"Sierotka Marysia, a Ala ma kota"
 :: Polis :: Rozgrywki graczy :: Rozgrywki retrospekcyjne

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Pon Mar 05, 2018 12:52 pm
Marceline Desideriee Foster & James Potter
Rapture, 252r, miesiąc po retro "It's that time of the night"


 Chwytające za serce dźwięki muzyki wybijały tępo, były niczym puls w ciele żywego stworzenia. Ludzie zebrali się tłumnie, ba, co rusz nowe osoby napływały do klubu. Jak gdyby tego wieczoru w całym Polis było tylko jedno miejsce godne odwiedzenia.
Kroczyłem śmiało z lekkim uśmiechem na twarzy w czarnym niczym noc smokingu. U boku towarzyszyła mi kobieta o zapierającej dech w piersiach urodzie, urocza i sympatyczna brunetka o sarnich dziecinnych oczach.  Czułem na sobie ciężar zaciekawione spojrzeń, lecz w żadnym wypadku mi one nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie świadczyły o powodzeniu pierwszego aktu dzisiejszej sztuki.
 Zasiedliśmy przy barze, zamówiłem drinki i zabawiałem kobietę lekką rozmową. W głębi ducha jednak śmiejąc się otwarcie na psotny los, który rzuca mnie po raz kolejny z zadaniem w to właśnie miejsce, aż ciekawość, czy spotkam dziś ją? Miałem cichą nadzieję, że nie. Oby nasze drogi nigdy więcej się nie przecięły...
 Jednakże klub jest wielki, a gości istne tłumy osoba na jej pozycji ma z pewnością ręce pełne roboty, a przypatrywanie się każdemu z osobna zostawia na inną okazję, taką przynajmniej miałem nadzieję.

Uroczy szczebiot mojej towarzyszki wyrwał mnie z rozmyśleń i przywrócił światu, a w szczególności tej piękności, która, nawiasem mówiąc, była pracownicą tegoż klubu, cóż panna Marceline, zna się na tym, czego pragną mężczyźni. A jak widzę nie tylko me oczy widok Emmy, cieszy, ale również pana sędziego i kilku jego kolegów. Czyżby obmyślał właśnie jak mi odbić towarzyszkę? Świetnie… od takiego czynu blisko już do zdrady, a jego żona zapewne nie byłaby z tego faktu zadowolona…

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 05, 2018 12:58 pm
Dzisiejszy wieczór faktycznie zakładał sporo roboty ze strony sióstr Foster. Właściwie ich praca zaczęła się już kilka dni temu, kiedy pełną parą ruszyły przygotowania na odbywający się w klubie event. Mało snu, dużo pracy, ale wiedziała, że im się to opłaci. Teraz i następne kilka dni, może ciut więcej, będą zbierać tego żniwa. Musiały być widoczne, po to to robiły.
Mercy faktycznie, zajęta tak, jak mógł to podejrzewać, nie dostrzegła Jamesa od razu. Głównie dlatego, że go nie szukała. Owszem, myślała o tym, że wróci kiedyś do klubu, ale na pewno nie sądziła, że zrobi to dziś. Nie zapomniała o całej sprawie, ale teraz nie miała do tego głowy. W końcu jednak po prezentacjach dnia dzisiejszego, przywitaniu się z gośćmi ze sceny ruszyła na salę.
Oczywiście wymagało to zatrzymywania sie co trzy kroki, choć w dłoni miała już wysoki kieliszek szampana. Jej ciemnozielona suknia kontrastowała z jasnymi włosami i skórą kobiety. Niemniej jednak stanowczo, choć powoli poruszała się w stronę baru, co mogło wydawać się kompletnie bez znaczenia, bo nie patrzyła na Jamesa, nie szukała go spojrzeniem. Emma dostrzegła ją, gdy Mercy była już blisko. Właścicielka lokalu odesłała ją gestem dłoni i escortka opuściła wysokie barowe krzesło, na którym do tej pory siedziała.
- Wspominałeś coś o nie spotkaniu mnie nigdy więcej.. - odezwała się, podchodząc do baru i wsuwając się zgrabnie w miejsce, które zajmowała jeszcze przed sekundą jedna z pracownic Rapture.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Pon Mar 05, 2018 1:01 pm
Piękne chwile trwają doprawdy stanowczo za krótko, a przerywane nagle tracą swój urok i wówczas oto brutalna rzeczywistość spycha nas do parteru.
Westchnąłem zrezygnowany, będąc świadkiem jak oto rozmowna i miła dziewczyna traci swój blask, a ogniki wesołości w jej oczach znikają w czarnej otchłani. Posłuszna gestowi odeszła, mimowolnie spoglądałem za nią w nadziei, że odwróci się, da jakikolwiek znak, że to pozór ino i maska przed szefową, niestety nadzieje me były płonne.
 Widząc, że delikatny drink z oliwką będzie w tej sytuacji stanowczo za słaby, bez oporu wyciągnąłem z wewnętrznej kieszeni marynarki piersiówkę i łyknąłem z niej solidnie. Mówiąc szczerze, wolałbym stokroć bardziej, aby zgarniała mnie psiarnia, niżeli konfrontację z Tą kobietą, ale niestety wpadłem, jak nie przymierzając śliwka w kompot.
 – Zjawiskowo wyglądasz – zdałem się na komplement i bez wahania spojrzałem kobiecie w oczy. Założyć można, że zapewne nie jedną duszę zdołały już bez wątpienia pochłonąć, a bardzo nie chciałem dołączyć do tegoż grona, lecz spuszczenie wzroku równało się z porażką, a tej satysfakcji nie zamierzałem dawać pannie Foster.
 – Niestety. Interesy zmusiły mnie nie bez przyjemności zresztą do odwiedzin twojego lokalu, który wygląda dziś szałowo.
 Z pewną rezerwą zasugerowałem golnięcie z piersiówki. Czasem trzeba się rozluźnić i niezależnie od reakcji kobiety usiadłem wygodniej, przy barze opierając się plecami oń i spoglądając na licznych gości, szukając tego jedynego, który mnie interesował.

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 05, 2018 1:05 pm
Występowanie w formie brutalnej rzeczywistości w ogóle jej nie przeszkadzało, wydawało się, że wręcz przeciwnie. Mercy wyglądała jakby była w swoim żywiole. Czuła się tu dobrze, było to widać. To miejsce było jej i Djuny i obie traktowaly je jak swoje królestwo. Rządzone sprawiedliwą, choć czasem ciężką ręką.
Tak, zapewne wyglądała zjawiskowo, bo zachowywała się też jakby dokładnie tak było. Nie była szarą, zahukaną myszką.
Nie skomentowała tego nietaktownego sięgnięcia po własną piersiówkę w lokalu serwujacym alkohole. Zapewne sam wiedział, że coś takiego jest nieodpowiednie.
Ona też nie opuściła wzroku, czego można by się spodziewać po tej kobiecie, nie było to więc nic niespodziewanego.
- James, wydarzenie charytatywne to nie miejsce do załatwiania interesów - zmierzyła jego sylwetkę wzrokiem, samej siedząc przodem do baru. Napila się szampana. Jeśli był spostrzegawczy, a w swoim fachu zapewne musiał, to użycie jego imienia nie uszlo uwadze mężczyzny. Wydawało się, że kobieta rzuciła je ot tak i nie czekała na jego reakcję.
- Mam nadzieję, że nie zamierzasz pracować.. dzisiaj? - jego strój tego nie sugerował. Smokingi były zbyt drogie, by je niszczyć. A to miejsce zbyt popularne dzisiejszego wieczoru. Chociaż nie mówiła tylko o tym, a raczej o pracy dziś, w ogóle. Nawet poza Rapture.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Pon Mar 05, 2018 1:07 pm
– Nie martw się, nie zamierzam nikogo zabijać, a przynajmniej nie tu. Zbyt wielu ludzi, plus nie chcę zszargać reputacji tego miejsca – odpowiedziałem po chwili – odwracając się w stronę baru i sięgając po drinka.
– Nie pamiętam, abym się przedstawiał, ale skoro już wiesz jak się nazywam i czym trudnię to pierwsze kroki naszej relacji już mamy za sobą – dopiłem, co zostało w kieliszku i spojrzałem w błękit jej oczu. – Podczas naszego pierwszego spotkania nie zdążyłem powiedzieć ci pewnej rzeczy – urwałem, chcąc wybadać, czy temat ją w ogóle zainteresuje, po przerwie kontynuowałem – masz wyjątkowo piękne oczy, idealnie odzwierciedlają twą duszę… – pewnie spoglądałem na nią, a na język cisnęły się słowa zachwalające urodę, sylwetkę i porównania, lecz milczałem. Nie chciałem postępować zbyt nachalnie i nie do końca przekonany byłem, jakie ma o mojej personie zdanie. Lepiej nie zapędzać się w kozi róg, bo bez wątpienia to kobieta świata intryg i manipulacji, a wpadając w jej ręce stałbym się słaby.

 Jedna myśl nie dawała mi spokoju, a mianowicie skąd się o mnie dowiedziała? To oczywiste, że pragnie się poznać swego wroga, lecz paradoksalnie to nie ja nim byłem, ani tak przynajmniej zakładam, jej przyjaciel, który ukatował cały dowcip. Wiadomym było mi, że me nazwisko jest szeroko znane wśród wyższych sfer, lecz chyba nikt się z tym nie obnosi. Bo jak by to wyglądało?
 No cóż, konkluzja wydawała się prosta, musiałem zapaść jej w pamięci swym wybrykiem.

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 05, 2018 1:10 pm
- Nie posadzala bym Cię o aż taką bezmyślność - właściwie to pewnego rodzaju komplement z jej ust. Musiała się conieco o nim dowiedzieć, nie mógł jednak wiedzieć ile. Zapewne zastanawiał się nad tym, Mercy jednak nie zamierzała odkrywać swoich kart. Mogła wiedzieć więcej niż mówiła, a mogła mniej.
- Relacji? - uśmiechnęła się kącikiem warg - Powtarzam, mówiłeś coś o nadziei na nie spotkanie sie nigdy więcej. Oczywiście, tylko dla mojego dobra, jak to stwierdziłeś. Choć teraz wydaje się, że to Ty nie chciałeś spotkać mnie - uśmiechnęła się trochę szerzej, ale na pewno nie cieplej.
Pytająco uniosla brew, patrząc na niego znad kieliszka, ale nie zachęcała go bardziej do dokanczania myśli, ten gest jednak wystarczył.
Gdy skończył jednak wydawała się rozbawiona. Odstawiła kieliszek na tacę przechodzącego kelnera i odwróciła się na krześle przodem do Jamesa.
- Przynajmniej tym razem jesteś w dobrej pozycji do prawienia kobiecie komplementów - odpowiedziała na jego pochlebne słowa, znów zauważając przesuwające się po jej sylwetce spojrzenie.
Mercy zapadało w pamięć wiele rzeczy, pamiętała twarze, ludzi, słowa, reakcje. Na tym w końcu zbudowane było sióstr Foster życie.
- Wolała bym jednak, byś nie przychodził tu w sprawach.. zawodowych. To miejsce relaksu. Nie pilnowania swoich pleców przed.. ciekawskimi. Chyba, że tym razem przyszedłeś po mnie po raz drugi, tym razem na poważnie? - z uśmiechem zaciekawienia przekrzywila głowę na bok. Królowa Lodu, przynajmniej tu i teraz. Opanowana, pewna siebie i na swoim miejscu.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Pon Mar 05, 2018 7:31 pm
– Tylko głupiec nie chciałby oglądać twego oblicza po raz wtóry – odpowiedziałem z lekką zadumą. Jej stwierdzenie było słuszne, lecz me usprawiedliwienie uważałem za zbyt banalne, aby mogła w nie uwierzyć.
Na przestrzeni lat poznałem wiele kobiet, lecz by zrozumieć zachowanie, gesty i punkt myślenia danej niewiasty trzeba chyba niewątpliwie być poetą lub mieć naturalny talent do odgadywania ich, każda z nich jest inna niepowtarzalna jak diament, wszak nie znajdziesz dwóch takich samych, czyż nie?
Zmiana nastroju była dla mnie czymś więcej niżeli tylko wyrazem twarzy. Otwierała mi furtkę, bym mógł spróbować ją poznać i być może zbliżyć się do niej. Nie mniej wiedziałem, że to twarda kobieta i nie tak łatwo będzie ją skruszyć. Tak też trzeba było się zaopatrzyć w jakieś narzędzia do kucia w lodzie…
Zmarszczyłem się lekko, kiedy wspomniała o załatwianiu spraw służbowych. Nie myślałem o tym w ten sposób, a jeśli już to wszak nie narażę jej na jakąś szkodę.
– Nie, moja droga twój lokal jest nazbyt cenny dla miasta, by przyprawiać go o złą sławę. – Uznałem, że wymijająca odpowiedź utwierdzi ją o mych czystych intencjach. – Może innym razem, acz przyznam, że wolał, bym się tego zadania nie podejmować. – Odpowiedziałem zadziwiająco szczerze. Mimo to wiedziałem, że kontakt nawet tak lichy jak nasz skreślał ją z listy ewentualnych ludzi do zdjęcia. I nie chodziło tu o kwotę, czy blokady moralne. Ot, taka zasada.

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 05, 2018 9:19 pm
O mało co nie przewróciła oczami. Powstrzymała się jednak, wiedząc, że i ona jest obserwowana przez ludzi naokoło - to zawsze działa w dwie strony i zawsze trzeba o tym pamiętać.
- Musisz nad tym jeszcze popracować - stwierdziła kąśliwie, mając oczywiście na myśli sztukę prawienia komplementów kobietom. Choć może tutaj rzecz rozbijała się tylko o nią, możliwe, że działało to na wiele innych przedstawicielek jej płci. Czy Mercy nie doceniała komplementów jej oferowanych? To nie tak. One po prostu nie miały żadnej wartości. Piękno nie było absolutem (choć ludzie potrafią się o to wyjątkowo zażarcie kłócić) i dla każdego znaczyć mogło zupełnie co innego. To jedna z tych rzeczy, o których przekonała się prowadząc Rapture.
A zmiana nastrojuy wynikała z tego, że obecnie gra prowadzona była na jej warunkach, nie tak, jak poprzednio. Była więc bardziej pewna siebie, co zresztą widać. Choć przy poprzednim spotkaniu nie można jej odmówić umiejętności zachowania zimnej krwi mimo wszystko.
Zastanowila się chwilę czy James żaluje, że wtedy nie poszedł o krok dalej i nie przestraszył jej bardziej, nie rozegrał tego inaczej. Być może nie zdawał sobie sprawy z tego jaką kobietą jest panna Foster.
- Tak? - uniosła brew wyraźnie rozbawiona - Niesamowite, naprawdę - pokręciła głową. Skinęła na barmana, prosząc go o drinka. Mężczyzna doskonale wiedział co zrobić, ale coś w jego uśmiechu rzuconym w jej stronę ostrzegło ją, by uważać na moc tego, co stworzy. I nie myliła się, gdy upiła łyk tego, co jej przygotował. Barman uśmiechał się zawadiacko.
- Doigrasz się kiedyś - ostrzegła go, ale ton glosu miała wręcz.. figlarny? Kompletnie do niej nie pasował. Najwidoczniej znali się dość dobrze z mężczyzną za barem. Przeniosła swoją uwagę z powrotem na Pottera.
- Jaki jest cel tych wszystkich miłych słówek? - nie wierzyła w brak interesów przy czymś takim. Czegoś chciał. Czego?


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Wto Mar 06, 2018 1:58 am
Spoglądałem na kobietę ciekawie jej kąśliwa uwaga nie schłodziła mojego zapału, który wzrastał z każdą minutą konwersacji.  Komplementy mają to do siebie, że rzucane bez przemyślenia oddają charakter chwili i są skrawkami myśli drugiego człowieka... – skwitowałem lekko. 
 Z ciekawością spoglądałem na wymianę słów, gestów Marceline i barmana, czułem się przy tym nieco pominięty, lecz uznawszy, że kobieta prowadzi ze mną grę bez zbędnych słów przyjąłem jej warunki rozgrywania piłeczki. 
 Nie spodziewałem się tak otwartego pytania raczej nie mogłem być z niego zadowolony, gdyż odpowiadając szczerze mógłbym urazić kobietę, jednakże zaprzeczając podkładam fundamenty pod wzajemną nieufność, a to w relacji dwójki osób jest najgorsze. Uznałem, że lepsza szczera, lecz ocenzurowana prawda niż słodkie kłamstewka. 
 – Sprawić, aby na tym pięknym licu zabłysł szczery uśmiech  – odpowiedziałem naiwnie, cóż każdy ma czasem chwile słabości, nieprawdaż? 
 Dłoń mimowolnie zawędrowała ku wewnętrznej kieszeni, gdzie znajdowało się niewielkie, acz eleganckie srebrne pudełeczko z herbem wilka. Otworzyłem je i poczęstowałem blondynkę długim, cienkim papierosem o smaku czekoladowym co można było wyczuć z bliska, gdyż były niezwykle intensywne w zapachu. 
 – Po proszę whisky, bez lodu single malt tego w kryształowej karafce... zwróciłem się do barmana, który stał nieopodal trunku, który miałem przyjemność pić goszcząc tu ostatnim razem. 

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Wto Mar 06, 2018 12:48 pm
- Nieprzemyślane komplementy moga zostać opatrznie zrozumiane - ostrzegła, choć równie lekkim tonem. W końcu to tylko towarzyska rozmowa, może mała przepychanka słowna, nic wielkiego.
Otwarte pytania często były dla ludzi zadziwiająco trudne. Może to dlatego Marceline tak bardzo lubiła nimi rzucać w ludzi i obserwowac ich reakcje. Oczywiście, nie zawsze mozna sobie na to pozwolic, jednak jest to całkiem zabawne w określonych sytuacjach. Tak, jak teraz właśnie.
Mogła by nawet powiedzieć, że to urocze. Te wszystkie komentarze, komplementy, trochę-słodkie półsłowka. Obecnie jednak uważała, że to urocze. I wydawało się, że nie tędy droga dla Jamesa.
Barman zaproponował zapewne więcej niż jedną whisky, James musiał więc sprecyzować czego oczekuje.
- Czyli.. kogo dziś obserwujesz? - zapytała, równie wprost co poprzednio, ah, ciekawość. Pytac można, jak już zostało zauważone wcześniej. Tutaj mogła sobie pozwolić na bardziej otwarte pytania, to nie była gra na słówka elit. Obejrzała się na salę, rozglądając się po niej, z drinkiem przy ustach.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Wto Mar 06, 2018 7:01 pm
 Widząc iż barman jest nieco zagubiony we własnym królestwie ułatwiłem mu poszukiwania. 
 – Black Rose  rzuciłem nazwą marki   bez lodu... przypomniałem, gdy nalewał. 
Bursztynowy trunek i owszem miał swe zalety smakowe dzięki odpowiednim warunkom leżakowania czuć było intensywność smaku jak również sam kolor był wielce kuszący i zachęcający. 
  Wielu ludzi się dziś zebrało – rzuciłem dla podtrzymania rozmowy   musicie mieć wraz z siostrą głowy na karku. – Nawiasem, chyba jej nigdy jeszcze nie widziałem, lecz może przyszłość będzie łaskawą i me oczy ujrzą drugą z sióstr Foster. Ciekawość, czy charakter ma zbliżony do Marceline? 
 – Ciekawość to zguba naszych czasów, nie uważasz?  rzuciłem chłodno spoglądając na whisky. – Właściwie wiem już wystarczająco dużo, by móc zaniechać tego procederu i skupić się na rzeczach o niebo ciekawszych – posłałem w jej stronę szarmancki uśmiech. 
  – Muszę przyznać, że poniekąd zazdroszczę wam, świetnego lokalu, renomy i własnego interesu. Widzę jak wiele można ugrać pijąc z odpowiednimi ludźmi, a gdy się  ma żyłkę do interesów można wiele zdziałać. 

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Wto Mar 06, 2018 9:01 pm
Single maltów w karafce było zwyczajnie więcej niż jeden, dlaego James został poproszony o sprecyzowanie. Ot i cała filozofia.
- Ciekawy wybór - przyznała - Osobiście nie potrafię się przekonać do whiskey - dodała, upijając swojego drinka.
Rozejrzała się po lokalu, po ludziach, ich roześmianych twarzach, po akrobatkach, dziewczynie na szarfach.
- Rapture wiele lat pracowało na swoją opinię, myślę, że zasłużoną. Ludzie lubią ten lokal. A my.. To trochę jak sprzedaz marzeń - spojrzała na jedną z tancerek na stole blisko sceny, na zachwyconego mężczyznę obserwującego ją ze swojego krzesła.
- Wiedzą, że nic więcej nie dostaną, ale kto zabroni im marzyć? - uśmiechnęła się do Jamesa, co pewnie było dla niego dość niespodziewane.
Ale uwielbiała ot miejsce, było największą i jedyną milością jej życia. Z tego co widać - odwzajemnioną. Czasem trudną i bolesną, ale jakie prawdziwe uczucie takie nie jest?
- Nie - nie zbiło jej z tropu jego nagle chłodne podejście - Ciekawość to coś, co napędza nas wszystkich. Ciebie tez - przekrzywiła lekko głowę w bok, przyglądając mu się. Zastanawiała się czy zrozumie o co jej chodzi. W końcu przyszedł tutaj (tak, uzasadniając to pracą) i uparcie prawi jej komplementy. Jest więc ciekaw tego, co będzie dalej.
Być może ma jakieś swoje marzenia, choć to takie wielkie słowo.
- Masz swoją renomę, swój własny biznes. Czyż nie? - odwróciła się w jego stronę na wysokim barowm stołku, na którym siedziała.
- Czy ugrać to odpowiednie słowo..? Ciężko mi odpowiedzieć. Może nie do końca.. Z drugiej strony elita gra. Uwielbia to. Nic tu nie jest prawdziwe.. - pokręciła głowa, znów patrzac na ludzi.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Sro Mar 07, 2018 12:29 am
– Mówiąc szczerze, nie zaskakuje mnie to. Rzadko widywałem kobiety lubiące się w tego typu trunkach. – Spoglądałem, czas jakiś na szklankę z bursztynowym trunkiem jak gdyby szukając skazy, po chwili skosztowałem go, był świetny. Historia, którą opowiedziała mi Marceline, była miła w odbiorze, któż nie lubi słuchać o tym, jak spełniają się marzenia? Widziałem przy tym znaczną poprawę nastroju kobiety. Bardzo mnie to cieszyło, bo nie zamierzałem sprawiać jej kłopotów, wystarczająco ma na głowie.
– Gratuluję spełnienia marzeń – zasalutowałem szklanką. – Mam nadzieję, że będziecie mogły się tym niezwykłym lokalem cieszyć jeszcze długie lata – odwzajemniłem skromny uśmiech.
 Próba porwania się na głębsze wody konwersacji zaczynając od niby prostego pytania, a skończywszy na dyspucie filozoficznej zaczynała się. 
– Owszem, poniekąd masz rację dla przykładu to ciekawość, była jednym z argumentów, by odwiedzić ten lokal. A pan sędzia, który teraz bawi rozmową uroczą Emmę, to tylko pretekst – do połowy pełną szklanką wskazałem parkę wyglądającą na szczęśliwą, lecz to pozór, a przynajmniej tak to sobie wmawiałem. Zaintrygowanym wzrokiem obdarzyłem błękitnooką piękność.
– I tak można to tak nazwać – uśmiechnąłem się samymi kącikami ust, była sprytna, inteligenta i zaradna. Musiałem trzymać się na baczności, by nie ulec tej niebezpiecznej kobiecie. – Domyślam się, wszak nie masz, nawet pojęcia ile plotek krąży o tym lokalu? Czasem to aż ciężko uwierzyć, że dwójka kobiet mogłaby robić takie rzeczy. Ale fakt, faktem bogaci zawsze dostają to, czego chcą… – dopiłem drinka.

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sro Mar 07, 2018 12:40 pm
- Tak, natomiast lubić, a docenić dobry trunek to co innego.. - zauważyła. Znała się na alkoholach, bo tego wymagała jej praca. Mogła nie lubić wielu z nich, nie znaczyło to jednak, że negowała by jego jakość. Ot, gusta i guściki, jak u każdego.
- Zapewne nie jesteś jedynym podzielającym tę opinię - również lekko uniosła szklankę, jakby w geście toastu za lokal, jego powodzenie i rozwoj.
- A twoje marzenia? - zainteresowała się, choć ciężko powiedzieć czy szczerze, czy jeydnie by wyciągnąć z niego jak najwięcej informacji. Lubiła informacje. Z Mercy jednak nigdy nie można być pewnym co do jej zamiarów. Teraz jednak wydawała się rozluźniona i w dobrym humorze.
- Ah, sędzia Heathersworth? - zwróciła wzrok w jego kierunku, na moment. Emma od tego była, zabawiała ludzi, a skoro z Jamesem rozmawiała Mercy, to nietaktownym byloby, by wciąż się tu kręciła. Poza tym, za stanie nikt nie płaci, kobiety jakby nie było musiały się wykazać, ich pracą była głównie sprzedaż drinków z escortowej karty, zabawianie rozmową, słuchanie, flirtowanie z rozmówcami, wszystko z granicami oczywiście. Sprzedaż marzeń..
Sędzia za to.. ciekawa sprawa. Zastanawiała się czy James kłamie ją w temacie swojego celu czy jednak nie. Jeśli nie, musiałaby dowiedzieć się więcej, ale to już nie wymagało obecności pana Pottera, a kilku odpowiednio rzuconych w towarzystwie komentarzy czy pytań, scczególnie gdy alkohol płynie już jakiś czas, a bąbelki przyjemnie szumią w głowach.
- Plotek? Może w takim razie oświecisz mnie w temacie - plotek jak zawsze było wiele, a zbieranie tych najnowszych to też ważne zajęcie. Tak na temat swój, Rapture, jak i ludzi naokoło. Zadziwiajace, ile można się dowiedzieć.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Nie Mar 11, 2018 7:23 pm
Na twarzy Jamesa, gościła zaduma. – Moje marzenia, tak? Niech się zastanowię… – zręczne blade palce błądziły po krawędzi pustej szklanki po whisky – wydaje mi się – urwał, spojrzał na kobietę – że mogłabyś mi pomóc w realizacji jednego z nich – uśmiechnął się zagadkowo.  
Napomnienie o sędzim nieco go denerwowało i pluł sobie w brodę, że zaczął w ogóle ten temat, lecz naturalnie nie obnosił się z tym. Mimo to bystre oczy Pottera odnalazły go w tłumie. Nie był mężczyzną przystojny ani młody raczej należał do grona ludzi o nijakiej fizjonomii, zlewał się w otoczeniu jedynym punktem żywszym na jego twarzy, były małe złośliwe oczka. Staruch jakich wielu zabawiający się z młodą damą, która zdawała się zadowolona jego towarzystwem, lecz oczywiście był to jedynie pozór, praca, że tak to ujmę. Zabijając go, przyczyni się do poprawy systemu sądownictwa o ile takowa ma jeszcze jakąkolwiek szansę na to, aby wyjść na prostą.
Głupotą, było przyznanie się do znajomości ploteczek krążących wokół tego miejsca, a teraz trzeba było ponieść tego skutki. Czyżby domyślała się już, o czym myślę?
– Nie trzeba być znawcą ludzkich dusz, by wiedzieć, iż zazdrosne osoby tylko czekają, aż niezachwiana reputacja klubu runie, by mogły wybić się na porażce – odpowiedział wymijająco ze wzrokiem utkwionym w tłum bawiących się ludzi.

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 12, 2018 12:27 pm
Proszę, proszę, jak się rozochocił. Nabierał pewności siebie w tej zabawie, a przynajmniej tak wydawało się Mercy. Prawdą jest jednak, że to ona zaczęła, w pewien sposób, zadając pytania wprost - jak na siebie.
O sędzim wspomniał sam i sam się w to wkopał, ona mogła tylko drążyć dalej. Czy wiedziała o tym, jak owy człowiek postępuje? Całkiem prawdopodobne, w końcu plotki szybko się rozchodzą po mieście, szczególnie takim jak to. Mogło być duże, ale wciąż było tylko jednym miastem.. A Rapture zawsze było pełne plotek.
Na kolejne jego słowa rozłożyła jedynie dłonie, bo wzruszać ramionami damie nie wypada. Akurat szklanka z jej drinkiem stała bezpiecznie na barze, więc nie trzeba było się bać, że Mercy cokolwiek rozleje. Choć oczywiście, daleko jej było do stanu upojenia alkoholem - a już szczegółnie do takiego, który zakłada rozlewanie alkoholu.
- A czy ktoś nie czeka, by tobie powinęła sie noga? Tak jest wszędzie, takie jest życie - nie wydawała się zaniepokojona jego słowami - Ale to nie to, co chciałes powiedzieć.. - zauważyła, zerkając na niego, odrywając się od obserwacji ludzi w klubie. W tym momencie jednak podeszła do niej jedna z escortek i odciągnęła uwage Marceline na chwile. Kobieta pochyliła się do niej, spojrzała na salę, w stronę drzwi. Najwyraźniej stojący tam ochroniarz czekał na jakąś informację od niej, bo gdy tylko skinęła głową odwrócił się i po chwili James mógł zobaczyć jak dwóch ochroniarzy "pomaga wyjść" jednemu z awanturujących się klientów. Escortka zniknęła w tłumie, Mercy od czasu spojrzenia na ochronę nie zwracała już na sytuację uwagi.
- Więc..? - zwróciła się do Jamesa. Musiała być pewnie przyzwyczajona do takich sytuacji, bo nie wybiły jej one z rytmu.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

James Potter

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 16
Postów fabularnych : 0
Join date : 26/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f21-rosalia-stark
Pon Mar 12, 2018 10:05 pm
 Mówiąc szczerze nie do końca byłem przekonany co do kontynuacji tej rozmowy. Prawdę mówiąc obawiałem się iż schodzi ona na niebezpieczne tory. Kobieta wydawała się być w swoim żywiole i co tu dużo nie gadać poczułem się nieco  osaczony. Dość dziwne uczucie jak na zabójcę, czyż nie?
Błądziłem myślami po nieodgadnionych tematach ignorując kompletnie fakt, że Marceline, do mnie mówi.
Z oczami wlepionymi w gąszcz ludzki, który teraz przypominał jakiegoś zmutowanego owada o niepojętej liczbie odnóż i długim zawitym pomiędzy filarami tułowiu. Ożyłem dopiero w momencie, gdy blondynka skończyła mówić, a raczej zdało mi się że dała sygnał ku temu, aby odpowiedzieć na pytanie odnośnie marzenia…
Trochę to trwało nim dobrałem słowa, lecz w pewnym momencie dość niespodziewanie powiedział bym. Odwróciłem się  w stronę królowej lodu i spoglądałem z zaciekawieniem podobnym temu jakie towarzyszyło zawszę przy oglądaniu nowej broni. W końcu jednak przerwałem dość krępującą ciszę i bez zastanowienia palnąłem.
– Czy znalazł by się wolny etat na stanowisku barmana w waszym klubie? – czułem, iż niezbyt pewnie zabrzmiał mój głos, wręcz miałem poczucie jak gdybym odczuwał stres prosząc ją o przysługę, cóż stracić to w jej oczach nic raczej nie utracę, gorzej z własną dumą...

Marceline D. Foster

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Około jednego posta dziennie
Liczba postów : 68
Postów fabularnych : 24
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 12, 2018 11:55 pm
To dziwne uczucie zapewne towarzyszyło wielu osobom w jej towarzystwie, choć w sposób często dość nieoczywisty i same dokładnie nie wiedziały co czują i dlaczego. Spodziewała się jednak odpowiedzi i miała nadzieję, że ją uzyska. James jednak zajął się obserwacją ludzi, tego co się dzieje i całej tej małej sytuacji, którą przed chwilą rozwiązała Marceline, a teraz albo nie chciał albo na tyle wypadł z rytmu.. Nie, w to drugie panna Foster nie wierzyła ani trochę. Grał jak umiał albo doskonale udawał, ale jednak.. Wiedział o co chodzi i zmienił temat intencjonalnie, z nadzieją, że odpuści. A drążenie było niekulturalne, jakby nie patrzeć. Dlatego też gdy się odezwał - zmarszczyła nos w wyraźnym niezadowoleniu z tego, co zrobił.
Jak można się spodziewać nie odwróciła wzroku gdy Potter na nią spojrzał. Nie czuła się nawet niekomfortowo z tym.
- Czyli jednak interes nie idzie aż tak dobrze? - pochyliła się nieznacznie w jego stronę - Czy po prostu lubisz patrzeć na klientów Rapture? - przekrzywiła głowę w bok, swoim zwyczajem, trochę drapieżnie, choć sama pewnie tego nie zauważała.


Go all the way


Have your fun, have it all
This will take you down
[mru]

Sponsored content


Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: