Share
Go down
avatar
Śnieżynka

Re: Joshua x Beth

on Sro Mar 07, 2018 4:44 pm
Minęła godzina dwudziesta pierwsza. Doktor Addams już dawno powinien być w domu i rozsiadłszy się w ulubionym fotelu z aromatyczną herbatą, czytać powieść, która zajmowała mu ostatnie wolne wieczory. Był to wybitnie dobry kryminał, pełen wciągającej fabuły i niespodziewanych zwrotów akcji. Joshua jako fan dobrej literatury, chłonął książki tego typu, w ilościach wręcz hurtowych.
Nie dane jednak było badaczowi, wrócić dziś szybko do domu. Dyżur się niemożliwie wręcz przedłużył, a teraz mężczyzna ślęczał nad kartoteką jednego z pacjentów, nie mogąc się od niej oderwać. Było w tym przypadku coś niecodziennego i chciał go jak najdokładniej przeanalizować. Każdy, najmniejszy wręcz szczegół, mógł go przybliżyć do postępu w badaniach. Uzbrojony w zimną już kawę, pochylał się nad kartkami i niezbyt apetycznymi zdjęciami pacjenta. Ziewnął, zasłaniając usta dłonią i sięgnął po ołówek, którym podkreślił szczegół, który go zainteresował.
Czuł, że coś w tym jest. Tylko...co ?

Re: Joshua x Beth

on Czw Mar 08, 2018 9:12 pm
Beth wychodziła do domu po południowym dyżurze. Czuła się zmęczona i najchętniej wzięłaby kąpiel ale postanowiła zajrzeć jeszcze do Josha. Była pewna, że przyjaciel jeszcze nie wyszedł do domu. Niezbyt często zdarzało się by kończył pracę punktualnie, no ale on był prawdziwym pasjonatem, jak lubiła go żartobliwie nazywa.
Spod drzwi gabinetu Josha dostrzegła smugę światła. Uśmiechnęła się lekko sama do siebie. Wiedziała, po prostu wiedziała, że tu jeszcze będzie. Wyciągnęła rękę i lekko zapukała, nie robiąc przy tym zbytniego rabanu. Nie czekała, aż z wnętrza pomieszczenia dobiegnie zaproszenie. Nie spodziewała się by w czymś przeszkadzała a nawet jeśli tak, to przyjacielowi dobrze zrobi, jak na moment oderwie się od swoich badań.
- Wiesz, że już dawno powinieneś być w domu.- w jej głosie nie było grama wyrzutu, raczej troska i tylko leciutka przygana a to dlatego, że się o niego martwiła. Podeszła do biurka i zajrzała co robi przyjaciel. W ręce trzymała płaszcz. Widać było, że sama wybiera się do domu. Ona nie wyrabiała nadgodzin a przynajmniej nie wtedy, kiedy naprawdę nie musiała.
avatar
Śnieżynka

Re: Joshua x Beth

on Czw Mar 08, 2018 9:53 pm
Pasjonat to dobre słowo. Doktor Addams angażował się w swoją pracę całym sobą i to nie tylko z poczucia obowiązku. Kochał to co robił, a mawiają, że gdy robi się to co się lubi, to jakby nigdy się nie pracowało.
Usłyszawszy głos przyjaciółki, uniósł ku niej spojrzenie i uśmiechnął się ciepło. Ten gest rozjaśnił nieco, jego poszarzałą ze zmęczenia twarz.
- Wiesz, że to nie leży w mojej naturze. - zaśmiał się cicho, podniósł dłoń i zaczął masować opuszkami palców nasadę nosa. Z tego wszystkiego zaczęła go boleć głowa. Ostatnio migreny nawiedzały go nieco częściej niż zwykle.
- Zaintrygował mnie ten przypadek - wskazał na kartę pacjenta, nad którym tak medytował. - Doprawdy niezwykły. - zapewnił dodatkowo - Tak po prawdzie, dawka promieniowania, której został poddany, powinna go zabić... Nie dość, że to przeżył, to jest w zadziwiająco dobrym stanie, zarówno psychicznym, jak i fizycznym. Poza napromieniowaniem galek ocznych, nie stało mu się NIC. I żeby było jeszcze ciekawiej, on nadal widzi. W inny sposób niż wcześniej, ale jednak. !
Aż westchnął cicho. To mógł być trop. Dlaczego ten mężczyzna, okazał się być tak odporny?
- I znów cię zanudzam, wybacz - uśmiechnął się - Idziesz już do domu? - wskazał na jej płaszcz.
Jemu się nie spieszyło. Choć trudno było mu się do tego przyznać, nawet przed samym sobą, ale czuł się ostatnio trochę zbyt samotny, w tym pustym mieszkaniu.

Re: Joshua x Beth

on Nie Mar 11, 2018 5:43 pm
- Co nie zmienia faktu, że powinieneś.- lekko pokręciła głową nad Joshem. Ileż godzin można przesiadywać w szpital? To byłą dezaprobata w wykonaniu Beth i Przyjaciel doskonale o tym wiedział. Po za tym kobieta uważała, że więcej powinien wychodzić z domu i spotykać się z ludźmi a nie śledzić kolejne przypadki. Oczywiście mutacje były ważne i odkrycie antidotum na nie zapewniłoby mu sławę, ale bycie sławnym i samotnym nie było zbyt dobrym połączeniem.
Pochyliła się nad kartą pacjenta i przestudiowała to co pokazywał jej Adams. Lekko zmarszczyła przy tym nosek, co było dość urocze.
- Interesujące. Co znaczy, że widzi inaczej?- dopytała, bo ją to zainteresowało. Co prawda nie miała takiego bzika jak Joshua, ale siłą rzeczy" siedziała w interesie".
- Nic się nie stało.- uśmiechnęła się do mężczyzny. Już dawno przyzwyczaiła się do jego bzika na punkcie pracy.- Tak wychodziłam właśnie, ale postanowiłam do ciebie zajrzeć. Coś mi mówiło, że jeszcze cię tutaj zastanę.- posłała mu znaczące spojrzenie.
avatar
Śnieżynka

Re: Joshua x Beth

on Nie Mar 11, 2018 9:17 pm
Uśmiechnął się do przyjaciółki. Co racja, to racja. Samotność nie była niczym dobrym. Nigdy jej zresztą nie szukał, był osobą raczej towarzyską. Ostatnimi czasy jednak, przesiadywał w pracy jeszcze więcej niż zwykle. Nie było szczególnego powodu, przynajmniej tak mu się wydawało. Podświadomie jednak, uciekał z pustego domu, w którym nikt na niego nie czekał.
- Zdaję sobie sprawę. Brzmi to strasznie starczo i zupełnie do mnie niepodobnie, ale po pracy nie mam chyba już sił na socjalizację- zaśmiał się cicho.
Obserwował zmiany w mimice przyjaciółki. Addams jako miłośnik piękna wszelako pojętego, zawsze podziwiał urodę panny Winchester. Podobały mu się jej roziskrzone oczy o kolorze mlecznej czekolady, zgrabny nosek, który w zwyczaju miała uroczo marszczyć i kształtne usta, układające się w delikatny uśmiech. Istotnie, wielką przyjemnością było na nią patrzeć a i z nią przebywać, bo była mu najlepszą przyjaciółką.
- Zdaję się, że promieniowanie wpłynęło nie tylko na barwy, które widzi, ale też na ich kontrast. Nie jestem do końca pewien, czy to miał na myśli mówiąc "przekolorowane" , ale zakładam, że o to chodziło. Co nie zmienia faktu, że nadal widzi, a jest to dla mnie wręcz cudem. - powiedział tonem, wręcz przesiąkniętym podekscytowaniem a po chwili aż westchnął ze zmęczenia. Marzył teraz on gorącej kąpieli i lampce wina.
- Chyba faktycznie siedzę tu za długo - - przyznał jej rację, cokolwiek niechętnie. - Zabiorę te papiery do domu, może w warunkach domowych mnie olśni.
Czyli z pracy, do... pracy, ha!

Re: Joshua x Beth

on Wto Mar 13, 2018 2:08 pm
Dziewczyna doskonale widziała ile czasu spędzał w pracy, ile go poświęcał swoim badaniom nad mutacjami, a ile na odpoczynek i relaks. Była tym nieco zaniepokojona ale póki co nie interweniowała jakoś drastycznie, tylko dyskretnie usiłowała mu dać do zrozumienia, że powinien złapać nieco oddechu.
- No właśnie. Nie jesteś staruszkiem. Powinieneś się trochę rozerwać.- dołączyła się do jego cichego śmiechu. Lubiła takie chwile, kiedy mogli się zrozumieć bez słów. Josh był jej bliższy niż jej własne rodzeństwo. Czasami nie wiedziała co by zrobiła bez niego i bez Geraldine.
- To naprawdę interesujące. Przecież powinien być martwy a wzrok już na pewno powinien stracić. Ciekawe w czym tkwi przyczyna?- zastanawiała się głośno. Oczywiście, nie była tak podekscytowana jak Josh, który pewnie, gdyby to nie licowało z jego godnością poważnego naukowca, to podskakiwałby jak mała piłeczka. Dzieci się czasami takim bawiły. Nie potrafiła sobie w chwili obecnej przypomnieć jak się nazywała.
- Jooooosh.- lekko przeciągnęła samogłoskę w jego imieniu i dołożyła do tego lekki ton przygany.- Zostaw te papiery tutaj. W domu po prostu wypocznij i się zrelaksuj. Badania ci nie uciekną a kilka godzin nie zrobi różnicy.- dołożyła do tego łagodny uśmiech. Takiej prośbie nie sposób było odmówić. Josh na pewno też tego nie zrobi.
avatar
Śnieżynka

Re: Joshua x Beth

on Wto Mar 13, 2018 2:38 pm
Na jej słowa znów zachichotał pod nosem. Przy pannie Winchester czuł się na tyle swobodnie, by pozwalać sobie na to nazbyt często. Wszak nie musiał się przy niej ograniczać, wiedziała ona o nim absolutnie wszystko.
- Starcem z pewnością jeszcze nie jestem, choć matka już nie raz mi wypomniała, cytując " Masz swoje lata, Joshua! Czas najwyższy spoważnieć i się ustatkować!" Ja za to wciąż czuję się jak młodzieniaszek. Boże uchowaj przed starością ducha ! To jak śmierć za życia. - zaśmiał się - Nie sposób Ci odmówić, panno Winchester. Pójdę się rozerwać, ale tylko wtedy gdy dotrzymasz mi towarzystwa - oznajmił.
Och z pewnością już nie raz zdarzało mu się podskakiwać, gdy tylko był sam. Albo przynajmniej uprawiać jakieś dzikie tańce zwycięstwa. Jako istota, w porównania do reszty rodziny, aż nazbyt emocjonalna, na sukces reagował wybuchem entuzjazmu, zaś porażki przeżywał bardzo boleśnie i dogłębnie.
-Niech ci będzie. Robisz ze mną co chcesz - westchnął teatralnie i rzucił teczkę na stół, by po góra dwóch sekundach poprawić ją tak, by leżała równolegle do krawędzi biurka. Winchester wiedziała o jego małych dziwactwach od dawna. - Co w takim razie proponujesz, moja droga? - zapytał dziarsko

Re: Joshua x Beth

on Czw Mar 15, 2018 8:39 am
Nie mogła się nie uśmiechnąć słysząc chichot Josha. Lekko rozbawiona, tylko pokręciła głową. Temat małżeństwa był niestety niestety dla nich obydwojga drażliwy. Adams miał na głowie tylko matkę a Elizabeth właściwie całą rodzinę, bo poza matka, siostra i bracia również naciskali na to by w końcu odpowiednio wyszła za mąż. Beth oczywiście puszczała te wszystkie uwagi mimo uszu, bo w przeciwnym razie musiałaby zwariować. Zresztą nie widziała siebie w roli żony z rozsądku a o miłości nie wiedziała zbyt wiele, bo nigdy nie była zakochana.
- Nie kokietuj. Jesteś jedną z lepszych partii w tym mieście. Założę się, że jest cały sznureczek panien, które by się w Adamsów wżeniły.-  Beth nie musiała dodawać, że jej siostra właśnie to zrobiła. Dobra, rodzinna fuzja to było to co liczyło się u Winchesterów na równi z koneksjami i pieniędzmi.
- Uhm, akurat.- tym razem to ona się roześmiała wesoło. Faktem jednak było, że liczyli się nawzajem ze swoim zdaniem i często brali je pod uwagę. Często w trudnych sytuacjach udawała się do przyjaciela by się go poradzić, czy uzyskać inny punkt widzenia. Zastanawiała się czy Josh wiedział jak bardzo ceniła sobie ich więź. Miała nadzieję, że tak.
- Sugerujesz, że powinniśmy wyskoczyć gdzieś na drinka?- zerknęła na zegarek. Nie było aż tak późno a życie nocne dopiero zaczynało się budzić,  tyle że jutro trzeba będzie wstać do pracy. - W sumie dlaczego by nie.- lekko wzruszyła ramionkami. Po drinku pewnie lepiej się jej będzie spało.
avatar
Śnieżynka

Joshua x Beth

on Czw Mar 15, 2018 12:50 pm
Josh miał to szczęście, czy raczej w jego wypadku nieszczęście zakochać się.  I jak silne było jego uczucie do niejakiej Wiktorii, tak porównywalnie mocno cierpiał, gdy wyszło szydło z worka. Sam więc nie myślał nawet o małżeństwie, wciąż zrażony wydarzeniami sprzed niemal dziesięciu lat.
- Ohoho! Będą sobie kokietował, ile dusza zapragnie! zaśmiał się po raz kolejny - Och z pewnością kilka karierowiczek by się znalazło, na tyle zdesperowanych, by dla wybicia się poślubić mnie  - stwierdził z przekąsem, bo właśnie taką drogę obrała jego ex-narzeczona. - Ale drugi raz nie dam się tak urządzić. - coś w jego oczach podpowiedziało Beth, że pomimo żartów na ten temat, w sercu Addamsa wciąż tkwiła drzazga. Doktor szybko jednak zmienił temat.
- Poza tym, kto to mówi ? Jedno Twoje skinienie i tabuny kawalerów by ci padły do stóp, moja droga! Obawiam się, że, jak to zdarzyło mi się usłyszeć "kręcę się wokół Ciebie jak namolny kundel", odstraszam potencjalnych kandydatów. - zaśmiał się serdecznie, bo wiedział, że panna Winchester nie narzekała na jego towarzystwo. Mimo sporej różnicy wieku, dogadywali się wyśmienicie i nie dziwota, że wielu ich uważało za bardzo niezdecydowaną parę.
On sam bardzo cenił sobie jej osobę i jej zdanie. Wszak zupełnie nie tak dawno, przyszła mu z pomocą . Przemówiła mu do rozumu i prawie, że za uszy wyciągnęła z moralnego bagna, w którym utkwił.
- W takim razie, kierunek Rapture !  - zarzucił na siebie płaszcz, zaoferował ramię i udali się do ulubionego klubu

-> Klub Rapture
Sponsored content

Re: Joshua x Beth

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach