.
Miejsce pełne klasy, ale tej wyraźnie z wyższej półki. Eleganckie, przykryte płaszczykiem snobizmu. I pewnej degrengolady moralnej, ale to przecież jedynie znudzone wyższe sfery bawią się i relaksują. Nic więcej.
Dla Mercy dzień jak każdy inny, w końcu to dla niej już chleb powszedni. Nie zawsze tu była, czasem całość nadzorowała Djuna, czasem zostawiały to w rękach zaufanych osób. Po tylu latach nie musiały być tu cały czas by pilnować interesu.
Siedziała na górnym "tarasie" klubu, obserwując to, co działo się na dole. Ubrana w czarną sukienkę obecnie z papierosem w ręce - oczywiście z długą lufką, jakże by inaczej? Schowana przed spojrzeniami ewentualnych ciekawskich, w swojej małej enklawie, mogła w spokoju zajmować się swoimi sprawami, drinkami czy po prostu obserwacją sali na dole.
Wyłowiła spojrzeniem z tłumu Josha Addamsa i przez dłuższą chwilę zawiesiła na nim wzrok. Wypuściła z ust kłąb dymu i wstała, gdy ten usiadł w jednej z oddzielonych od sali kotarą lóż. Przeszła po schodach w dół i ruszyła przez salę. Niektórzy jej nie zauważali, zbyt pijani, zbyt rozbawieni, otumanieni innymi używkami. Inni kiwali jej głową czy witali się gdy przechodziła. Znała ten klub jak własną kieszeń, mogła by iść i z zamkniętymi oczami, a nie potknęła by się o nic. Ludzie, miała wrażenie, byli tu czasem tylko dodatkiem. Lubiła na nich patrzeć.
Do loży chwilę po Addamsie chciała wsunąć się tam jedna z escort girls, jak to miały w zwyczaju, by zaproponować swoje towarzystwo. Mercy oparła jej dłoń na ramieniu i krótkim gestem odesłała na salę, samej odsuwając kotarę i wchodząc za nią.
Tak, jeśli nie patrzył w jej stronę, a był bywalcem Rapture, to mógł założyć że przez zasłonę przeszła włąśnie jedna z escortek.


Ostatnio zmieniony przez Marceline D. Foster dnia Pią Mar 02, 2018 5:19 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sro Lut 28, 2018 9:51 pm
Wbrew pozorom, nie bywał tu aż tak rzadko, jak możnaby przypuszczać. Wszak znany był ze swoich żelaznych zasad i silnie zakorzenionej etyki lekarskiej. Jednakże każdy mężczyzna, dla zachowania zdrowia psychicznego, powinien od czasu do czasu wyjść z domu i się " odchamić". A czy było ku temu inne miejsce w tym ponurym mieście, poza Rapture? Dobra muzyka, niezły alkohol a i oko było na czym zawiesić. To, że jeszcze się z nikim nie związał, nie oznaczało, że nie lubi popatrzeć na zgrabne pośladki.
Z escort girls bywało u niego przeróżnie. Zwykle grzecznie dawał do zrozumienia, że nie potrzebuje towarzystwa. Kiedy jednak pozwolił sobie na nieco więcej niż jeden drink, nie protestował i zanudzał dziewczęta opowieściami o bardzo ciekawych przypadkach z jego pracy. Cierpliwość ich była jednak sowicie nagradzana, bo otrzymywały one sowity napiwek.
Bo jak mawiają, cierpliwość to cnota.
Słysząc odgłos kobiecych obcasów, Joshua uniósł nieznacznie brew i uniósł wzrok ku, jak mu się wydawało, kolejnej eskortowej pannie. Jakież było jego zdziwienie, gdy ujrzał...
- Panna Foster - przywitał się z właścicielką, wstając. - Cóż za miła niespodzianka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sro Lut 28, 2018 10:22 pm
Uśmiechnęła się do Addamsa, zaciągając za sobą zasłonę. Ciasna przestrzeń loży wydawała się jej nie przeszkadzać. Wyciągnęła do niego dłoń, wierzchem do góry, sugerując bardziej ucałowanie jej niż uściśnięcie. W tym uniwersum jednak nie było to nic niespodziewanego.
- Pan Addams - odpowiedziała, po powitaniu zapewne siadając naprzeciw miejsca wybranego przez mężczyznę. Poprawiła sukienkę, by ta nie gniotła się od siedzenia i uniosła wzrok na swojego towarzysza.
- Jak znajduje pan dzisiejszy wieczór?
- zapytała uprzejmie, zaczynając rozmowę całkiem casualowo i spokojnie, nie chcąc od razu przechodzić do trudnych pytań czy interesów, które miała na myśli. Na wszystko jest czas, a Addams nie wyglądał jakby miał zaraz wychodzić bądź gdzieś się śpieszył.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Czw Mar 01, 2018 2:26 pm
Joshua ujął dłoń Marceline i musnął jej wierzch. Jak przystało na potomka elity, odebrał odpowiednią ilość lekcji dobrego wychowania. Poza tym, z rodziną, łączyło go głównie nazwisko. Był zbyt spokojny i normalny, by mogło być inaczej. Nie utrzymywał z rodzeństwem zbytnich kontaktów, matkę widywał równie sporadycznie. Tak było najlepiej - dla zdrowia psychicznego obu stron. Wilk syty i owca cała
Dopiero gdy panna Foster usiadła, on również spoczął z powrotem na swojej kanapie.
- Doskonale. Muzyka zawsze była mocną stroną tego lokalu - Joshua był szczęśliwie nieświadomy, co się odbywa tu "po godzinach". Nigdy zresztą nie wyrażał zainteresowania takimi rodzajami podniet, stąd nigdy propozycji nie otrzymał.
- Da się Pani zaprosić na drinka? - zaproponował, skoro już właścicielka była tak miła i wpadła z wizytą - Solennie obiecuję nie zadręczać Pani szczegółami mojej pracy. - a biedne escort girl musiały !

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Czw Mar 01, 2018 3:16 pm
Wszyscy potrafili się zachować, gdy wymagały tego okoliczności. Marceline nie wspominała co prawda o tym, co działo się w Rapture gdy okoliczności nie wymagały, ale to była zupełnie inna dziedzina. Prywatne przyjęcia czy te specjalne pokazy, które organizowały z Djuną mało wspólnego miały z moralnością czy dobrem i tak dalej i tak dalej. Josh jednak nie dostał nigdy propozycji uczestniczenia w tego typu eventach. Klientela była.. wysmakowana, specyficzne gusty to najmniej, co można o nich powiedzieć.
- Cieszę się - skinęła głową, w końcu lubiła znać opinie gości.
- Oczywiście - dodała zaraz, uśmiechając się znów, na tę propozycję. Jeden drink w trakcie pracy w klubie to zdrowe minimum - Ależ właśnie po to do pana przyszłam, panie Addams, posłuchać trochę o pańskiej pracy - zapewniła go i naprawdę wydawało się, że mówi szczerze i właśnie tego pragnie w chwili obecnej najbardziej na świecie.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Czw Mar 01, 2018 4:15 pm
Joshua w swojej rodzinie uchodził wręcz za dziwadło. Nie można było odmówić mu ogromnej inteligencji i wiedzy, którą wykorzystywał w swojej pracy. Nikt też nie powie, że w pełni i z pełnym zaangażowaniem nie oddaje się swoim badaniom. No, ale czy fakt, że leżało kilka brudnych naczyń, a kartki były ułożone w nieładzie, to musiał być dla niego taki problem? Czy prawdziwy Addams z krwi i kości, ma tak liberalne poglądy ? I to rozmiłowanie w sztuce czy poezji, aż wręcz nie przystoiło mężczyźnie. A już ten miękki charakter i łagodność godna krowy, to już był szczyt wszystkiego.
Josh za to uważał poglądy reszty rodziny za staroświeckie, a niektóre ich metody wręcz barbarzyńskie. Stąd nie mogli się nigdy dogadać.
Chwilę później pojawiła się kelnerka, która zebrała od swej przełożonej zamówienie, a oni mogli kontynuować rozmowę.
- Doprawdy ? To dość niezwykłe, panno Foster. Zwykłem używać tego argumentu, jako mojego ulubionego straszaka - zaśmiał się serdecznie - Choć w tym przypadku, to ja mógłbym zasypać Panią pytaniami. Wszak to w rodzinie Fosterów występuje syndrom, który mnie szalenie interesuję. - rzekł, patrząc na nią z ciekawskim błyskiem w oku - Choroba Valerie.
Pytania jednak nie padły, bo uznał, że przecież Marceline wie, gdzie on ma gabinet. Poza tym, wypytywanie o takie schorzenia, mogłoby zostać odebrane jako wysoce niestosowne.
- Cóż w mojej pracy ? Ostatnio badałem nieszczęśnika, który zapuścił się poza Polis. Cudem on przeżył, ale wyrosła mu przy tym dodatkowa para rąk i nóg.
Addams, już w zaciszu swojego domu pomyślał, że ów człowiek wyglądał jak przerośnięty pajęczak. Było to jednocześnie zabawne i przerażające.
-Wciąż zbyt mało wiemy o Limbo i radioaktywności. Gdyby dane nam było posiąść większą wiedzę, być może udałoby się pomóc niektórym dotkniętym tym nieszczęściem.

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sob Mar 03, 2018 10:31 pm
Na szczęście mercy nie miała tego problemu. W rodzinie wszyscy uważali ją za perfekcyjnie normalną, razem z jej siostrą. No, może nie tak perfekcyjnie, ale dostatecznie. Szkoda, że męży nie miały i tak dalej no i takie wyzwolone, że same biznes prowadziły (i jeszcze im to wychodziło), ale ogólnie przeciez starały się charytatywnie i tak dalej i tak dalej. Więc trochę niespotykane, ale nic groźnego. Poza tym bywały przeciez na tych wszystkich rodzinnych spotkaniach i tak dalej i tak dalej.
- W takim przypadku możemy uznać, że ciężko mnie odstraszyć - wydawała się zadowolona.
- Naprawdę? Muszę więc pana zmartwić. Moja gałąź rodziny nie jest nią obarczona - odpowiedziała nad wyraz swobodnie, jak na treść jego uwagi. W końcu Valerie to nie byle co, nic przyjemnego, nic o czym ktokolwiek chciałby mówić zapewne. Ale Marceline doskonale potrafiła grać.
- Tak? Czy takie kończyny są jakkolwiek funkcjonalne? - zainteresowała sie i znów mozna było odnieść wrażenie, że pyta szczerze zaciekawiona tematem.
- Czego potrzebował by pan do swoich badań? - miałanadzieję usłyszeć, że ciał mutantów. Ale pytanie było w końcu dość szerokie.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Nie Mar 04, 2018 10:09 am
Marceline nie dała się zbić z tropu, ani straszakiem ani zapytaniem o chorobę nękającą jej rodzinę. Addams poczuł satysfakcję. Oto miał interesującą rozmówczynię na dzisiejszy wieczór.
- W takim razie, nic tylko się cieszyć, bo to kłopotliwa przypadłość - uśmiechnął się
Upił łyk whisky z zadowoleniem na twarzy. Alkohol zawsze lepiej mu smakował poza domem. Kwestia atmosfery? Nawet najlepszy trunek, pity w samotności, może nie smakować.
- Póki co, nie zdarzył mi się taki przypadek. Bo kompulsywne, niekontrolowane drgawki tych kończyn, to wątpliwa nad nimi władza. - stwierdził - No i nie znalazł się śmiałek, który by chciał je zatrzymać. Zwykle więc amputujemy dodatkowe kończyny.
Spojrzał na Marceline nieco wnikliwiej. Był ciekawy do czego kobieta zmierza.
- Pacjentów, a jakże! - zaśmiał się - I to chętnych do współpracy. Nieczęsto się zdarza, by leczony zgadzał się na jakiekolwiek eksperymenty. Mutacja wystarczająco im komplikuje życie. - westchnął

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Pon Mar 05, 2018 8:16 pm
Pannę Foster ciężko czymś zaskoczyć czy zniechęcić, to fakt. Nawet przytyki osobiste ciężko się o nią odbijają. Być moze taka zwyczajnie była, wyrobiła sobie pewną odporność na ludzi i to, co mówią przez te marne trzydzieści dwa lata swojego życia. W końcu będąc tu, gdzie jest slyszala wiele komentarzy, często niepochlebnych. Plotek, pomówień i tak dalej. To była część tego zakłamanego, zdemoralizowanego życia elity i nie dawało się tego uniknąć.
Jej drink byl jak zwykle o wiele słabszy niż te, które trafiały do klientów. Napiła się i odstawiła zimną szklankę na blat stołu między nimi.
- Jaki jest procent powodzenia takich operacji? - dopytywała dalej, wyraźnie ciekawa tego, co mężczyzna ma do opowiedzenia o swoim fachu i doświadczeniach w leczeniu i badaniu mutantów popromiennych.
- Jaka była.. najciekawsza mutacja, z którą się pan spotkał? - dodała po chwili. Oh, miała tych pytań cały wór, ale tak mialo wlaśnie być. Po pierwsze, bo tego potrzebowala, tych niegroźnych informacji, po drugie miała wyglądac na żywo zainteresowaną tematem, a po trzecie miała mu do przedstawienia propozycję, choć może faktycznie nie zrobi tego tutaj. W końcu nie wypada rozmawiać o interesach w takich miejscach i momentach, Joshowi należał się jego odpoczynek. Oparła się wygodnie na kanapie loży, wyprostowana jak zwykle, choć wydawala się rozluźniona i zadowolona z panującej atmosfery i samej rozmowy.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 06, 2018 9:58 am
Zadziwiająca było jej zaciekawieniem tematem. Wszak umówmy się, kogo interesowały dodatkowe kończyny, smolista krew czy inne świństwa zmutowanego organizmu. Wyczuwszy jednak słuchacza, kontynuował.
- Cóż...ze smutkiem i poczuciem przegranej, ale jednakże muszę to przyznać...pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Lepsza jednak taka szansa, niż żadna - westchnął. - Wszak mutacje, w większości przypadków wykluczają pacjenta ze społeczeństwa. Nie daj Boże rzuci się biedakowi na mózg i czeka go eksmisja z Polis - skrzywił się nieznacznie
W takim oto społeczeństwie żyli. W świecie, w którym mogło nie być już jutra, dlatego chwytano się każdego sposobu by Dnia Sądu nie przybliżyć. No i jak widać po "specjalnej" klienteli Rapture, by jak najmocniej sobie to życie ubarwić, ale szczęśliwie Addams o tym procederze nie wiedział.
- Najciekawsze przypadki...-zamyślił się na moment - Normalnie postawiłbym na zwiększenie powierzchni czaszki trzykrotnie, co było równie fascynujące, co tragiczne... - podrapał się po policzku - ...choć chyba najbardziej w pamięć mi zapadała pewna kobieta. Niezwykle długie włosy urosły jej...z barków, ale to nie było w tym najdziwniejsze. Ta kobieta, w majakach twierdziła, że Limbo do niej mówi...i ona to rozumie. Niestety szaleństwo pochłonęło ją do tego stopnia, że nie zdążyłem zgłębić bardziej tematu.- westchnął - Nie jestem w stanie stwierdzić, czy było to zwykłe obłąkanie, czy to, co mówiła miało w sobie choć ziarno prawdy...ale czy nie byłoby to fascynujące? Nie znamy istoty Limbo, nie wiemy czym jest i dlaczego się pojawiło, ale być może ta wiedza by nam choć trochę to przybliżyła. - upił łyk whisky

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 06, 2018 1:43 pm
Faktycznie, niewiele osób interesowało się mutacjami czy chorobami, właściwie nie ma co im się dziwić. To nie był przyjemny temat, może dlatego go unikano? Bo w jakiś sposób takie rzeczy mogły dotknąć wszytskich mieszkańców miasta, nawet tych najbogatszych w wyniku jakiegoś wypadku czy nieszczęśliwego splotu okoliczności.
- Pięćdziesiąt procent.. cóż. To i tak więcej niż mogą sobie życzyć - pokiwała lekko głową - Zapewne jakakolwiek szansa jest lepsza niż żadna - dodała jeszcze.
Nie była w stanie sobie tego wyobrazić tak naprwdę, tego jak musieli isę czuć ludzie dotknięci tymi wszystkimi okropnościami. Ale kto mógł? Tak długo, jak jemu samemu nie stało się nic podobnego było to niemożliwe. Można być empatycznym, ale to jest jedna z tych rzeczy, które są ciężkie do zrozumienia w każdych warunkach.
- Mówi? - zdziwiła się wyraźnie - Czyli nie wiadomo co dokładnie, nie dowiedział się pan czego Limbo mogło chcieć od niej? Szaleństwo to niesamowity temat.. - kolejne pokręcenie głową na te rewelacje. Napiła się, małymi łykami co jakiś czas opróżniając ozdobną szklankę.
- Co się z nią stało?
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 06, 2018 2:14 pm
Joshua pokiwał głową. Wyraźnie odpłynął myślami. Widział przed oczyma tą biedną kobietę - pobladłą, wychudzoną, z puklami kruczoczarnych włosów wyrastającymi z barków. Słyszał jej gorączkowe, urywane słowa, widział jak rozgląda się nerwowo przekrwionymi gałkami...
Wzdrygnął się, błyskawicznie wracając na ziemię.
- Nie mam pojęcia. Momentami wydawała się być zupełnie przytomna, by za chwilę pleść zupełnie bez sensu. - powiedział powoli, obracając prawie, że pustą szklanicę w dłoni. - Chciałbym wierzyć, że jest realna możliwość zrozumienia istoty Limbo, panno Foster.Albo inaczej, ja chciałbym je zrozumieć - pytanie, do czego był zdolny się posunąć, by posiąść tą wiedzę? Czy jego dobre serce nie stanie mu na przeszkodzie, gdy będzie musiał wybierać między tym co uważa za słuszne, a tym co słuszne jest ? Czy w końcu jego samego, to nie pchnie w odmęty szaleństwa?
- Powiesiła się.- powiedział głosem pozbawionym emocji. Jakby jej śmierć, była ciosem w jego lekarską dumę. - Parę godzin przed tym, pielęgniarz słyszał jak mamrotała "Dlaczego wciąż do mnie mówisz?"
Pokręcił głową. Pamiętał tą pacjentkę bardzo wyraźnie, wyraźniej niż pozostałych. Na moment zapadła cisza.
- Podwójna para rąk, wydaje się mniej problematyczna, prawda? - uśmiechnął się w końcu

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 06, 2018 6:13 pm
Jej na szczęście oszczędzono takich widoków. Z drugiej strony oglądała ot, co się tutaj działo w trakcie eventów, więc może wcale nie widziala tak niewiele jak można by się po niej spodziewać, myśląc o jej zajęciu i statusie urodzenia.
- Zrozumieć? To wydaje się szaleństwem i ściąganiem na siebie takiego samego obłąkania jak obłąkana była tamta kobieta.. - zauważyła. W końcu to jak proszenie isę o kłopoty, choć przecież Limbo nie było rozumne, jak mogłoby być, więc wydawało się to nielogiczne i niemożliwe, by tego typu zabiegi były niebezpieczne. A jednak. Dziwny to świat..
- Oh.. - odwróciła wzrok - To przykre. Szkoda, że nie zdołał pan zgłębić tego przypadku - troche to obłudne z jej strony, mógłby powiedzieć ktoś, kto znał ją... właściwie, to znała ją tak dobrze jeydnie jej siostra.
- Zdecydowanie. Szkoda jedynie, że niefukcjonalna - przytaknęła, rozchmurzając się. Spojrzała w bok, w szparę między kurtynami, wydawało się, że się zamysliła. Pukała palcami w szklankę z drinkiem.
- Miałabym dla pana propozycję, panie Addams - zwróciła spojrzenie na niego - jeśli jest pan zainteresowany badaniami nad mutantami, być może będe mogła panu czasem pomóc. Chciałabym omówić to w bardziej sprzyjających warunkach - w końcu klub to nie miejsce na propozycje biznesowe, poniekąd. Bo wlasciwie robila to.. w dobrej wiierze.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 06, 2018 9:05 pm
Uśmiechnął się pod nosem, odstawiając pustą szklankę na stolik.
- Mawiają czasem "w tym szaleństwie jest metoda", czyż nie? - ciężko było tak naprawdę ocenić, czy Addams się zgrywał, czy faktycznie zaczął myśleć o tak niekonwencjonalnych metodach.
Czy Limbo faktycznie było nierozumne? Skoro nie znali go zupełnie, to jak można było nie zakładać takiej możliwości, co prawda zakrawającej o fantazję, ale jednak!
Uniósł wzrok ku Marceline, gdy znów przemówiła. Uniósł nieznacznie brew, nie wiedząc, do czego kobieta zmierza.
- Cóż...Każda pomoc się przyda - myślał raczej o jakichś dofinansowaniach, no bo o czym innym? - Oczywiście...możemy o tym porozmawiać. Który dzień by Pani odpowiadał? - jakoś nie wpadl na to, że mogło chodzić o dzień dzisiejszy

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sro Mar 07, 2018 11:39 am
- Doprawdy, ciężko mi to odnieść do tej sytuacji. Wydaje się to ekstremalnie niebezpieczne. Ale i ekscytujące, ciekawe... Na pewno ciekawe dla naukowca, takiego jak pan. W końcu to byłoby przełomowe odkrycie, poznanie natury Limbo - sława, pieniądze i.. szaleństwo? Kto wie jak ta zabawa, a raczej praca, skończy się dla Addamsa. Można tylko życzyć mu jak najlepiej, bo zabawa z Limbo jest czymś wręcz nie do pomyślenia.
- Przy tak zajętym człowieku jak pan nie śmiałabym proponować swojego terminu - uśmiechnęła się promiennie - Mogę jedynie dostosować się do pańskiego kalendarza spotkań. W końcu, moja praca to bardziej kaprys bogatej kobiety, nie prawdziwe zajęcie - coś błysnęlo w jej spojrzeniu, ale ciężko powiedzieć co dokładnie. Złość, rozbawienie, ironia? Zniknęlo jednak równie szybko jak się pojawiło.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sro Mar 07, 2018 12:04 pm
Z pewnością, jemu to wydawało się znacznie bardziej ciekawe, niż dla większości społeczeństwa. Wręcz naturalną reakcją był strach przed Limbo, które wisiało nad nimi. Pulsowało rytmicznie, jakby był to tykający zegar, odliczający ostatnie dni ziemskiej cywilizacji.
- Och, śmiem teraz zaprotestować, panno Foster. Prowadzenie takiego klubu to zapewne nie przelewki i trzeba mieć do tego, że tak powiem, łeb na karku. Wielu mężczyzn by z pewnością nie podołało takiemu zadaniu. - Addams był znany z dość kontrowersyjnych poglądów na temat emancypacji kobiet, wręcz zbyt liberalnych jak na tą rodzinę. Zapewne dlatego trzymał się z boku.
Umówili się kilka dni później, w gabinecie lekarza. Gdy Marceline zapukała i usłyszała ciche i bardzo niemrawe"proszę", ujrzała człowieka bardzo zmęczonego. Przeglądał on teczkę jakiegoś pacjenta, okraszoną niezbyt apetycznymi zdjęciami, dłonią podpierając policzek z dwudniowym zarostem. Podkrążone oczy ślizgały się po kolejnych zdaniach, wyszukując cennych wskazówek.
W końcu oderwał wzrok od papierów i ujrzawszy Marceline, uśmiechnął się. Zamknął teczkę, odsunął na bok i wstał, by wyjść kobiecie naprzeciw.
- Panno Foster. - jeżeli ta wystawiła dłoń, to ją zwyczajowo ucałował - Proszę mi darować dzisiejszą niewyjściowość. Zbieg kilku niespodziewanych zdarzeń.
Oj tak. To był ciężki dzień.

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Sob Mar 10, 2018 6:51 pm
Dokończyli rozmowę o Limbo, o mutacjach i o pewnie kilku innych rzeczach naokoło, mało zobowiązujących. O klubie też, skoro już taki temat wyskoczył. W końcu mieli kilka tematów do zahaczenia.
Mercy pojawiła się w gabinecie Josha w dość skromnej, ciemnej sukience. Rozejrzała się po pomieszczeniu, skupiając jednak wzrok na doktorze dość szybko. Widać było po nim zmęczenie i na chwilę obecną chyba ciężko by mu było je ukryć, nawet gdyby chciał. Dzisiejszą noc pewnie prześpi jak suseł, a jeśli doda sobie kieliszek whiskey, to tym bardziej.
- Panie Addams. Dobry wieczór - uśmiechnęła się i weszła do środka, podając mu dłoń do ucałowania, oczywiście.
- Nie wolał by pan przełożyć tego spotkania, w takim wypadku? Moge wrócić w dogodniejszym terminie - zaproponowała uczynnie.
Zakładając jednak, że Josh ją zatrzymał usiadła na krześle naprzeciwko mężczyzny, założyła nogę na nogę i poprawiła materiał sukienki.
- Przyszłam przedstawić panu propozycję, o której rozmawialiśmy wcześniej. To delikatna kwestia, mam wiec nadzieję, że dochowa pan poufności powierzonych panu informacji?
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Nie Mar 11, 2018 9:29 pm
Musnąwszy jej dłoń, doktor uśmiechnął się i gorliwie zaprzeczył.
- Zapewniam, że nie. Ot taka moja natura, że w swojej pracy zapominam o umiarze. -zaśmiał się i poprowadził Marceline do wygodnego krzesła.
Usiedli naprzeciwko siebie. Joshua zaczął obserwować kobietę uważnie, ciekaw, co ta ma do powiedzenia.
- Proszę być o to zupełnie spokojną. Cokolwiek tu usłyszę, to nie wyjdzie poza ten gabinet, panno Foster. - uspokoił ją - Zamieniam się w słuch
Od czasu spotkania w Rapture, kilka razy myślał, o co może jej chodzić. Ostatecznie założył, że być może, Marceline miała mu co nieco do powiedzenia o chorobie Valerii i nie chciała by to dotarło do niepowołanych uszu

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Pon Mar 12, 2018 11:52 am
Doceniła jego zapewnienia co do poufności ich rozmowy, chociaż nigdy nie można być pewnym w takic sprawach. Temat był delikatny, nawet bardzo
więc i delikatnie musiała go przedstawić.
Uśmiechnęła się do Joshuy ciepło, gdy zapewnił ją o swojej uczciwości względem rozgadywania tego dalej.
- Jeśli jest pan zainteresowany badaniem mutacji, być może będe miała możliwość dostarczenia panu, co jakiś czas, obiektów do badań. Rzadko, to pewne, ale jednak być może da to panu jakies możliwości, jakiś postęp - obserwowała go, nie rozglądając się teraz po pomieszczeniu, a skupiając na doktorze oddzielonym od niej biurkiem lekarskim.
- Co pan na taką propozycję? - mało detali, ale nie o nie tu przecież chodziło. Czy to etyczne? Pewnie nie. Ale skoro był w stanie tyle poświęcić..
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Pon Mar 12, 2018 1:25 pm
Ciepły uśmiech w wykonaniu Marceline - bać się, czy nie? Gdyby ją znał lepiej, zapewne by się zląkł. Teraz jednak i on go odwzajemnił bo jakże pozostać obojętnym na tak miły gest?
Słuchał jej jednak dalej, a kolejne słowa zasiały pewne ziarno niepokoju.
- Obiektów? - zmarszczył czoło, opierając łokcie o blat stołu a opuszki palców łącząc ze sobą na wysokości ust. - Nie do końca rozumiem. Znaczy domyślam się, że chodzi o pacjentów, ale co to ma wspólnego z panią ? - dopytywał
Nie wiedział o tym co dzieje się w Rapture. No chyba, że Marceline go uświadomi. Póki co był błogo nieświadomy
Coś mu śmierdziało. Wolał wiedzieć w co się ewentualnie pakuje, ze wszystkimi szczegółami.

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Pon Mar 12, 2018 9:58 pm
Obiektów, obiektów. Pacjentami mogliby być żywi, nie martwi.
Skinęła głową potwierdzająco. Obiektów, dokładnie tak.
Co to ma wspólnego z nią? Machnęła lekko dlonią.
- Jestem jedynie pośrednikiem, ale mogę zapewnić panu okazyjny dostęp do ciał mutantów, do badań. Jeśli jest pan zainteresowany - lekkie przechylenie głowy w bok, oczekiwanie na odpowiedź z uprzejmym zainteresowaniem na twarzy. Co Addams na to? Na ile chce robić to, co robi, rozwijać się, badać, a na ile trzyma go jego moralność? To się zapewne zaraz okaże. Mercy jak zwykle nie mówiła wszystkiego, przecież mu nie wyjaśni "bo wie pan, mamy takie ciut nielegalne eventy...".
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Pon Mar 12, 2018 10:20 pm
- Słucham?
Wyrwało mu się. Ewidentnie mu się wyrwało, czy ze zdziwienia, czy z oburzenia, tego Mercy do końca nie wiedziała. Jego twarz, po prostu...skamieniała. Kobietanie mogła być w zasadzie niczego pewna. Równie dobrze mógł ją zaraz uściskać, lub wyrzucić z gabinetu.
W środku rozgorzała zaciekła walka. Żądza wiedzy, chęć pchnięcia rozwoju nauki o mutacjach do przodu kontra jego moralność, która do tej pory, nie została wystawiona na tak ciężką próbę. Ileż wiedzy mógł uzyskać z ewentualnych eksperymentów! Umysł mruczał "chyba nie zmarnujesz takiej szansy...", jego serce krzyczało głośno i wyraźnie CHYBA NIE POSUNIESZ SIĘ DO CZEGOŚ TAKIEGO?!". Tyle skrajnych emocji na raz!
Aż odchylił się i zaparł o oparcie krzesła. Jakby była to metafora tego, co właśnie w głębi przeżywał. Chciał od tego uciec, ale rozum mówił, że przed tym ucieczki nie ma. Jego twarz pobladła, usta zacisnęły się w wąską linię.
- Te ciała... - gardło miał dziwnie zaciśnięte, co nieco zniekształcało, zwykle czystą toń jego głosu. - Skąd...? - nie był chyba zdolny dokończyć, ale łatwo się domyślić o co mu chodziło.
Skąd Foster miała dostęp do martwych ciał mutantów ?!
Choć zwykle dało się czytać z jego twarzy i oczu, jak z otwartej księgi, tak teraz FOster nie miała pojęcia, jaki będzie rezultat tej rozmowy. Mogła jedynie się domyślać, że Addams przeżywa właśnie moralne katusze.

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Pon Mar 12, 2018 11:00 pm
Widziała tę wewnetrzną walkę malującą się zapewne na jego twarzy. Nie miała pojęcia, jaki będzie wynik tego starcia umysłu z sercem czy jakkolwiek by to nazwać. Mercy wiedziała, że nie zastanawiała by się ani chwili - to szansa na rozwój, na niesamowite odkrycia, na popchnięcie nauki do przodu być może o całe mile.. Nie. Tu nie było dylematów dla panny Foster. Może dowodziło to jej spaczeniu, jej braku moralności, a może zwyczajnie.. pewności w dążeniu do celu? Wiedziała co chce osiągnąć i niejako była w stanie dojść do tego różnymi metodami.
- Czy to istotne..? - machnęła lekceważąco ręką - Jestem w stanie zapewnić coś, co może znacząco wpłynąć na rozwój badań nad mutacjami.. O ile będzie pan chciał z tej możliwości skorzystać - nacisnęła jego naukową strunę, by podjął decyzję.
avatar
Śnieżynka

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 13, 2018 9:38 am
Walka trwała. Obie strony konfliktu, wyciągały właśnie najcięższa artylerię argumentów, zostawiając biednego doktora Addamsa, pośrodku tego moralnego chaosu.
- Dla mnie tak - powiedział w końcu, po nieco przedłużającej się ciszy - Powaga sytuacji jest tu zbyt duża, by podejmować taką decyzję, bez poznania wszystkich szczegółów.
Wyglądało na to, że nie miał zamiaru nawet o tym myśleć, póki się nie dowie, skąd te "obiekty" znalazłby się w jego pracowni.
Każdy inny Addams, od razu by wyraził zgodę i jeszcze wycałował Marceline po rączkach (no dobrze, może nie). No, ale Joshua nie był typowym Addamsem.

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

on Wto Mar 13, 2018 2:53 pm
Pokręciła głową i wydawała by się zawiedziona, gdyby nie potrafiła tak dobrze ukrywać swoich emocji. Mogłaby nawet powiedzieć coś w stylu "miałam pana za człowieka nauki", ale tego nie zrobiła. Podniosła się za to z gracją z krzesła na którym siedziała i chwyciła w dwie dłonie małą kopertówke, która robiła jej za torebkę.
- Obawiam się, że to wszystkie informacje, których moge panu udzielić, panie Addams - wyjaśniła, a w jej głosie brzmiał szczery smutek - Gdyby jednak zdecydował się pan skorzystać z mojej propozycji, proszę dać znać. Wie pan gdzie mnie znaleźć. Musze jednak pana uprzedzić, że to oferta.. bardzo ograniczona czasowo - uśmiechnęła się do niego. W końcu nie będzie łaskawie czekać na jego decyzję, poradzi sobie i bez niej. Chciała mu zwyczajnie pomóc, ale jeśli jakieś dziwne, moralne problemy tak mocno go ograniczają..
Sponsored content

Re: Sztuka jest sztuką - połowa 252

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach