Salome Meredith
 :: Polis :: Ogłoszenia tur i gry z Mistrzami :: Wasze kartoteki :: Postacie nieaktywne :: Salome Meredith :: Salome Meredith

Sally Meredith

Obecność : Postać nieaktywna
Częstotliwość odpisów : Postać nieaktywna
Liczba postów : 3
Postów fabularnych : 0
Join date : 13/02/2018
avatar
Żałosny podszeptywacz
Zobacz profil autora http://atlas.forumpolish.com/f31-salome-meredith
Wto Lut 13, 2018 9:20 pm


Tożsamość: Salome Maude Meredith
Wiek: 5 marca 235 (18)
Przynależność: Ponad Głowami
Zajęcie: Bezrobotna
Rozdanie kropek:

  • Charyzma Ο Ο
  • Niezłomność Ο Ο
  • Manipulacja Ο Ο Ο
  • Szczęście Ο
  • Ekspresja Ο Ο

Poziom obłąkania: Poczytalność

Opis postaci: Uważne oczy napotkają stalowoszare spojrzenie niespokojnie omiatające otoczenie. Nie jest przenikliwe, o nie, srebrzyste tęczówki okalają próżnię, puste studnie łapczywie chłonące każdą możliwą do zarejestrowania informację... do momentu, gdy wzrok stwardnieje w pogardliwej ekspresji, a w zachrypniętym głosie pojawią się nuty zawodu. To wtedy usta ściągają się w wąską kreskę, a całe ciało Salome daje do zrozumienia, że jedyne o czym pragnie to znaleźć się gdzie indziej.
Ciemnobrązowe włosy okalają szczupłą twarz, zazwyczaj spływając kaskadą na prawą stronę, osłaniając ciągnące się wzdłuż policzka białawe blizny, a z lewej odgarnięte za ucho dodatkowo eksponują nienaturalną, wręcz niezdrową bladość jej skóry. Ciemne brwi wyrażają większość emocji okazywanych przez dziewczynę, akompaniując cichemu głosowi i ruchom ciała kojarzącym się bardziej z wystraszonym zwierzęciem niż nastolatką. Cienkie wargi znacznie częściej szepczą niż śpiewają, a zaledwie nieliczni mieli okazję usłyszeć głęboko skrywany, perlisty śmiech.
Luźne, na ogół utrzymane w odcieniach szarości i brązu ubrania okrywają szczupłą sylwetkę - jej wąskie ramiona, praktycznie nieistniejący biust i talię osy. Jakby w kontraście do jej skromnego stylu, chętnie eksponuje długie nogi, które można nazwać kształtnymi, gdy pamięta się o wystających żebrach i obojczykach. Od stóp do głów mierzy sto sześćdziesiąt pięć centymetrów, których ubywa jeszcze parę, gdy garbi się i spuszcza głowę, chcąc odgrodzić się od otaczającej ją rzeczywistości.
Nie czuje się dobrze, w tłumie ludzi. Unika jak ognia otwartych przestrzeni, hałasów i odsłoniętych pleców. Gdy tylko może ucieka w świat koca, czytania książek i pisania własnych, rysunków i gorącej czekolady. Rzadko dzieli się swoją twórczością (poza czekoladą, w której robieniu jest mistrzynią), bo rzadko kiedy jest z niej wystarczająco zadowolona, aby nie trafiła do śmietnika.

Widmo przeszłości:
- Sally. Świat dzieli się na ludzi i bydło. Nigdy nie poświęcaj swojego życia dla bydła.
- A jak ich odróżnić, tato?
- Bydło jest na dole, tam gdzie jego miejsce.


Nie wie, gdzie przyszła na świat. Ojciec nauczył ją, że nie ma to żadnego znaczenia. Po prostu gdy nadszedł właściwy moment stała się latoroślą rodu Meredith. Niemożność posiadania własnego dziecka nie pozbawiła Catherine instynktu macierzyńskiego i wrodzonej wrażliwości. Starała się jak mogła, aby okazać zagubionej dziewczynce swe wielkie serce i obudzić jej własne. I jak każda taka próba skończyła się fiaskiem. Dużo większą rolę w jej życiu odegrał surowy Dauphin, dla którego jedna osoba w domu więcej nie stanowiła powodu, aby oderwać się od kwestii tak poważnych jak prestiż, szacunek i prosperowanie jego firmy. To własnie nieposzlakowana opinia i surowa uczciwość Mereditha pozwoliła mu na wyrwanie z rąk Winchesterów dużej części rynku towarów luksusowych. Produkcja sygnowanej jego nazwiskiem, oryginalnej whisky i nazwanej imieniem jego żony linii brandy pochłaniała cały jego czas i odwracała uwagę od takich drobiazgów jak dom (o który dbała jego małżonka) czy przybrana córka (także).

- Salome, co powiesz o twórczości Xaviera Yves Zaeliana?
- To stek bzdur. Wynurzenia zapatrzonego w siebie tchórza, spędzającego czas na pisaniu sprośnych wierszyków.
- Jak możesz tak mówić o wybitnym artyście, twórcy legendarnych romansów?
- Tyle wie o miłości ile o niej usłyszał od ludzi. Dlaczego właściwie traktujemy go jak wyrocznię?
- Młoda damo, porozmawiasz na ten temat z dyrektorem...


Gdy rozpoczęła edukację dała się poznać jako inteligentna, choć zamknięta w sobie dziewczyna. Choć z łatwością przychodziło jej zdobywanie wiedzy, nigdy nie okazywała większego zainteresowania żadnym z obowiązkowych przedmiotów. Dopiero zajęcia związane z literaturą i sztuką obudziły w niej jakikolwiek zapał i ciekawość. Wycofana Sally w końcu znalazła metodę na wyrażenie kłębiących się w niej emocji. Niestety, jej wrodzona bezceremonialność i wpojona przez rodziców pewność własnych opinii nie przysporzyły jej sprzymierzeńców wśród nauczycieli. Wśród niezliczonych przysparzających problemy leserów i łobuzów wyróżniała się jako cicha buntowniczka, królowa lodu posiadająca własne spojrzenie na życie.

- Wiesz co mamo, chciałabym pisać...
- To cudownie! Chciałabyś zostać żeńską wersją Zaeliana? Uwielbiam jego książki.
- Och, proszę Cię, na pewno nie chciałabym tworzyć takiej szmiry. Ja chcę napisać coś, co ludzie zapamiętają na lata.


Wraz z wiekiem i świadomością jej otoczenia pojawiły się nowe wzbudzające zainteresowanie czynniki. Im więcej rozumiała, tym chętniej przemierzała ulice Polis, obserwując życia tysięcy ludzi, których napotykała na swojej drodze. Podziwiała wyroby rzemieślników, wyeksponowane w galeriach dzieła sztuki i doskonałe w swej prostocie obrazki codziennego dnia mieszkańców miasta. Zwieńczeniem jej pasji obserwatora stała się gazeta Cumulonimbus, której pracownicy wzrastali w jej oczach do rangi piewców prawdy i łaknących wiedzy świadków niesamowitości tego świata. To wtedy przelewane na kartki, chowane po szufladach fantazje zmieniły się w doskonalące warsztat artykuły, których najlepsze egzemplarze zaczęła wysyłać do redaktora naczelnego swego ulubionego pisma.

Koncepcja: Sally jest oderwana od rzeczywistości. Życie bez trosk i problemów doczesnych sprawiło, że skupia się dużo bardziej na ludziach i tym co czyni ich ludźmi. Wpojona przez ojca pogarda do bydła motywuje ją do stawania się coraz lepszą osobą i choć definicja ta ma dla nich różne znaczenia, mocno wzięła sobie jego słowa do serca. Nie ma zbyt dobrych kontaktów z ludźmi, ale też niewiele osób z jej otoczenia patrzy na świat jak na fascynujące zjawisko, którego elementy są same w sobie materiałem na wybiegające w abstrakcję przemyślenia.

Wyglądu użycza: Rooney Mara
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Skocz do: