You got a friend in me | Jesień 253 r.
 :: Polis :: Rozgrywki graczy :: Rozgrywki retrospekcyjne

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sob Mar 03, 2018 7:44 pm
JESIEŃ 253

W Polis, bez względu na parę roku było zimno. Czasem mniej, czasem więcej, czasem też pojawiała się nieprzyjemna mgła. Szczęśliwie nie padało i dzięki Bogu - taki radikoatywny deszczyk nikomu by nie wyszedł na zdrowie.
Ta niezmienność pogody, miała swoje dobre i złe strone. Dobre - jak wyżej wspomniano - nie groził im taki żrący opad i tym samym śmierć w męczarniach. Nie trzeba też było mieć całego wachlarza ubrań, na różne pory roku. Tu zawsze było chłodno, w większym lub mniejszym stopniu. Zła strona - niektórym wydawać się to mogło monotonne. Każdy dzień wydawał się zaczynać i kończyć tak samo.
Nie dla Joshuii Addamsa.
Dla niego każdy dzień był pełen wyzwań. Mniejszych, większych, mało istotnych lub tych ogromnej wagi. To, z którym zmierzał do gabinetu Geraldine, było zdecydowanie malutkie, przemarznięte i mało kto, by zwrócił na nie uwagę.
-Puk, puk. - oznajmił na powitanie, gdy jego głowa znalazła się w szparze między drzwiami o futryną. - Masz chwilę?
McDonald już mogła się domyślać, z czym Addams przychodzi. Zwłaszcza, że to coś zamiałczało żałośniezza połów jego płaszcza.

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Sob Mar 03, 2018 8:16 pm
Geraldine nie przeszkadzało ochłodzenie. Zawsze działo się coś ciekawego, nie można było narzekać na monotonię. Niższe temperatury nie specjalnie komplikowały jej życie, nie należała przecież do osób, które marudziłyby z tak błahych powodów. Ostatnio miała wiele pracy na plantacjach, pomagała ojcu doglądać ich dobytku. Co dosyć zabawne to ona jako jedyna się tym interesowała. Jej bracia ostatnio mięli wszystko gdzieś, każdy interesował się bardziej swoim życiem. Ktoś przecież musiał pomóc ojcu, nie był już taki najmłodszy. Kobieta mimo wszystko większość czasu spędzała jednak w swojej jaskini – klinice, którą otworzyła niecały rok wcześniej. Był to jak do tej pory jej największy sukces, niczym dziecko, z którego była okropnie dumna. Szczególnie dlatego, że udało jej się dojść do tego powoli, zupełnie samej. No, może tato McDonald trochę pomógł, jednak od tego chyba są rodzice. Przez to, że miała tyle obowiązków, ograniczała sen do minimum i chodziła ciągle zmęczona, nie wyglądała ostatnimi czasy najlepiej. Nie przejmowała się tym jednak, wiedziała, że to po prostu taki okres.
Kobieta usłyszała pukanie, zerknęła w stronę drzwi. Kiedy zobaczyła przybysza uśmiechnęła się na przywitanie. Zastanawiała się, co sprowadzało do niej dzisiaj Josh’a, jednak nie dało się nie usłyszeć miauczenia.
- Znowu uratowałeś jakiegoś malca? – Ruszyła w stronę mężczyzny, żeby zobaczyć stworzonko, które ze sobą przyniósł.
- Jesteś bohaterem wszystkich biednych stworzeń w Polis, wiesz, że to nietypowe? – Miała świadomość, że większość pędziła przed siebie, ciągle się spieszyła i nawet nie usłyszałaby miauknięcia, a co dopiero pomogła nieszczęsnemu kotu.
- Pokaż to cudo. – Stanęła przed mężczyzną i czekała, aż zademonstruje znajdę.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sob Mar 03, 2018 8:37 pm
Josh uśmiechnął się ciepło do Geraldine. Był jedynym z Addamsów, który taki gest przychodził zupełnie naturalnie i nie kryło się za tym nic fałszywego. Mężczyzna wślizgnął się do gabinetu. Sądząc po zaczerwienionym nosie, dzisiejszy dzień nie należał do najcieplejszych.
- Oh, moja droga, ty wiesz, że to u mnie nieuleczalne. - rzekł rozbawiony i wyciągnął spod płaszcza, małego, zabiedzonego kociaka. Był czarny jak smoła, chudy, przemoczony, drżacy i bardzo głośno informował o swoim istnieniu. - Usłyszałbym tego biedaka z kilometra, płucka to on ma niezłe.
Medyk miał zdecydowanie za dobre serce, co nie raz mu się odbiło czkawką. Bywało, że jego troska i dobroć, był wykorzystywane. Szczęśliwie, zwierzęta były pozbawione perfidii. Otoczone opieką, odwiedzęczały się tym samym.
-Zdaję sobie sprawę, że w mojej rodzinie patrzą na mnie krzywo, a pewnie i wielu innych się ze mnie zgrywa...ale czy ich zdanie może mi zrobić krzywdę? - stwierdził i pospieszył, by obmyć dokładnie dłonie. Geraldine co prawda nie wiedziała, jak zaawansowaną fobia męczyła pana Addamsa, ale być może już zauważyła, że ręce to on lubi mieć czyste. Być może sądziła, iż to lekarskie przyzwyczajenie?
- No powiedz mi, jakbym mógł zostawić tego biedaka na tym zimnie? Nawet mi przemarzły gnaty.

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Sob Mar 03, 2018 10:08 pm
Geraldine czasem zastanawiała się czasem, jak to w ogóle możliwe, że Josh był Addams'em. Może podmienili go gdzieś przy narodzinach? Ten ciepły uśmiech rekompensował wszystkie złe wspomnienia związane z jego rodziną, a nawet ich wspólną? Matka Geraldine pochodziła z ich rodu, jednak nie do końca utrzymywała z nimi kontakt, także dziewczyna dosyć słabo znała tamtą część rodziny. Nie sprawiali jednak wrażenia specjalnie przyjemnych. Zresztą to samo dotyczyło jej matki. Była dla niej  raczej zimna i zdystansowana. 
- Wiem, bo mam tak samo, miękcy jesteśmy. - Geraldine od razu wyciągnęła łapki w stronę małego kociaka. Na jej twarzy widać było ogromną troskę. Była bezbronna kiedy widziała takie maleństwa. 
- Jaki słodziak. - Przejęła koteczka od Josha, po czym delikatnie przytuliła go do swej twarzy.
- Ale jesteś zmarznięty cudaku, nie martw się już będzie tylko lepiej. - Głaskała kociaka po głowie, był taki malutki. Obejrzała go z góry na dół i stwierdziła, że w sumie to nic złego mu się nie stało.
- Jest nieco wychudzony i wychłodzony, ale poza tym miewa się całkiem dobrze. - Sypnęła do miski karmy dla kota i pozwoliła zwierzęciu zaspokoić głód.
- Josh, ratujesz życie ludziom, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek mógłby patrzeć na Ciebie krzywo. - Zdawała sobie sprawę, jak ciężkie musiało być dla niego dorastanie w takiej rodzinie, niestety nie mogliśmy sobie wybierać miejsca, w którym będziemy żyć. Rzuciła wzrokiem za mężczyzną.
- Masz ochotę na herbatę? Nie wiem dlaczego od razu nie zaproponowałam, widać, że przemarzłeś. - Nie oczekując odpowiedzi odpaliła gaz i nastawiła czajnik. Naszykowała dwa kubki i wrzuciła do niej jakieś zielone liście. Coś z rodzinnych plantacji.
- Ja się nim zaopiekuję, zastanawiałam się nawet ostatnio, czy nie powiększyć swojej rodziny, może to jest znak. - Kiedy spoglądała na kociaka nie mogła nie pomyśleć o tym, by zaoferować mu dom. Czuła się ostatnio samotna, może kot by jej trochę umilił życie.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Nie Mar 04, 2018 9:34 am
Faktycznie, byli w pewien sposób spokrewnieni, ale było to na tyle dalekie powinowactwo, że nawet o tym nie myślał. Geraldine traktował więc jak przyjaciółkę, nie jak daleką krewną. Dzięki Bogu, że nie wpadła na to, by nazywać go wujem, o zgrozo!
- Niestety. A jak mawia pewne przysłowie, kto ma miękkie serce, musi mieć twardą....- uśmiechnął się figlarnie - ....siedzenie.
Ot, prawda ponadczasowa!
Z uśmiechem na twarzy obserwował Geraldine, tulącą do siebie małe stworzonko. Wiedział, że ona nigdy nie uzna go za dziwadło, stąd nie miał oporów z dostarczaniem jej mniejszych obywateli tego miasta.
- Och to dobrze. Cieszę się, że wydawał z siebie takie piski, tylko dlatego, że taki z niego krzykacz. - zaśmiał się.
Na jej kolejne słowa zadumał się. Mogłby przytaknąć gdyby był chirurgiem, położnikiem... Choćby internistą. Czy mógł mówić w swoim przypadku, że ratuje życie?
- Jestem przede wszystkim badaczem, Geraldine. Badam radioaktywność i jej skutki w ludzkich organizmach. Często nie jestem w stanie im pomóc. Co najwyżej ulżyć w cierpieniach- powiedział zamyślony
Limbo wciąż było wrogiem, którego nie dało się pokonać. Czasami się zastanawiał, czy oto nadszedł kres czasów i czy była jakakolwiek szansa na uniknięcie Apokalipsy.
- Moja droga, herbaty nigdy nie odmawiam.- rzekł pogodnie, zdejmując płaszcz - A z tego maleństwa, wyrośnie z pewnością niezły urwis. Albo urwiska, bo pod ogon mu nie zaglądałem
Josh nie miał żadnego zwierzęcia, głównie z powodu jego obsesji na punkcie czystości. Biedny mruczek nie mógłby w spokoju wylegiwać się gdzie popadnie, bo zaraz pan doktor by go przeganiał i ściągał jego sierść z mebli.

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Nie Mar 04, 2018 7:29 pm
Geraldine kompletnie nie czuła więzi z rodziną Addamsów. Słyszała o nich wiele i wolała ich unikać. Mimo, że raczej nie oceniała ludzi przez pryzmat opowieści, jednak w tych wszystkich plotkach musiało być trochę prawdy. 
- Z tym siedzeniem się zgodzę, znam to niestety z autopsji. - Geraldine często wszystkim pomagała, równie często była oszukiwana i wykorzystywana, nie powodowało to jednak, że przestawała wierzyć ludziom. Miała nadzieję, że nie wszyscy są tacy bezduszni, a to co ją spotykało do tej pory traktowała jako nieprzyjemne wyjątki. 
- Mówisz więc, że ten kocurek sam o siebie zawalczył? - Kobieta zauważyła już jakiej płci było maleństwo. Swoją drogą osobnik najwyraźniej odnalazł się w nowym miejscu i jadł karmę, którą dała mu Ger. 
- A czy Twoim zdaniem Josh, to co robisz jest mniej ważne? Może dzięki tobie będziemy kiedyś potrafili walczyć z mutacjami. - Nie mogła zrozumieć jego skromności. To, co robił było ważne. Może aktualnie nie ratowało niczyjego życia, jednak w przyszłości może dzięki niemu powróci dawny świat. Nie mógł tak nisko oceniać swej pracy, bo nic z tego nie będzie.
- Musisz uwierzyć w to, że zmienisz świat, bo inaczej raczej ci się nie uda. - Próbowała go nieco zmotywować. Bycie pewnym siebie w momencie dążenia do spełnienia swoich celów było bardzo ważne. Czajnik zaczął śpiewać, więc woda była gotowa. Zalała ususzone liście, które wsypała do kubków.
- Proszę, ta jest dla Ciebie. - Przyniosła kubek dla Josha. Herbata pachniała intensywnie. Była to chyba liściasta, zielona. 
- Trzeba mu tylko wymyślić jakieś imię, no chyba się zdecydowałam, że zostanie ze mną. - Ostatnio nie miała żadnego zwierzęcia, także pomysł z kotem wydawał się jej być świetnym.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Nie Mar 04, 2018 9:03 pm
Zaśmiał się cicho na jej słowa.
- Och, nie umniejszam swojej roli, przynajmniej nie w tej materii. Badania to podstawa rozwoju nauki i medycyny. Powstrzymałbym się jednak przed stwierdzeniem, że uchroni mnie to przed złośliwostkami. - nie wyglądał jednak, jakby w ogóle go one obchodziły. Miał w sobie tyle dystansu, by nie zwracać na takie rzeczy uwagi. - Och Geraldine, Twoje słowa, to balsam dla zranionej duszy i miód na serce - pozwolił sobie na uprzejmy komplement, w którym przecież nie było nic zdrożnego. Pan Addams zawsze był dżentelmentem, bez względi na to z kim rozmawiał.
Medyk obserwował małego kocurka, gdy herbata trafiła w jego ręce. Upił łyk z przyjemnością rozlewającą się po twarzy.
- Dziękuję, przepyszna. - objął kubek dłońmi, by ogrzać je od ciepła odeń bijącego. - Nigdy nie byłem zbyt mocny w wymyślaniu imion dla zwierząt. Zawsze były zupełnie niepasujące lub zbyt głupawe. - przyznał
Pan Kot. Kapitan Żbik. Morusek. Mały Szatan. Rozdziera.
No cóż...nie we wszystkim można było być dobrym!

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Nie Mar 04, 2018 11:09 pm
Geraldine nie przestawała się uśmiechać. Wizyta Josha oderwała ją trochę od nieco nudnych obowiązków. 
- Wiesz, że oni po prostu ci zazdroszczą, że robisz coś ciekawszego? - Sama uważała, że zajmuje się on czymś bardzo ciekawym. Mało kto miał pojęcie o tej nauce, co tym bardziej powodowało podziw Geraldine. Uśmiechnęła się jeszcze szerzej słyszać słowa Josha. Nie mogła się nadziwić, jaki on był grzeczny i dobrze ułożony. Rzeczywiście rzadko kiedy spotykało się takie osoby. Zastanawiała się trochę jak to się stało, że Josh odbiegał aż tak bardzo od swojej rodziny. 
- Też mam z tym problem, może niech pozostanie zwyczajnie Urwis. - Spojrzała na kocura. Jak na razie imię idealnie go odzwierciedlało. Nie wyglądał jakby był specjalnie spokojny, co idealnie pasowało do jego nowej właścicielki.
- Dziękuję, że z nim przyszedłeś, będę mieć dzięki tobie nowego towarzysza życia. - Geraldine była już pewna, że mały zostanie z nią, ciekawe tylko, czy on będzie z tego faktu zadowolony.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Pon Mar 05, 2018 11:27 am
Joshua zaczął się śmiać. Nie sposób było się powstrzymać po słowach przyjaciółki. Jej prostolinijność od zawsze go rozkładała na łopatki.
- Możliwe. Choć dla każdego ciekawe może być co innego. Jeden zbiera znaczki, drugi hoduje orchidee, a ja badam wycinki skażonej skóry pod mikroskopem. - jak to leci taka piosenka "każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma!"
Kto go tam wie? Może on faktycznie był dzieckiem listonosza, ale senior nigdy się do tego nie przyznał ? Z drugiej strony, fizycznie był dość podobny do rodzeństwa. Widać od czasu do czasu, w każdej rodzinie pojawia się "czarna owca"
- Urwis! Obawiam się, że z tym imieniem, to już nie będzie miał wyboru i będzie ci grandzić na prawo i lewo. - zaśmiał się, obserwując małą, wychudzoną kulkę. Zapewne za kilka tygodni stanie się większym, puszysty i bardzo energiczny, jak to małe koty.
- Do usług. Nie pierwszy , nie ostatni raz ci to kogoś przyprowadzam. - rzekł dziarsko
Może i jemu by się taki towarzysz przydał? Tylko jakby sobie radził z wszechobecną sierścią? Nie chciałby zamęczyć biednego stworzenia. Kot, jak to kot, miał prawo chodzić swoimi ścieżkami.
- Sądzisz, że byłbym w stanie pogodzić swoją przestrzeń mieszkalną, z takim mruczącym kompanem?

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Pon Mar 05, 2018 12:25 pm
Geraldine miała to do siebie, że myślała raczej prosto, do tego zawsze mówiła, to co myślała na dany temat. Nigdy specjalnie nie przejmowała się tym, jak ludzie ją odbierają. 
- Myślisz, że może być coś ciekawszego od badania mutacji? Jak na moje to chyba wygrywasz. - Wydawało jej się, że była to na tyle niezbadana dziedzina, że każdego interesował jej rozwój. Tym bardziej, że dotyczyła ona wszystkich. Sama chętnie o tym czytała, mimo, że były to tematy, na których zupełnie się nie znała. 
- Przynajmniej moje życie nabierze trochę kolorów dzięki niemu. - Miała ostatnio wrażenie, że jej życie jest okropnie nudne. Nie robiła nic ciekawego, wydawało jej się, że marnuje czas. Każdy dzień przypominał kolejny, a od zawsze nie lubiła nudy. Potrzebowała jakichś zmian, nie wiedziała jednak, co mogłoby nadać jej życiu nieco więcej sensu. 
- Niestety, nie mogę zaadoptować wszystkich kotków świata. - Zawsze chciała ratować bezbronne stworzenia, co jednak z tego, skoro była jedną z nielicznych osób, którym na nich zależało. Cała reszta wszystko miała gdzieś i interesowała się tylko sobą. Może czas najwyższy zacząć myśleć nieco bardziej egoistycznie i szukać jakichś przyjemniejszych rzeczy do roboty.
- Wiesz, koty są to chyba najmniej wymagające stworzenia, z racji na twoja pracę na pewno są bardziej wygodne od psów, z którymi trzeba spacerować, więc czemu by nie?


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Wto Mar 06, 2018 10:14 am
Uśmiechnął się, choć w tym geście było jednak trochę goryczy. Istotnie, badanie mutacji było ciekawe, ale też momentami bardzo...trudne. Za trudne. Rozpacz, ból, poczucie bezsilności. Za mało wciąż wiedzieli, tak niewielu mogli pomóc. badanie mutacji mogło się wydawać najciekawszym zajęciem pod słońcem, dopóki nie byłeś zmuszony pocieszać małej dziewczynki, że wszystko będzie dobrze, że to, że jej skóra zczerniała jak węgiel, to nic takiego, że najważniejsze, że żyje...Albo powiedzieć świeżo upieczonej matce, że dziecię, które właśnie urodziła, nie jest podobne do człowieka i zapewne nie dożyje końca dnia.
Ten mrok czaił się w jego oczach zaledwie chwilę. Przymknął na moment powieki i gdy je otworzył, znów w jego tęczówkach połyskiwało światło. Zawsze była nadzieja, zawsze. W końcu będzie musiał nastąpić przełom i to on tego dokona.
- Pomyślałby kto, że otoczona taką ilością kochających stworzeń, możesz czuć nudę? Zwierzęta są takie pocieszne... - uśmiechnął się - Mając takie urwipołcia przy boku... - wskazał na czarnego mruczusia - ...nie sposób popaść w rutynę.
Jak się miało okazać, ta decyzja miała nie paść jeszcze długi czas. O tym jednak nie wiedział. Kto by pomyślał, że to mu zajmie tyle czasu, nim się zdecyduje?

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Wto Mar 06, 2018 12:25 pm
Geraldine zdawała sobie sprawę, że praca Josha nie należała do najłatwiejszych, jednak była ona ważna dla ich przyszłości. Jednak, żeby odnieść sukces trzeba było badać te nieszczęsne mutacje, miała świadomość, że to nie jest nic przyjemnego, bo w żaden sposób nie dało się uratować ludzi, który zachorowali. No, ale być może dzięki niemu to się zmieni. Czy to nie brzmiało pięknie, taką przyszłość wróżyła mu ona.
Widziała po minie mężczyzny, że nieco się zamyślił, najwyraźniej trochę dalej zawędrowały jego myśli. 
- Wiesz, niby tak, zwierzęta są pocieszne, ale to co chwilę albo połamane łapy, i inne takie pierdoły, nic nowego się nie dzieje. Chyba chciałabym czegoś więcej od życia, trochę więcej ekscytacji, czuję, że ostatnio stoję w miejscu. - Ciężko westchnęła, widać było, że potrzebuje jakiegoś impulsu, który popchnie ją w kierunku czegoś ciekawego. Nie było to podobne do Geraldine, chyba miała powoli dosyć bycia wiecznie optymistyczną i przewidywalną.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Wto Mar 06, 2018 1:52 pm
Uśmiechnął się na słowa przyjaciółki. Wypalona w wieku dwudziestu sześciu lat, jakie to smutne !
- Czyli popadłaś w marazm - podsumował z rozbawieniem, obserwując Geraldine. Upił łyk herbaty, uśmiechnąwszy się w ten charakterystyczny dla niego sposób. Jak mały chochlik, który knuje, jakiego psikusa tu komu zrobić.
- No to może jakaś odmiana? Zaszalej w klubie, wypij kilka drinków,tańcz do utraty tchu, poflirtuj niezobowiązująco, zrób sobie dzień wolny. Opcji jest znacznie więcej. - zachichotał - Masz dopiero dwadzieścia sześć lat, Geraldine. Świat stoi przed Tobą otworem, nie ma czasu na nudę.
Przyganiał kocioł garnkowi. Jego "szaleństwo" to okazjonalny drink w Rapture, na więcej nie miał czasu. No i z kim niby by miał tak poszaleć?

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Wto Mar 06, 2018 4:21 pm
Głośno westchnęła. Widać było, że zaczęło jej to przeszkadzać, w sensie ta cała stagnacja. Chodziło właśnie o to, że przecież była taka młoda, powinna mieć bardzo dużo energii i robić wiele ciekawych rzeczy, a u niej każdy dzień był taki sam. Biedna, zawsze  kurtuazyjna Geraldine.
- Popadłam w wielką czarną dziurę, a nie marazm. - Uśmiechnęła się do Josha, on wydawał się mieć dużo ciekawsze życie, no chociaż pracę, a praca była jednak sporą częścią życia, więc wygrywał. Geraldine zapomniała o herbacie, także pociągnęła spory łyk, coby nadrobić. 
- Wyobrażasz sobie mnie szalejącą w klubie? - Parsknęła śmiechem. Tak bardzo nie było to w jej stylu, że nie mogła się powstrzymać. - Wiesz, nie tak łatwo zmieniać przyzwyczajenia, ale chyba czas najwyższy coś z tym zrobić, bo się zanudzę, nie wiem gdzie podziały się moje marzenia. - Kiedyś stawiała sobie jakieś cele, do których dążyła po trupach, więc dużo czasu jej to zajmowało, teraz, gdy miała już swój gabinet czuła jakby osiągnęła już wszystko, co leżało w zasięgu jej możliwości. - No niby dopiero te dwadzieścia sześć lat, a czuję się jak pięćdziesięciolatka. - Nieco się zasmuciła, bo nigdy nie zwierzała się nikomu na ten temat.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Wto Mar 06, 2018 9:13 pm
Josh zaśmiał się serdecznie. Ciężko aż było uwierzyć, że Geraldine mogła wpadać w taki dół! Była taka młoda, taka pełna życia ! Zwykle ciężko zauważyć u kogoś takiego pierwsze objawy depresji.
- Och, bez żadnych problemów, moja droga. I zapewniam Cię, podbiłabyś ten parkiet i została jego Królową - zawyrokował rozbawiony- A ja stałbym z boku i chwalił się " To moja przyjaciółka, nieźle co?"
Zamilkł na moment i się zadumał, bo żarty żartami, ale tu było potrzebne wsparcie duchowe. Geraldine wyraźnie coś gryzło.
- A zastanawiałaś się kiedyś, o czym marzysz? Być może, po prostu nie umiesz tego nazwać i dlatego wciąż szukasz? Być może to coś już masz,jest blisko Ciebie ale o tym nie wiesz? - zagadnął - Po prostu...pewnego dnia, zrób sobie dobrej herbaty, usiądź w fotelu, owiń się kocykiem i zastanów, czego tak naprawdę pragniesz. - zaproponowal

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Wto Mar 06, 2018 10:05 pm
Geraldine założyła na twarz jeden ze swoich stałych uśmiechów. Musiała trochę odpuścić, bo chyba miała dzisiaj zbyt długi język. Nie powinna się z nikim dzielić tymi nudnymi przemyśleniami na temat swojej egzystencji. Biedna Ger ma gorszy dzień, trzeba się nad nią litować. To zupełnie nie jej styl.
- Taa, królowa parkietu, idealnie się nadaję. - No niby była towarzyska, miała jakichś tam przyjaciół, jednak czuła się nieco samotna. Pewnie jak każdy zwyczajny człowiek, czasem przychodziło uczucie takiej pustki. 
- Nie mógłbyś stać z boku, musiałbyś być Królem Parkietu, żeby wszyscy nie patrzyli tylko na mnie!. - Geraldine nie lubiła specjalnie zwracać na siebie uwagi. Zazwyczaj robiła swoje, kiedy poznawała kogoś bliżej to pokazywała swoją bezpośredniość i inne cechy charakteru, tak wolała trzymać dystans. 
- W sumie to nie myślę o takich rzeczach, dobra Josh, przepraszam Cię za mój podły nastrój, to była tylko chwila słabości, obiecuję poprawę! A tak poza tym, co słychać ciekawego, poza tym, że ratujesz biedne kotki i wysłuchujesz lamenty młodych kobiet? - Nie chciała smucić przyjaciela swoim gorszym dniem. Wolała zmienić temat, no i w końcu nie wypada ciągle mówić o sobie.

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sro Mar 07, 2018 10:28 am
Och z Joshem w roli Króla Parkietu, to w sumie nietrudno było sobie wyobrazić. Ten przesadnie optymistyczny jegomość, bez jakiejkolwiek krępacji porwałby Geraldine do tańca i zawojowali by razem.
Słysząc tłumaczenia panny McDonald, Joshua uśmiechnął się łagodnie, po czym odstawił filiżankę na bok. Podszedł do kobiety  i położył jej dłoń na ramieniu.
- Geraldine, za co ty mnie przepraszasz, moja droga? Nie musisz się przede mną tłumaczyć z tego, że dopadł cię podły nastrój - ciepły uśmiech zagościł na twarzy medyka  - Każdego to dopada, bez wyjątku. Czasem, po kilkunastu godzinach dyżuru, gdy nic, absolutnie nic, nie idzie po mojej myśli, mam ochotę czymś w kogoś rzucić. Albo krzyczeć w poduszkę, aż ochrypnę. Albo wypić kilka drinków i paść jak zabity do łóżka - zaśmiał się. - To nic złego. Nikt nie jest idealny i udawanie wciąż, że wszystko w porządku, to robienie samemu sobie krzywdy.
lepiej by Geraldine w końcu to zrozumiała. Bo ile można udawać, że wszystko okej?
- Trzeba cię rozruszać, moja droga. Zabieram cię wieczorem do klubu i nie chcę słyszeć odmowy!

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Sro Mar 07, 2018 3:12 pm
Josh faktycznie zawsze miał dobre nastawienie. Dobrze otaczać się takimi osobami, bo wtedy życie było dużo łatwiejsze, nie trzeba było udawać i w ogóle. 
- No ale tak mi głupio, marud nikt nie lubi. - Uśmiechnęła się promiennie do swojego towarzysza. 
- Czas się ogarnąć, nie potrafię sobie wyobrazić Ciebie rzucającego w kogokolwiek czymkolwiek. - Kojarzył się on jej bardziej z taką maskotką do tulenia, jednak powiedzmy, że wierzyła, że potrafi też się zirytować. W sumie to nawet stwierdziła, że dosyć zabawne mogłoby być zobaczenie go w takim stanie. 
- Masz rację, to w pewien sposób oszukiwanie samego siebie. - Może to, że chciała wszystkim dogodzić i ciągłe próby bycia idealnym faktycznie zaczynały ją przerastać. Przecież była tylko człowiekiem. 
- Czy ja Ci wyglądam na kogoś kogo dzisiaj wpuszczą do klubu. - Cóż, ona jak zawsze wyglądała jakoś niespecjalnie. Typowe dla siebie spodnie i koszula, na głowie oczywiście nieład. Tak patrząc na siebie, to potrzebowałaby chyba całego dnia, by doprowadzić się do używalności.
- Chociaż z drugiej strony przecież nie wypada odmówić. - Do tego wszystkiego Josh był osobą, której Ger zawsze ulegała, posiadał taką pozytywną energię, że chyba nie miałaby serca mu odmówić.


I have a bad habit of searching for beauty in beasts and forever in temporary people.
[mru]

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sro Mar 07, 2018 3:33 pm
Coś było w tym, że marud nikt nie lubi. Z drugiej strony, to był pierwszy raz, gdy Geraldine mu się zwierzyła z problemów, więc ciężko ją malkontentką nazywać.
- Oh, pleciesz głupoty. - parsknął śmiechem. - Każdemu zdarza się gorszy dzień. I tak. Zdarzyło mi się parę razy czymś rzucić - pokiwał głową.
No...po nakryciu Wiktorii na zdradzie, to nawet i dużą ilością rzeczy i wcale mu wtedy do śmiechu nie było. Ale o całym procederze niszczenia mienia własnego, wiedziała tylko Beth i obiecała, że nigdy nikomu o tym nie powie.
-Wyglądasz jak zwykle zjawiskowo. I oczywiście, że nie wypada odmówić. - w końcu był starszy i był lekarzem (od mutacji, ale ciiii!) a lekarze wiedzą co dobre.
-Zaufaj mi. Wypijesz drinka, wytańczysz się, rozluźnisz i od razu będziesz widzieć świat w innych barwach - wstał. - W takim razie wpadnę po Ciebie po 18:00. Muszę jeszcze załatwić kilka spraw.

Geraldine McDonald

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 80
Postów fabularnych : 58
Join date : 14/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f34-geraldine-mcdonald
Sro Mar 07, 2018 7:00 pm
Geraldine spojrzała na Josha z niedowierzaniem, przyglądała mu się uważnie marszcząc przy tym brwi. Nie mogła dokonać wizualizacji. Josh czymś rzucający przerósł jej wyobraźnię. 
- Naprawdę nie uwierzę, dopóki nie zobaczę. - Nie znała go z tej strony i zastanawiała się, czy nie mówi tego tylko po to, żeby jej trochę ulżyć. 
- Wyglądam jak zjawiskowy deszcz radiacyjny, totalna katastrofa. - Uśmiechnęła się pokazując swoje proste ząbki. Najwyraźniej humor jej już się nieco poprawił. Wystarczyła chwila, by dziewczyna wróciła do swojego naturalnego nastawienie. Nie było z nią jeszcze aż tak źle. 
- Drinka, albo osiem. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. Wtedy rzeczywistość nabierze prawdziwych kolorów.
- Będę czekać w takim wypadku!

Joshua Addams

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : Kilka postów dziennie
Liczba postów : 55
Postów fabularnych : 14
Join date : 21/02/2018
avatar
Śnieżynka
Zobacz profil autora
Sro Mar 07, 2018 8:05 pm
Uśmiechnął się nieco tajemniczo, pozwalając by wyobraźnia Geraldine galopowała sobie swobodnie.
- Och, ufam, że to nie nastąpi. To mogłoby być dla Ciebie niezbyt miłe doświadczenie - zapewnił ją. Ciężko było oceniać czy w tym momencie żartuje, czy nie.
To nie mógł być ciekawy widok.Znaczy może i był ciekawy, ale z pewnością niebyt przyjemny.
- Czekaj, czekaj! - zaśmiał się i udał do domu.
I tego wieczoru, troski Geraldnine zostały odegnane. Kilka drinków, dobra muzyka, zaraźliwy optymizm jej dalekiego wuja sprawiły, że tego dnia panna Mcdonald, już nie przejmowała się marazmem w swoim życie. Jednakże, okazać się miało, że jeden miły wieczór nie wystarczy...

/zt

Sponsored content


Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: