Share
Go down
avatar
Żałosny podszeptywacz

Vincent Winchester

on Pią Lut 16, 2018 5:59 pm

Tożsamość: Vincent Anthony Winchester
Wiek: 41
Przynależność: Ponad głowami
Zajęcie: Brudna robota Polis
Rozdanie kropek:

  • Wiedza o świecie (chemia) Ο Ο Ο
  • Charyzma Ο Ο Ο
  • Niezłomność Ο
  • Manipulacja Ο Ο
  • Wytwórstwo (różnego rodzaju substancje psychoaktywne) Ο

Poziom obłąkania: Poczytalny
Opis postaci: Ze spotkań z Vincentem rzadko kiedy wychodzi się uśmiechniętym. Zdecydowanie częściej na twarzach nieszczęśników, zmuszonych do konfrontacji widać lęk, niedowierzanie, niesmak czy nawet rozgoryczenie. Dzieje się tak dlatego, że większość ludzi chodzących po tym padole, to ostatni imbecyle, którym wszystko trzeba dokładnie pokazać palcem i nie są w stanie użyć choć krzty rozumu, którego niestety im poskąpiono.
To nie jest tak, że Vincent nie szanuje wszystkich. Jest w stanie być niezwykle uprzejmy i zachowywać się w sposób nienaganny. Z takim pochodzeniem trzeba umieć się dostosować do każdej sytuacji. Jednak zdobycie prawdziwego szacunku u mężczyzny nie jest rzeczą prostą. Trzeba wykazać się ogromnym sprytem, inteligencją bądź umiejętnością kombinowania. Bogactwo, obycie czy pochodzenie nie mają dla niego absolutnie żadnego znaczenia, jeśli nie idzie za nimi nic więcej. Ceni ludzi, którzy potrafią znaleźć wyjście z trudnych sytuacji, odnaleźć się w nowym otoczeniu i są dobrymi kłamcami. Prawdopodobnie z tego powodu większość ludzi, z którymi współpracuje pochodzi z podziemia Polis.
Mimo wszystko większość jego przyjaciół bądź współpracowników określiłaby go jako człowieka aroganckiego, bezdusznego i pozbawionego skrupułów. Nie jest jednak tajemnicą, że istnieją pewne wartości, które ceni ponad wszystko. Jedną z nich jest kobieta jego życia, czyli ukochana córka. Gdyby ktoś choćby pomyślał o tknięciu jej w sposób przez nią niepożądany błagałby o tak łagodną karę jak spalenie żywcem.
Inną wartością jest jego rodzina, w szczególności młodsza siostra, Ophelia, która swego czasu była dla niego jedynym wsparciem.
Mężczyzna uważa, że w obecnym dobrobycie, dzieci elit wychowywane są na mięczaków, których kiedyś "hołota" rozgniecie w pył. Jak mrówki. Z tego powodu próbuje wychowywać swoją córkę na twardą babkę, której w przyszłości będzie mógł przekazać rodzinny biznes.
Z wykształcenia jest chemikiem, posiada też rozległą wiedzę z zakresu fizyki i biologii. Nauka nie jest jednak drogą, którą zdecydował się obrać. W końcu są bardziej dochodowe interesy.
Jeżeli mowa o jego wyglądzie, to Vincent jest wysokim mężczyzną o przenikliwym spojrzeniu. To spojrzenie jest czymś, co ludzie zapamiętują na długo po spotkaniu. Jego twarz i ciało zdobią bruzdy, pozostałe po kilku bliskich spotkaniach z jakimiś bandziorami.
Ubiera się w drogie garnitury tak, żeby jego wizerunek zawsze odzwierciedlał jego pozycję i dystansował rozmówców.

Widmo przeszłości: Trudno zachować resztki normalności dorastając w takim otoczeniu, w jakim został wychowany Vincent. Od dzieciństwa wszystko, co brało udział w jego życiu było zimne, obce i zdystansowane. Dom, w którym mieszkał był ogromny, piękny, ale pusty. Pozbawiony duszy, emocji, miłości. Podłogi pokrywały chłodne marmury, a ściany obrazy, na których ludzie pozostawali wiecznie pozbawieni wszelkich emocji. Nawet zabawkom w dziecięcych pokojach brakowało kolorów i wyrazu.
Vincent mimo wszystko był raczej pogodnym dzieckiem, przynajmniej na początku. Jako kilkulatek był zapatrzony w Ophelię, swoją młodszą siostrę jak w obrazek. Cały czas chciał pomagać opiekunkom, które się nią zajmowały. Uczył ją mówić i podawał zabawki. Później wspólnie wspierali się w trudniejszych chwilach i stawiali czoła rodzicom. Z czasem jednak zachowanie pogody ducha okazało się niemożliwe.
Ojciec czworga Winchesterów, Cornelius był osobą o niezłomnym charakterze i twardej ręce w wychowywaniu swych pociech. Vincent okazał się głównym obiektem testowania różnych metod podnoszenia dyscypliny w domu.
Z dzieciństwa pamiętał jedynie wieczne niezadowolenie ojca i dezaprobatę towarzyszącą wszelkim działaniom chłopca. Raz na jakiś czas, Cornelius okazywał jednak swojemu synowi rodzicielską miłość w postaci poklepania go po ramieniu czy rozczochrania włosów. Wymagał od dzieci bezwzględnego posłuszeństwa i podporządkowania.
W związku z zasadami panującymi w domu, w nastoletnich latach czwórka rodzeństwa wciąż prześcigała się ze sobą w próbach przypodobania się ojcu.
Vincent jednak szybko z tego zrezygnował. Nie zależało mu na rodzinnej fortunie. Wiedział, że jest w stanie poradzić sobie sam. Przy tej pozycji jego nazwiska w społeczeństwie, może nie był to jakiś wyczyn, ale zawsze jakaś niezależność.
Najpierw jednak kilkukrotnie pozwolił ojcu zdecydować za siebie. Jedną z tych decyzji był wybór kariery naukowej. Cornelius postanowił, że jego pierworodny będzie wybitnym naukowcem, który będzie pracował nad powrotem ludzi na ziemię, albo wynalezieniem lekkiego skafandra, który pozwoli na łatwiejszą eksplorację. Udało mu się jedynie zaszczepić w synu pewne zainteresowanie tym tematem, on jednak postanowił pójść w ślady ojca, zostać biznesmenem i kierować interesami w nie do końca legalny sposób.
Vincent w pewnym okresie swojego życia odciął się od rodziców niemal całkowicie. Zaczął inwestować kapitał w sprawy podziemia. Kiedy pierwsze inwestycje zaczęły się zwracać, opłacił grupę chemików, z którymi opracowywał nowy narkotyk.
Po kilku miesiącach badań udało się wyprodukować pierwsze partie. Mężczyzna z dumą patrzył na kartony różowych tabletek w kształcie serduszek. Ich magia polegała na tym, że po zażyciu wyostrzał zmysły, podwajał koncentrację i zwiększał produktywność. Na niektóre osoby działał trochę jak adrenalina, a dla innych jak natchnienie do pracy. Narkotyk nazwał Ophelia.
Kilka lat później mężczyzna był już powszechnie znanym biznesmenem i większość swoich przychodów zawdzięczał sobie, a nie rodzinie. Paradoksalnie dzięki temu wrócił w łaski ojca... W swoim posiadaniu miał dom publiczny, kartel narkotykowy. Zaopatrywał w narkotyki całe podziemie Polis. Przy okazji dbał też o interes rodzinny, więc też o to, żeby inne gangi nie wchodziły w paradę podczas pobierania podatków za mieszkania.
Część pieniędzy przeznaczał na finansowanie ekspedycji badawczych, które wysyłano w coraz to dalsze zakątki w poszukiwaniu zieleni, badających stworzenia, zamieszkujące obecnie planetę i badających powietrze. Starał się w ten sposób budować nieco pozytywniejszy wizerunek Winchesterów, a przy tym wzbogacić się jako pierwszy, kiedy odkryją sposób na pozbycie się radioaktywnej mgły.

Koncepcja: Mężczyzna z wyższych sfer, który czuje, że prawo go nie obowiązuje i trochę tak jest... W dzisiejszych czasach wszyscy są przekupni, szczególnie gdy ma się tyle do zaoferowania. Trzyma w szachu uliczne gangi i prostytutki. Nad życie kocha córkę i ceni dobro rodziny. Trudno dopatrzeć się u niego skrupułów, nie liczy się dobro innych, tylko to czy można na nich zarobić czy nie.
Wyglądu użycza: Jeffrey Dean
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach