Madeline Chambers
 :: Polis :: Ogłoszenia tur i gry z Mistrzami :: Wasze kartoteki :: Postacie aktywne :: Madeline Chambers :: Madeline Chambers

Madeline Chambers

Obecność : Obecny
Częstotliwość odpisów : 2-5 postów w tygodniu
Liczba postów : 20
Postów fabularnych : 6
Join date : 19/02/2018
avatar
Nowicjusz
Zobacz profil autora
Pon Lut 19, 2018 6:36 pm
Tożsamość: Madeline Chambers
   Wiek: 13.03.232 ( 21 )
   Przynależność: Górnicy kopalni Hamilton
   Zajęcie: Ponieważ nie zyskała wystarczającej wiedzy, by znaleźć się na wysokim stanowisku, zajmuje się pracą w kopalni jako robotnica.

   Rozdanie kropek:
   

  • Wiedza o świecie
       
  • Spostrzegawczość
       
  • Charyzma
       
  • Niezłomność ΟΟ
       
  • Siła fizyczna Ο
       
  • Bój
       
  • Zręczność ΟΟ
       
  • Kondycja Ο
       
  • Obsługa sprzętu Ο
       
  • Manipulacja
       
  • Szczęście Ο
       
  • Ekspresja
       
  • Wytwórstwo
       
  • Myśl przełomu
       
  • Spryt ΟΟ

   Poziom obłąkania: Poczytalna
   Opis postaci: Madeline mierzy sobie metr siedemdziesiąt dziewięć co jak na kobietę jest wzrostem dość pokaźnym. To szczupła, żeby nie powiedzieć, że wyraźnie chuda podstać o znikomym, skromnym biuście i zgrabnych, smukłych dziewczęcych palcach. Na myśl przywodzą bardziej dłonie stworzone do obcowania z delikatnymi materiałami, miękkimi zwierzętami lub książkami, które nie raniłyby tak dotkliwie jak wilgotne, kopalniane ściany. Teraz są one spracowane. Im dłużej znajduje się pod ziemią tym więcej krzywdy jest w stanie sobie wyrządzić, a więc siniaki, poobijane knykcie czy pozdzierana, brudna skóra nie są widokiem dla niej, ani dla najbliższych nowym, mimo iż stara się o siebie dbać. Oczy ma koloru ciemnobrązowego, tak samo jak włosy, które nie sposób przeoczyć. Rozmierzwione, długie loki w których chciałoby zatopić się palce. A później mocno szarpnąć. Spirale, na myśl przywodzące zakręcone schody lub sprężynki wypadające z urządzeń mechanicznych. Związuje je w ciasny warkocz kiedy znajduje się w pracy, a także wtedy, kiedy wykonuje wymagające ciągłego pochylania się obowiązki domowe. Uśmiecha się ciepło, zdecydowanie zbyt ufnie. Wielu zastanawia się, która z masek jakie przywdziewa Madeline jest prawdziwa.
Czy ta która emanuje delikatnością, troską jaką może wykazywać się tylko skromny człowiek poturbowany przez życie, czy może ta zapatrzona w swoje ideały, dążąca za wszelką cenę do realizacji postanowionych działań robotnica. Pszczółka, która nie zna słowa „stop”. Nieuleczalna pracoholiczka, która marzy o dostaniu się na sam szczyt hierarchii, aby co rano zajadać naleśniki z brzoskwiniami.

   Widmo przeszłości: Mogłoby się wydawać, że pojawienie się na świecie potomka w czasach, w których każda dodatkowa gęba do wykarmienia była kłopotem, szczególnie w dzielnicy biedy, będzie chwilą przekreślającą losy każdego członka rodziny. W rzeczywistości jedyne dziecko świętej pamięci Chambers'ów wniosło do domu bardzo dużo radości. Pech chciał, że poprzedni potomek który miał pojawić się trzy lata przed Madeline, zmarł jeszcze w brzuchu matki. W skromnym, nieco zapuszczonym małym mieszkaniu na co dzień znajdywali się rodzice, ojciec ojca dziewczynki, a więc dziadek i maleńki w tym przypadku żeński byt który sam o sobie zadbać nie potrafił. Nie minęło nawet pięć lat małej Madeline, kiedy wybuchowy ojciec z hukiem rozstał się z dotychczas wykonywanym zawodem mechanika, szarpiąc się na pewną śmierć. Idealista którego duma w sposób, o którym córka nigdy się nie dowiedziała, została zbrukana doszczętnie, ruszył w starym, nadgryzionym zębem czasu skafandrze, który najpewniej nabył drogą szmuglerstwa od tutejszych handlarzy, w strefę objętą promieniowaniem.
Dziadek ukrywał przed wnuczką wiele faktów związanych z tamtych dniem. Wspomniał jednak kiedyś o tym, że syn jego – wizjoner nowego świata, szukał na tym obszarze konkretnego miejsca, a przede wszystkim tajemniczego przedmiotu. Bajdurzył. Obiecywał rychły powrót gdy tylko znajdzie to, czego szukał. Nie minęło pięć dni. Wszyscy poza nie do końca rozumiejącym sytuacji dzieckiem, czekali na powrót tego nieobliczalnego mężczyzny. Matka długo nie zastanawiała się nad podjęciem nierozsądnej decyzji zapierając się, że zapomniał czegoś ze sobą zabrać. Najprawdopodobniej żony, w objęcia śmierci. Od tamtej chwili dorastająca dziewczynka była wychowywana przez dziadka, który zajmował się pracą w kopalni. Tym samym nie miał zbyt dużo czasu na wychowywanie dziecka, dlatego opiekę nad nią powierzał najbliższym sąsiadom. Dziewczynka razem z innymi dziećmi po prostu bawiła się na ulicach, umorusana, wiecznie brudna żywiła się wszystkim, co znalazła. Aczkolwiek od ludzi brać nigdy nic nie chciała. Tak od najmłodszych lat wpajał jej dziadek uparcie powtarzając, że nie należy ufać tym, którzy mają dużo pieniędzy. Na pewno są kłamliwi, na pewno ukradną małą Madeline z ulicy i już więcej dziadka nie zobaczy. Usamodzielniona dziewczyna szybko nauczyła się dbać o siebie, o domostwo, a także o wtedy jeszcze pełnego sił dziadka, któremu chciała się odwdzięczyć. Niezmiennie jednak w porównaniu do niego, karmiła się myślą, że rodzice których ledwo co spamiętała pewnego dnia wrócą.
W końcu ich ciał nigdy nie znaleziono. Gdy miała lat trzynaście opowiadała niestworzone historie o tym, że w strefie w której śmierć czaiła się na każdym kroku musi być wspaniałe miejsce w którym przebywają od lat. Za to dostawała burdy. Marzyła o tym, że kiedyś wrócą do Polis, aby zebrać oklaski. Chociaż przybywało jej lat, a wizja powodu ciągłej nieobecności rodziców zmieniała się, nie traciła nadziei. Zamiast mówić, że rodzice odeszli kłamała, że są bardzo zajęci. Wyjechali. Rozstali się, a później każdy znalazł drugą kochającą połówkę z wyższych sfer i dlatego tu nie zaglądają - bo jedna z tych połówek zabrania odwiedzin.

   Koncepcja: Plebs. Od niepamiętnych czasów obraca się wśród podobnych sobie, nie miała okazji zaznać luksusowego życia dlatego jej marzenia skłaniają się ku temu, czego nie może mieć. Zdecydowała się na pracę w kopalni, ze względu na możliwość zarobienia większych pieniędzy, a także dziadka który spędził tam najlepsze lata swojego życia. Starszy człowiek nie jest już w stanie wykonywać ciężkiej pracy fizycznej, Madelaine zaczyna obawiać się o stan psychiczny wspomnianego który od jakiegoś czasu zaczyna mieć majaki. Nie chce tego nigdzie zgłaszać. Ukrywa to, a sama stara się jego niedorzeczne stwierdzenia ignorować powtarzając sobie, że to tylko starcze napomknięcia.
   Wyglądu użycza: Sasha Kichigina
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: