Madeline x Inna
 :: Polis :: Rozgrywki graczy :: Aktywne gry

Inna

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 6
Postów fabularnych : 5
Join date : 14/02/2018
avatar
Świeża krew
Zobacz profil autora
Pią Lut 23, 2018 8:26 pm
23 luty

Inna miała bardzo dużo pracy. Już dawno nie zaznała odpoczynku, ale czy ona kiedykolwiek odpoczywała będąc osobą pracującą? Nawet w dawnej pracy, którą nie wspomina ani źle, ani dobrze. Tamten świat był dla niej normalny. Nigdy nie sądziła, że ONA może pracować tak jak inni.

Jej blade lico przyciągało uwagę innych, ale jakoś nie zdawała sobie nawet uwagi z tego, że nie raz ktoś na nią spogląda. Była jak płatek śniegu stąpając między ludźmi powoli, delikatnie, wirując, aby nie dotknąć żadnego niechcianego przechodnia. Nie lubiła dotyku ludzi z ulic. Były one inne, były dla niej trudne. Zastanawiała się zawsze, czy powinna, czy może. Nigdy nie chodziła tymi ulicami. Zawsze spędzała swój czas blisko Domu, a odkąd została kupiona przez pewnego mężczyznę czuła się niebezpiecznie. Czuła, że jeden zły krok, a znowu trafi w tamto miejsce. On był dla niej kimś więcej niż tylko starym klientem. Czasami łapała się na myślach zastanawiając się, czy nie jest jego własnością. Stawała się jego cieniem, pilnowała jego interesów, jego życia, pilnowała, aby nie popełniał błędów. Była jak biały cień, który miał chronić swojego właściciela przed upadkiem, utrzymując jego równowagę.

Teraz, jak zwykle stąpając powoli i ostrożnie wkroczyła cicho do tłocznej kawiarni. Zamówiła kawę i ciastko siadając gdzieś w kącie w jedynym wolnym miejscu. Wyciągnęła książkę, którą dał jej Seneka. Włosy miała spięte w koka, ale nie był on ciasny. Widać było delikatne fale. Kok był lekko już rozwalony, gdy dziewczyna po całym dniu biegania tu i tam, pilnowania tego i tamtego mogła spokojnie zasiąść na małą kawę. Ubrana była w białą koszulę zapiętą pod szyję, gdzie przewiązane miała czarną, małą kokardkę. Koszula została wsunięta w brązową spódnicę do kostki, a nogi odziane były w czarne buty wiązane wyżej kostki. Na dłoniach miała białe rękawiczki, a obok stolika na wieszaku wisiał jej ciemny płaszcz wraz z chustą, którą ochraniała się przed mrozem.


Madeline Chambers

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 19
Postów fabularnych : 5
Join date : 19/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora
Pią Lut 23, 2018 9:50 pm
Madeline uwielbiała dni których nie musiała spędzać w pracy. Mogła wtedy oddawać się prostym, przyziemnym przyjemnościom, takim jak długie spacery wzdłuż krętych, brukowanych  uliczek. Oglądanie przeszklonych sklepowych wystaw z pięknymi kreacjami przeznaczonymi jedynie dla zamożniejszych kobiet były nieodłączną częścią takich spacerów. Czas wolny nie spędzała w wybitnie kreatywny sposób. Dla niej jednak nie był to czas ani trochę zmarnowany. Problemy, związane z życiem w Polis odkładała na dalszy plan bezkarnie, do głębi samolubnie oddychając pełną piersią. Wpatrywała się wielkimi brązowymi oczyma w dostojnych mężczyzn, którzy czasem rzucili w jej stronę nieprzychylnym spojrzeniem lub niewybredną uwagą którą puszczała mimo uszu, nie zastanawiając się nad jej znaczeniem zbyt długo. Wzrokiem wodziła za eterycznymi, kruchymi dziewczętami chcąc brać z nich przykład. Mogłyby rozpaść się na milion kawałków, za jednym jej nieeleganckim dotknięciem.

Szczupła postać odziana była w miękką ciemnogranatową sukienkę, wzdłuż której od linii odstających, nadal skrytych materiałem obojczyków ciągnęło się pasmo pokaźnych, okrągłych miodowych guzików. Zwieńczały one sukienkę aż do samego krańca to znaczy, mniej więcej do połowy bladych łydek. Można było zdjąć ją jak koszulę. Na wierzch narzucony był krótki płaszczyk w granatowo czerwoną rzadką kratę, który z ledwością sięgał do pośladków. Pełne buty, przypominające czarne krótkie kozaczki na niewielkim kwadratowym obcasie zwieńczały stylizację. Upchnięte w kieszenie czarne materiałowe rękawiczki nie miały znaczenia. Tak samo zapomniana w domostwie apaszka na chłodniejsze wieczory. Usta wykrzywione w charakterystycznym, odrobinę zbyt skromnym uśmiechu ciekawie komponowały się z burzą niesfornych, rozpuszczonych loków na myśl przywodzących egzotyczny okaz klatkowy, niżeli człowieka będącego na równi z człowiekiem z Polis.

Przemknęło jej przez myśl bardzo spontanicznie, żeby wstąpić na moment do kawiarni nim zacznie ruszać w kierunku najbliższej apteki, aby wykupić dziadkowi coś z recepty upchniętej w małej, czarnej torebce zawieszonej na ramieniu. Kofeina na pewno postawi tę nakręconą kluczykiem lalkę, wątpliwej wartości na nogi. Zrobiło się jej milej na sercu, kiedy weszła do środka czując przyjemne ciepło kawiarni. Zapach palonej, mocnej kawy mieszający się ze słodkim cukrem którego w ciastach było co niemiara przywoływał miłe wspomnienia. Omiotła wzrokiem pomieszczenie jeszcze chwilę przed złożeniem zamówienia. Zdecydowała się na klasyczną kawę z mleczną pianką, oraz kawałeczek słodkiej tarty z nadzieniem z dyni, z białym lukrem na wierzchu. Kawę zawsze słodziła trzema łyżeczkami białego cukru.

Nie przepadała za sytuacjami, w których musiała dzielić na przykład stolik z osobą zupełnie nieznaną. Krępowało ją to niemiłosiernie, jednak tym razem postanowiła zebrać się na odwagę zjawiając się jak ten słup soli tuż przy kobiecie dzierżącej w dłoniach książkę. - Przepraszam. Wolne? - Wydusiła z siebie, z początku starając się nie patrzeć bezpośrednio na jej jasną twarz. Zauważyła już z daleka kiedy wybierała potencjalne miejsce, że nie była to przeraźliwie brzydka kobieta, a taka na której można było zawiesić spojrzenie na dłużej.
- Ma pani naprawdę piękny kolor włosów. - Stwierdzenie dodała pospiesznie, jak gdyby chciała usprawiedliwić swoją obecność. W tym miejscu można było trafić na ludzi z różnych warstw społecznych, a chociaż starała się nie kierować pozycją jak gdyby było to priorytetem, to na przykład do miejscowych bogaczy, wysoko postawionych głów, oraz znanych nazwisk miała bardzo duży szacunek.
- Czy mogę zapytać wprost? Zawsze takie były, czy może jest w tym ingerencja czegoś więcej niż tylko natury? - Starała się nawiązać rozmowę, jednak nie zajmowała wolnego miejsca do czasu aż jasno nie usłyszy, że mogłaby to zrobić.

Inna

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 6
Postów fabularnych : 5
Join date : 14/02/2018
avatar
Świeża krew
Zobacz profil autora
Sob Lut 24, 2018 11:27 am
Głowa pełna myśli, wspomnień. Głowa pełna dawnych spotkań. Rozmów z obcymi mężczyznami. Wydawać się mogło, że w tej historii to Inna jest tą postacią smutną. Jednak nie wolno się z tym zgodzić, gdyż Inna współczuła tym samotnym mężczyznom, którzy przychodzili do niej, aby zabawiła ich chwilą uwagi, aby pozwoliła im zabawiać ją chwilą uwagi. Łaknęli tego, aby pozwalała się im adorować. Łaknęli tego, aby to ona zwracała na nich uwagę cały wieczór. Dopłacali, aby spędziła z nimi chwilę dłużej. Miała uwagę smutnych mężczyzn. Miała uwagę samotnych mężczyzn. Czasami bała się, że ich samotność spowodowała by u nich rodzaj psychozy, bo doskonale widziała w ich oczach obłęd i pragnienie uwagi. Inna ubierała ładne sukienki, które sama dla siebie szyła. Czesała włosy tak, aby zwracały uwagę. Dobierała słowa, aby jej klienci byli zachwyceni i nigdy się nie nudzili, aby zawsze do niej wracali. Nieświadomie, albo w taki sposób, że nie dopuszczała tej myśli do świadomości chciała być dla nich narkotykiem. Nie mogła decydować ile im da, bo to Mama decydowała o tym, a było to uzależnione od pieniędzy. Chciała mieć pewność, że nic jej nie zrobią, że będzie dla nich księżniczką. Wszystko jednak minęło i Inna stała się szarą dziewczyną, cieniem pewnego mężczyzny. Jego notatnikiem i karteczką pamięci. Stała się częścią kogoś kto miał być kolejnym jej narkomanem.  

Teraz już nie było sensu o tym myśleć, ale mimo upływu lat nie była w stanie zapomnieć tego kim była. Tego jak kiedyś pracowała i jakie miała życie. To wszystko w niej siedziało i wiedziała, że jeśli coś pójdzie nie tak w życiu z Seneką wróci do Mamy. Inna była uzależniona od innych osób. Była istotą bez własnej woli i siły decydowania. Potrafi manipulować, potrafi uwodzić, ale nie potrafi kierować swoim życiem. Nie jest w stanie odnaleźć swojej matki, a bardzo tego chce.

Głos. Słowa. Zakłócenie spokoju. Przez chwilę nie reagowała, ale cień, który padał świadczył o tym, że ktoś jest blisko niej. Uniosła delikatnie głowę spuszczając wzrok jasnych, chłodnym oczu Królowej Lodu z książki i wbijając je w ciepłe oczy dziewczyny, która była jej kontrastem. Kobiety też chciały z nią rozmawiać. Miała dwie stałe klientki. Nie wiedziała, co z nimi się stało. Mogła tego nie akceptować. Jej Mama mogła tego nienawidzić, ale pieniądze na ziemi nie leżą. Dziewczyna zadała pytanie, a Inna nadal była daleko myślami. Wracała na ziemię bardzo powoli. Gdy się jej udało wyraziła zgodę na to, aby dziewczyna usiadła na przeciwko niej. Gdy już to zrobiła Inna słuchała jej z uwagą.

Słowa płynęły wprost do uszu dziewczyny o jasnych włosach. To prawda przyciągają wzrok innych osób, ale ta dziewczyna nie była w stanie tego zauważać bo zawsze żyje w swoich myślach. Obca kobieta zadawała pytania nie czekając na odpowiedzi, a Inna myślała. Może jest to Dziewczyna od jej Mamy?  Może jest przez nią śledzona? Może pieniądze się kończą? Dużo na niej zarabiała.
- Dziękuję - odpowiedziała na komplement. Była do nich przyzwyczajona, więc nie reagowała na to jakoś wyjątkowo. - Są naturalne. Nigdy nic z nimi nie robiłam - zaczęła w tym czasie ściągać rękawiczki kładąc je na swoich kolanach. - Inna - wyciągnęła do niej dłoń.

Znowu zapadła cisza. Co miała mówić? Czy powinna też zapytać coś o nią? Nie potrafiła nawiązywać w takich momentach rozmów i relacji.
- Pani też ma ładne włosy. Wyglądają na ciepłe i miekkie - powiedziała delikatnie, prawie w ogóle nie unosząc przy tym głosu i nic nie akceptując.


Madeline Chambers

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 19
Postów fabularnych : 5
Join date : 19/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora
Nie Lut 25, 2018 7:17 pm
Rozmówczyni im dłużej by się jej przyglądać, tym szybciej można by odnieść wrażenie, że nie pasowała do obecnie panującego ciężkiego klimatu Polis. Chociaż miasto obfitowało we wciąż rozwijającą się barwną kulturę, a Madeline poza pięknymi uliczkami regularnie widywała również miejsca mniej przyjazne człowiekowi, a więc myśli tego typu mogły bezkarnie nawiedzać ją o wiele częściej to czasami, a nawet zbyt często czuło się na sobie wzrok podstępnych wilków w ludzkich skórach. Takich, które szabrowały w najciemniejsze noce szukając swoich ofiar. Inna na pewno byłaby łakomym kąskiem dla kogoś takiego.

Chociaż wyciągnięta w jej kierunku dłoń wydawała się być miłym gestem Madeline nie przepadała za takim spoufalaniem się, z zupełnie nieznaną osobą. Nienawidziła uścisków prawie tak samo, jak całowania w policzek. Nie chciała jednak wyjść na niewychowaną, dlatego kulturalnie ścisnęła ją nim ostrożnie, bez pośpiechu nie zajęła wolnego miejsca naprzeciwko. - Madeline. - W międzyczasie zajmowała się zdejmowaniem płaszcza, aby przewiesić go przez krzesło.
- Inna brzmi dość... obco? Nigdy wcześniej nie słyszałam takiego imienia. - Torebkę również przewiesiła przez oparcie, aby zbytnio nie przeszkadzała chociaż tak naprawdę, nie miała większego znaczenia gdy zamierzało się jedynie rozmawiać.

Pomiędzy kobiety co jakiś czas nachalnie wkradała się cisza, a one same trwając w niej zdawały się przypominać nic nie rozumiejące dzieci które spotkały się po raz pierwszy. Najbardziej trafnym określeniem nie byłyby nawet dzieci, a dwójka nastolatków która postanowiła wybrać się na krępujące wyjście na kawę, nie mając żadnych wspólnych tematów poza uczuciem wzajemnego zainteresowania. Uśmiechnęła się, zawstydzona ale nie przesadnie, a naprawdę subtelnie na wspomnienie o włosach których w gruncie rzeczy nie lubiła. Znajdywanie się z ich powodu w ciągłym centrum zainteresowania było bardzo męczące. Inna na pewno rozumiała trudy związane z tą przypadłością. Miło było przez chwilę pomyśleć, że jest się rozumianym. Wątek nie ujrzał jednak światła dziennego, był tylko ulotną myślą która przemknęła tak szybko jak mrugnięcie oka.
- O czym jest ta książka? Czy była warta swojej ceny? - Starała się podtrzymać rozmowę, a najlepszym sposobem do tego było zadawanie jeszcze większej ilości pytań. Właśnie taką taktykę zamierzała obrać. Skoro już dowiedziała się, jakie imię nosiła dotychczas bezimienna postać warto było dowiedzieć się więcej.
- Mogę mówić ci po imieniu? - Upewniła się. Starała się nie wyjść na niegrzeczną mimo tego, że zasypywała ją gradem niepotrzebnych pytań.

Zauważyła, że była bardzo zadbana, a więc na pewno należała do tych wyżej postawionych. Nie dostrzegała na jej odzieniu zbędnych paprochów, nie było tam też drobinek kurzu. Cera która wyglądała na zadbaną na myśl przywodziła porcelanę, oczy zaś jakby ze szkła lśniły. Niby to niewzruszone, zimne, a coś intrygującego kryło się w ich wnętrzu. Tajemnica. Musiała skrywać w sobie wiele tajemnic. Wszyscy posiadali mniej lub bardziej kompromitujące sekrety, nawet Madeline. Wyprostowała się na krześle. - Często się tu pojawiasz? To jedna z moich ulubionych kawiarni, ale nie zawsze mam na nią czas. Mogliby sprzedawać tu kawę, a także ciasto na wynos po północy! To by był luksus. - Rozmarzyła się na samą myśl o tym, że mogłaby w wolnej chwili po prostu podchodzić po to na co miała ochotę. Latem wybierałaby mrożoną kawę. Pojawiła się kelnerka, która rozdała zamówione przez każdą kawy, czy desery mniej więcej w podobnym czasie.

Inna

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 6
Postów fabularnych : 5
Join date : 14/02/2018
avatar
Świeża krew
Zobacz profil autora
Sro Lut 28, 2018 12:15 pm
Inna może nie pokazała po sobie tego, ale sama nie znosi zbędnego kontaktu - chyba, że ma w tym jakiś cel. Życie tę jasnowłosą nauczyło, że zawsze trzeba mieć cel i korzyść z pewnych rzeczy. Teraz dotyk, uścisk ręki był formalnością, której uczyła się od dziecka. Kultura. Wyrafinowanie. Spokój. I cel! To ostatnie najważniejsze. Spodziewała się gładkiej i delikatnej dłoni, a jednak taka nie była. Jej rozmówczyni prawdopodobnie pracowała fizycznie - może nie w taki sam sposób, co Inna, ale była to praca zapewne ciężka. To był cel białogłowej, a tylko dlatego, że dłonie mówią wiele o człowieku. Krok dalej do poznania bez pytania.

Innej nie przeszkadzała cisza. Wręcz ostatnio była jej zwolenniczką. Jej chłodne oczy uważnie śledziły postać i twarz towarzyszki. Nie bardzo wiedziała, co mówić, ale starała się nie być bierną w rozmowie. Jej książka wylądowała na stoliku z zatkniętą zakładką gdzieś na samym początku. Dostała ją niedawno, więc jeszcze nie do końca wiedziała, co może w niej zastać. Seneka nie wiele jej powiedział, a na książce nie było opisów. Nawet tytułu, który już dawno został starty.

Krok po kroczku pytania Madeline były ciężkie. Jej imię. Nie lubiła komentowania własnego imienia, ponieważ nie wiedziała jaka jest jego geneza. Skąd pochodzi? Jak się znalazła w tym mieście? Kim była jej matka? Imię powinno mówić wiele o człowieku, ale ona sama niewiele wiedziała. Ba! Nawet nie znała swojego prawdziwego nazwiska. Wymyśliła je razem ze Seneką, aby móc ją legalnie zarejestrować wśród mieszkańców.
- Owszem, brzmi - przyznała dyplomatycznie zwężając delikatnie oczy niczym uważny kot.

Kim jesteś? Czego chcesz? Po co tyle pytasz? Możesz udawać, że jej tu nie ma. Oh, Mad, gdybyś wiedziała, że ta dziewczyna nikomu nie ufa. Gdybyś wiedziała, że obmyśla plan pozbycia się ciebie od siebie. Nic jednak z niej nie wyczytasz. Inna jest osobą zamkniętą, udającą, fałszywą. Nigdy nie pokazała swojego prawdziwego JA. Niewiele osób mogło ją taką poznać. Ty jesteś podejrzana. Ty jesteś w jej oczach intruzem. Zbyt ciekawskim. Zbyt podobnym do dziewczyn jej Mamy. Jednak coś w tobie jest nie tak, masz zbyt szorstkie dłonie. Zbyt niezadbane.
- Dostałam ją od…- zawiesiła na chwilę głos zastanawiając się chwilę i kontynuując w końcu - od znajomego. Nie wiem jeszcze dokładnie o czym jest, ale zaczyna się ciekawie - powiedziała przyglądając się starej okładce.

Oj tak, żebyś wiedziała Mad, ona jest bardzo zadbana i nie jest to spowodowane tym, że mieszka wśród wyżej postawionych. ona o siebie dba, bo powinna. Od zawsze jej to powtarzano, ale nigdy się o tym nie dowiesz, nigdy nie będzie ci dane dowiedzieć się o tym od kogokolwiek. Chyba, że należysz do osób z niebezpiecznych sfer jej Matki.
- Rzadko kiedy. Nie mam zbyt wiele czasu na takie miejsca. Moje życie jest uzależnione od pracy - zakończyła i usadowiła się wygodnie zabierając się za powolne delektowanie się kawą.

Przyjrzała się młodej dziewczynie ponownie na chwilę milcząc. Chciała ją jeszcze zbadać, więc szukała pytań.
- Kim jesteś? - zadała pytanie, na które było pełno odpowiedzi. Można odpowiedzieć konkretnie lub filozoficznie. To pytanie krąży wokół ludzi od wieków i nikt jeszcze dokładnie nie poznał na nie odpowiedzi. Często każdy sam pyta siebie o to kim jest, bo wszyscy krążą po świecie jak ślepe zwierzęta nie znając swojej drogi.


Madeline Chambers

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 19
Postów fabularnych : 5
Join date : 19/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora
Sro Lut 28, 2018 6:01 pm
- Sobą. - Odpowiedziała bez zastanawiania się nad znaczeniem tych słów. Złączyła ze sobą dłonie, które położyła na stole. Splotła ze sobą palce, jakby trzymała w objęciach samą siebie. Nie dodawała sobie w ten sposób ani odwagi, ani otuchy. Pokazywała w ten sposób, że nie jest niebezpieczna – dlatego jej ręce znajdywały się na wierzchu, ale jednocześnie, że zachowuje nadgorliwy dystans jeśli chodzi o rozmawianie o sobie. Najwyraźniej miała coś na sumieniu, co mogło wydawać się Innie podejrzanie. Zawiesiła na niej długie, wyczekujące spojrzenie. Układała w myślach pytanie, dzięki któremu mogłaby obrócić przysłowiowego kota ogonem. Uchyliła usta szykując się, do wyduszenia z siebie słowa. Ale zastygło jej w gardle, które nieprzyjemnie ściśnięte, nie pozwoliło na wydanie z siebie zuchwałego komentarza. Zmarszczyła brwi. Robiła to zawsze kiedy zaczynała być podejrzliwa. Przyjemna rozmowa momentami przypominała nie tyle niezobowiązującą pogawędkę, co prawdziwe policyjne przesłuchanie. Chociaż o takich Madeline słyszała tylko z opowieści nigdy nie mając poważnych zatargów z prawem.

- Moje życie też jest uzależnione od pracy, nawet bardziej niż mogłoby się wydawać. Gdzie pracujesz? Opowiesz mi o tym miejscu?  - Przeniosła dłonie na filiżankę, aby trochę ogrzać ciepłe już palce. Zazwyczaj dłonie miała ciepłe, a stopy zimne. Pytając przypominała dziecko które lubowało się w historiach o miejscach, w których jeszcze nie było. Wrodzona ciekawość pozostawała w Madeline na lata. Ona zaś pielęgnowała ją na każdym kroku. Doskonale wiedziała, że nie wypadało o pewne rzeczy pytać. Mimo wszystko wychodziła z założenia, że skoro nie zapyta teraz to nigdy więcej taka okazja się jej nie nadarzy. Uśmiechnęła się w końcu ciepło, przyciągając do siebie naczynie, aby upić odrobinę gorącego naparu.
- Czy jesteś tym kim chciałabyś być? - Zdziwiła się sama swoim pytaniem. Poczuła jakby trafiła w czuły punkt własnego serca, wnętrza swojej duszy. Ale zadała je komuś innemu, a nie samej sobie patrząc co poranek w lustro. To pytanie brzmiało dla kobiety intymnie, odpowiedź na nie musiała być ostrożna bo wraz z odpowiedzią człowiek mimowolnie otwierał się. Opowiadał o tym, co nie podoba mu się w prowadzonym stylu życia. Próbowała wślizgnąć się w szczelinę pod drzwiami, za którymi znajdywała się Inna. Przez dziurkę od klucza. Otwór po mosiężnej, srebrnej kuli. Szparę, zrobioną ostrym narzędziem, przez którą widziała zarys jej sylwetki.

- Ile masz lat? - Zapytała otwarcie, jakby było to najnaturalniejszą rzeczą pod słońcem. Inna po wyjściu z kawiarni mogłaby zniknąć na zawsze, mogłoby stać się tysiąc różnych rzeczy które sprawiłyby, że już nigdy więcej by na nią nie trafiła. Desperacko korzystała z okazji w kącie głowy słysząc głos który powtarzał jak mantrę, że czas nie zamierzał czekać, aż się zastanowi. Niezdrowe zainteresowanie Inną pojawiło się nagle, Madeline zdawała się nie do końca rozumieć dlaczego nie mogła oprzeć się wrażeniu, że chciałaby poznać ją bliżej. Nigdy wcześniej tak bardzo nie ekscytowała się czyimś towarzystwem, szczególnie gdy rozmówczyni również tak jak ona przybierała postawę obronną.

Inna

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 6
Postów fabularnych : 5
Join date : 14/02/2018
avatar
Świeża krew
Zobacz profil autora
Sob Mar 03, 2018 12:43 pm
Zaczynała czuć zainteresowanie tym przypadkowym spotkaniem. Na usta Innej cisnęły się pytania, ale żadnych z nich nie wypowiedziała. Jeszcze. Co to znaczy sobą? Czy to dobrze, że jest sobą? W jaki sposób można być sobą? Inna nie wiedziała, że może być sobą, nie rozumiała tego i nie do końca było wiadome, czy w ogóle chciała byś taką osobą. Wszystko mogło się zmienić w tej rozmowie, ale Innej nie podobało się to, że Mad nie odpowiadała na jej pytania, że sama zadawała ich milion, a nie chciała udzielić małej odpowiedzi. Nie musiała mówić prawdy. Wystarczyło, aby cokolwiek jej powiedziała. Bała się jednak, że to może być pułapka. Miała ochotę wstać i uciec z tej kawiarni, ale za bardzo się zaciekawiła istotą przed nią.
- Co oznacza bycie sobą, droga Madeline? - nachyliła się do niej, ale nic więcej nie powiedziała. Jedynie nabrała mały kawałek ciasta i wsunęła go do ust, po chwili popijając go kawą. Jej głowa jednak przechyliła się lekko na bok uważnie lustrując dziewczynę. Próbowała z niej wyczytać cokolwiek, ale nie była pewna, czy jej się to uda.

Ten dystans dziewczyny przyciągał ją, ponieważ sama lubiła dystansować się od innych osób. Lubiła chłód i mur innych osób. Czuła się wtedy bezpiecznie, bo miała pewność, że nikt się do niej nie przywiąże, a ona sama nie popełni takiego głupstwa.
- Nie - odpowiedziała krótko wbijając wzrok w jej oczy. - Nie opowiem ci o sobie - wyprostowała się na krześle. - Nie uważasz, że jest nie ładnie pytać o osobiste rzeczy nieznajomych,
samemu o sobie nie mówiąc ani słowa?
- mówiła powoli, cicho, bez wyrzutu, ale była niczym kot gotowy zaatakować. Nie dawała tego po sobie poznać, nie pozwalała, aby Madeline cokolwiek z niej odczytała.

Może mogłaby stać się duchem wśród tłumu, może mogłaby zniknąć i już nigdy nie stanąć na drodze Madeline, ale nie zniosłaby uczucia, że jakiś obcy człowiek chodzi tymi ulicami, po jej śladach i zna jej historie. Wie ile ma lat, gdzie pracuje i jak się nazywa. Imię już było dużym krokiem dla ich znajomości, ale nienawidziła uczucia, że ktoś z nią gra, że ją oszukuje i igra z jej płomieniem, który do tej pory stabilnie, delikatnie płoną w jej sercu. Gdy ktoś narusza jej przestrzeń ten płomień potrafi stać się pożarem, który pożera każdego dookoła.


Madeline Chambers

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 19
Postów fabularnych : 5
Join date : 19/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora
Pon Mar 05, 2018 3:01 pm
Nie pozostało jej nic innego jak tylko wzruszenie ramionami w geście rezygnacji. 
- Nazwij mnie, a zostanę czym zechcesz. - Znaczyło to tylko tyle, że nie zamierzała dokładnie tłumaczyć co znaczyło być sobą. Mogłaby być najzwyklejszym człowiekiem, przeciętną kobietą lub niechcianą córką i ukochaną wnuczką, a zarazem zrzędliwą partnerką, słabą kochanką czy zawziętą robotnicą. A nawet prześladowcą. Gdyby tylko ktoś tak ją nazwał. Wskazała na siebie dłonią dając Innie do zrozumienia, że był to przede wszystkim obraz na który teraz patrzyła. Niepokorny, nie do końca kulturalny człowiek o niższych standardach życia który miał tupet, aby zadawać niezmierzoną ilość pytań. Teoretycznie nie wyróżniająca się postać która dla Inny znaczyła więcej, niż ta mogłaby przypuszczać. Madeline pracowała na to, żeby rozmówczyni miała w domu prąd. Żeby mogła używać wielu urządzeń naraz, żeby nie musiała palić non stop świec kiedy światła zabraknie. Ciemnowłosa czasem czuła się niedoceniana przez ludzi. Ale z biegiem lat nauczyła się, że postronni nie mają zbyt wielkiego szacunku do tych, o których nie pisze się głośno w gazetach. O górnikach pisali przede wszystkim wtedy, kiedy coś nie działało. Lub wtedy, kiedy ktoś zmarł albo dostał niespotykanej wcześniej mutacji.

Zacisnęła usta w wąską kreskę, wyraźnie niezadowolona ponieważ chciała na głos wytknąć jej, że nie lubiła mieć takich myśli. Aby zachować resztki godności, nie dać się wybuchowi emocji zajęła się podjadaniem ciasta na moment odwracając od niej rozbiegane spojrzenie. Starała się dzielnie trzymać postawę obrażonej na słowa kobiety, która w czas pokusiła się na niewybredny komentarz dotyczący jej ciekawości.
- Tak samo nie ładnie jest zadawać podchwytliwe pytania. Kulturalniej byłoby precyzować jasne, na które chce się jasnych, a nie wymijających odpowiedzi. - Przerwała ciszę, która na moment wkradła się pomiędzy nie, w końcu przenosząc na nią baczne spojrzenie. Pamiętała o tym, że powinna być wdzięczna za udostępnione w kawiarni miejsce jednak z czasem nie mogła nie zwrócić uwagi na ton który chociaż spokojny, brzmiał dla Madeline jak ubrana w delikatne słowa pretensja.

- O sobie nie chcesz opowiadać, a o mnie chciałabyś wiedzieć aż nadto. Dlaczego jesteś taka zamknięta w sobie? - Starała się wykrzesać z tej rozmowy coś więcej, niż nieprzyjemne stwierdzenia na temat osoby siedzącej naprzeciwko. Wydawało się jej, że ona także miała podobne odczucia. Obie bawiły się w kotka i myszkę, ale żadna nie chciała przyznać się kto jaką rolę odgrywał. I dlaczego. Wsparła policzek o dłoń, przyglądając się jej jak nowej figurze w małej galerii, w której ostatnio udało się jej spędzić chwilę. Pomyślała, że może to mąż którego mogłaby mieć, bo nie była brzydka zabraniał jej otwierania się na innych. Inną myślą było to, że właśnie takie zachowanie wyniosła z domu. Przypominała jedynaczkę, z którą musieli obchodzić się jak z jajkiem ponieważ głos miała dość słaby.

Inna

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 6
Postów fabularnych : 5
Join date : 14/02/2018
avatar
Świeża krew
Zobacz profil autora
Nie Mar 11, 2018 10:43 am
Inna zaczynała powoli czuć irytację, więc niewzwyczajanie w świecie zajęła się swoją kawą i ciastkiem. Musiała zebrać trochę siły do dalszej pracy dla Seneki. Zastanawiała się nad rolą Mad w jej życiu, dlaczego ta dziewczyna pojawiła się i zaczęła się do niej odzywać. Nie lubiła, gdy ludzie unikali odpowiedzi, a przecież pytanie "kim jesteś", nie jest takie trudne. Można powiedzieć o swojej roli w społeczeństwie, o swojej roli dla samej siebie, ile się znaczy. Jej jasne oczy z ciekawością obserwowały jej wybuch niezadowolenia. Idealnie było widać to na jej twarzy, która swoją drogą była ładna. Mama by zapewne była zadowolona z Mad w swoich szeregach, ale Inna dawno jej nie widziała, dawno z nią nie rozmawiała, ba nawet nie wiedziała, czy ta kobieta żyje. Mogła już dawno umrzeć z powodu nałogowo palonych papierosów. Podobno wolała umrzeć od nich niżeli od promieniowania.

Jasnowłosa dziewczyna, która trzymała teraz książkę na kolanach nie dawała po sobie poznać jak bardzo interesuje ją osoba Madeline, nie dawała też po sobie poznać, że słowa, które wypowiada ciemnowłosa ją irytują.
- Powiem ci tak - zaczęła lekko unosząc się na krześle. - Jestem tak jak ty sobą, ale nie każdy może poznać mnie prawdziwą. Wśród ludzi mogę być osobą do towarzystwa jak teraz dla ciebie. Nie miałaś miejsca w tym pomieszczeniu, więc uzyskałaś je u mnie. Mogę być osobą do rozmowy na różne tematy, ale jeśli sama cię nie znam nie jestem w stanie wszystkiego o sobie powiedzieć tobie Madeline. Jestem potrzebna pewnej osobie i spełniam jego potrzeby, ponieważ on tego ode mnie oczekuje. Jestem w takim razie tym, kim piszą mnie osoby na przeciw mnie. Nawet ci mężczyźni, te kobiety wokół nas jakoś mnie piszą dla własnej wyobraźni. Pewnie nie jeden zastanawiał się kim jestem i może śmiało przypiąć mi pewną etykietę. Spełnię rolę, której pragnie. Tak jak dla ciebie spełniłam rolę towarzystwa i miejsca do odpoczynku - wypowiadała te słowa spokojnie, cicho, nie unosząc się w ogóle. Tłumaczyła jej swoim delikatnym głosem świat, który ją otacza. Była ciekawa jej reakcji.

Dopiła swoją kawę i wzięła kolejny kęs ciasta. Nie przepadała za słodkim, ale czasami miała na nie ochotę. Tak jak czasami miała ochotę zniknąć. Dzisiaj był ten dzień, ale pojawiła się dziewczyna, dziewczyna bez miejsca, więc musiała spełnić dla niej swoją rolę.
- Odpowiedź na to pytanie było proste. Kim jesteś dla innych, a kim jesteś dla siebie. Co robisz w tym świecie, czym się zajmujesz. Mogłaś odpowiedzieć wyczerpująco, ale nie musiałaś mówić wszystkiego. Miałaś jedno pytanie, na które mogłaś odpowiedzieć do woli. Nie narzucałam tobie miliony krępujących pytań. Wystarczyło cokolwiek - szepnęła cicho pochylając się nad małym stolikiem do dziewczyny. Na ustach Innej kreował się delikatny uśmiech. Uśmiech, który nic nie znaczył, nic nie mówił. Po prostu był.


Madeline Chambers

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 19
Postów fabularnych : 5
Join date : 19/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora
Wto Mar 13, 2018 12:42 pm

Widać było na pierwszy rzut oka, że niby to nic nie znaczące uniesienie się na krześle, a tym bardziej nachylanie w jej kierunku powodowało wyraźny dyskomfort. Skomentowała postawę Inny chrząknięciem w dłoń, próbując w ten sposób nieudolnie przywołać ją do porządku. Zmrużyła podejrzliwie duże, ciemne oczy, kiedy kobieta zaczęła swój przydługi monolog którego w połowie nie chciała już zbytnio słuchać. Ale pozwoliła jej kontynuować nie przerywając. Zgubiła się w wywodzie już na samym początku nie rozumiejąc jaką rolę w społeczeństwie mogła spełniać rozmówczyni. Nigdy nie przyszłoby jej na myśl, że była czymś w rodzaju ekskluzywnej prostytutki która opowiadała na lewo i prawo, że jedynym jej zajęciem są niezobowiązujące rozmowy, głaskanie po głowie zdesperowanych mężczyzn i parzenie herbaty. Że teraz los Inny się odmienił ale w gruncie rzeczy, nadal musiała wykonywać czyjeś żądania. Myśl o tym, że spełnia potrzeby mężczyzny nie z własnej inicjatywy utknęła jej w pamięci na długo. Trawiła tę myśl powoli przez resztę rozmowy, ale nie mogła w pełni zobrazować sobie tej sytuacji. Madeline była od niepamiętnych czasów niezależna. - W takim razie... Pracuję, żeby miasto w którym żyjesz było lepszym miejscem. Czasami opadam z sił po to, żebyś mogła nocą przy zapalonej lampce czytać swoje mądre książki. Kim jestem? Drobiną. - Sięgnęła po filiżankę z kawą wpatrując się w nią chwilę, jakby szukała odpowiednich słów które chociaż wyniosłe, nie miały zmienić świata. - Dzisiaj żyję. A jutro? Kto wie. - I nie było jej już do skromnych uśmiechów. Lśniące oczy po prostu zgasły, a werwa która towarzyszyła jej jeszcze chwilę temu ulotniła się jak za pstryknięciem palcem.
- Ale co ty o tym możesz wiedzieć? Wystarczy, że będziesz ładnie pachnieć. Wszystkim zajmie się osoba, o której wspominałaś. - Powinna posłać jej spojrzenie pełne politowania ale nie unosiła wzroku znad szklanki. Wypiła jeszcze trochę kawy, nim nie odłożyła naczynia na stolik. Pomyślała, że to dobry moment, żeby uciec. Nie musiałaby wtedy słuchać wyjaśnień. Odsunęła się na krześle w tył. Postanowiła sprawdzić czy coś jeszcze utrzyma ją na miejscu, a kiedy tak się nie stało, zabrała swoje rzeczy z krzesła. - Mam nadzieję, że do następnego spotkania zmądrzejesz. - Skinęła Innej na pożegnanie, wychodząc w pośpiechu z kawiarni. Starała się nie oglądać za siebie. Chociaż było jej głupio. Nie powinna zachować się w ten sposób. Na stoliku zostawiła pół porcji ciasta, na osłodę gorzkich słów.


z/t

Sponsored content


Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: