Share
Go down

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 14, 2018 9:07 pm
Zauważyła, że jakoś niespecjalnie chciał ciągnąć temat nieudanej powieści. W sumie mało kto lubił opowiadać o swoich niepowiedzeniach, nie dziwiła mu się więc wcale.
- To tak bez żadnej adrenaliny, czy coś. Wszystko musi być rozpisane, wyliczone, czy źle mi się wydaje? - Czyli tak naprawdę nie był wcale ryzykantem, musiał mieć wszystko przemyślane i dopiero wtedy sprawdzał, czy działa. Tak spontanicznie chyba było nieco ciekawiej, a zarazem niebezpieczniej.
- Wszystko zależy od tego, kogo chcesz pocałować, różnie się to może skończyć, czyż nie? - Geraldine nie była przyzwyczajona do rozmów o takich rzeczach, raczej wydawało jej się, że to się po prostu dzieje przez chwilę, jakąś atmosferę, czy inne takie.
Obserwowała go, w sumie to nie reagowała, bo była ciekawa, czy faktycznie zrobi to, o czym tyle mówił.
- Jesteś przekonany? Czyli to tak trochę zawodowe podejście do życia. - Nie odrywała wzroku od mężczyzny, miała świadomość, że jest  coraz bliżej i, że za chwilę nie będzie miała specjalnie pola do manewru, ale czy to ją obchodziło w tym momencie? No nie, była zaciekawiona rozwojem sytuacji.

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 14, 2018 9:40 pm
-Oczywiście, że wszystko musi być wyliczone i sprawdzone. Odwaga to nie to samo co głupota. Po co ryzykować skoro można nie ryzykować? Czasem nie ma jednak innego wyjścia i ryzykować trzeba - dodał tajemniczo.
-Kogo? No Ciebie oczywiście, a że różnie się to może skończyć. No właśnie po to to robię, żeby zobaczyć jak się to skończy.
Był już tak blisko, że traciła możliwość manewru, nie zrobiła jednak nic żeby go powstrzymać ani gestem, ani słowem. Najwidoczniej się jej spodobało.
-Tak jestem przekonany. A zawodowe podejście do życia mam zawsze, o czym zaraz się naocznie przekonasz, bo będę udowadniał prawdziwość pewnej teorii.
To powiedziawszy pocałował ją namiętnie czy tego chciała czy nie.

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 14, 2018 10:17 pm
- Ale te obliczenia mogą być nieco nudne, moim zdaniem zabawniej jest ryzykować. - W sumie ona zawsze przyjmowała taką postawę, nie lubiła myśleć przed tym, jakie decyzje podejmowała, co czasem nie najlepiej się dla niej kończyło. 
- Tak właściwie, to co robisz? - Zdawała sobie sprawę, że najprawdopodobniej jest kolejnym eksperymentem Hamiltona, co w sumie wydawało jej się być całkiem zabawne. Zapewne do czasu, nie do końca wiedziała, co kieruje jego czynami, co nieco ją zastanawiało. 
Nie zrobiła nic, bo była ciekawa, jak skończy się ta sytuacja, a w zasadzie faktycznie podobała jej się ta gra i może sam mężczyzna też nieco jej się zaczął podobać? Na to pytanie odpowiedź zna tylko Geraldine. 
- Wszędzie teorie.. - Nie zdążyła nawet specjalnie się odezwać, kiedy poczuła jego usta na swoich. Spodziewała się tego, chociaż z drugiej strony nie była przekonana, że dokona tego czynu. Także odwzajemniła pocałunek, choć nie było to specjalnie w jej stylu, Ger raczej bardzo długo się zastanawiała nad tym, kogo dopuszcza do takich sytuacji, w tym momencie było zupełnie inaczej, a w sumie nawet nie żałowała, że to zrobiła.

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 14, 2018 10:40 pm
Wszystko poszło zgodnie z planem. Ba, nawet lepiej gdyż Geraldine postanowiła odwzajemnić pocałunek. Widać powiedzenie "cicha woda brzegi rwie" jest jak najbardziej trafne. Przedłużył więc nieco pocałunek, a potem jakby nigdy nic usiadł na swoje miejsce i napił się wody, która zdążyła już wystygnąć.
-Eksperyment skończony, teraz możemy przejść do punktu następnego. Morza są bardzo głębokie prawda? Ale jak bardzo i czy zbadano ich dna? Mam namyśli takie bardzo głębokie miejsca. Mam pomysł na pewno zwierze, ale muszę znać głębokość mórz. No i jeszcze takie pytanie, co się dzieje z odchodami zwierząt morskich? Naskórkiem, trupami jeśli jakieś umrą, resztkami z polowań itd. Opadają na dno? rozpuszczają się w wodzie? A może wypływają na powierzchnie?
Mówił to tonem rzeczowym, konkretnym jakby przed chwilą nic się nie wydarzyło. Nagle jednak wypalił.
-I jak podobało się? - uśmiechnął się przy tym, ale na razie tylko trochę.

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 14, 2018 11:00 pm
Cóż, Stanley, który wyglądał jak bezbronny cocker spaniel powodował, że Ger nie mogła u odmówić. No nie byłaby sobą. Doszło do tego, co najwyraźniej zamierzał od jakiegoś czasu. Kiedy wracał na swoje miejsce oblizała wargi. To do czego przed chwilą doszło było tak bardzo nie w jej stylu, że nawet się nad tym nie zastanawiała. Zdziwiła się jego słowami, no ale skoro chciał dalej pytać postanowiła odpowiadać na pytania.
- Cóż, dosyć niedawno odkryto, że można znaleźć coś takiego jak rowy oceaniczne, więc cały pogląd się zmienił, coś około jedenastu kilometrów, więc całkiem sporo. Jeśli chodzi o odchody, naskórek, trupy to wszystko trafia znowu do ekosystemu. Materia krąży, wraca do organizmów w innych formach. - Geraldine czytała na ten temat sporo, można nawet powiedzieć, że trochę interesowała ją chemia organiczna, ale tylko trochę.
- Jakie zwierzę wymyśliłeś? - Była tego dosyć ciekawa, postanowiła więc dowiedzieć się o co mu chodzi.
- No, chyba mi się podobało, nie wiem jednak jak na to zareagowała twoja fizyczna strona, jakieś wnioski naukowe, bo było to przecież tylko doświadczenie? - Była nieco zawiedziona, że mężczyzna potraktował ją jako jeden ze swoich eksperymentów, nie dała jednak po sobie znać, że tak było, albo że tak się poczuła.

Re: Stanley i Geraldine

on Sro Kwi 18, 2018 11:03 pm
-Może inaczej zadam pytanie - zwrócił się do Geraldine - są trzy możliwości, materia opada na dno, materia wypływa na powierzchnię, materia rozpuszcza się w wodzie. To jest z mojej dziedziny, fizyki. Interesuje mnie jaki procent się rozpuszcza, jaki wypływa, a jaki opada. Głównie jaki procent opada na dno. Jakie zwierze wymyśliłem powiem jak już mi dokładnie odpowiesz na to pytanie.
Sięgnął po swoją wodę i wypił ją do końca. Wysłuchawszy dziewczyny postanowił dalej grać w grę.
-No wiesz co? "Chyba mi się podobało?" Jak możesz! Znaczy, nie żebym się obrażał, bo mnie nie pochwaliłaś, chodzi o to że nie wiesz. Po to przeprowadza się eksperyment żeby wiedzieć. Ja chciałem sprawdzić, czy pozwolisz się pocałować i jak na to zareagujesz. Reakcja była... ciekawa. No, ale ty NIE WIESZ czy się podobało? Jeśli nie wiesz to trzeba powtórzyć eksperyment i tak do skutku aż będziesz pewna wyniku. Tylko wiesz, nie przesadzaj, eksperymentować też trzeba z umiarem.
To powiedziawszy zaczął się śmiać, ale uprzejmie tak bardziej razem z Geraldine niż z niej.

Re: Stanley i Geraldine

on Pon Kwi 23, 2018 12:33 pm
Geraldine raczej nie była chemikiem i nie do końca ją interesowało to, o co pytał.
- Jeśli mam być szczera, to nie mam pojęcia, bo nigdy nie interesowałam się tym jakoś specjalnie, nie szukałam konkretnych informacji na ten temat, ale można to pewnie gdzieś znaleźć. - No na tyle, na ile był dostępne takie badania, jednak pewnie nie było wiadomo zbyt wiele. 
- Dziwnie jest być obiektem czyjegoś eksperymentu, stąd to chyba, nie jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, nie to co Ty. - Lustrowała go wzrokiem. Zastanawiała się jak często przeprowadza doświadczenia, a dopiero co poznanych osobach. 
- A jeśli obiekt nie da na sobie przeprowadzić eksperymentu po raz drugi co wtedy, dochodzi do niepowodzenia? - Nie do końca wiedziała, czy chce być czyimś doświadczeniem stąd to całe gdybanie.

Re: Stanley i Geraldine

on Wto Kwi 24, 2018 11:42 pm
-No dobra, jeśli nie wiesz to trudno. Można jednak założyć, że część materii na dno opada. Normalnie, na jakimś jeziorze czy rzece na dnie zaczęłyby rosnąć jakieś rośliny i korzystać z tej materii. W oceanach jednak ciśnienie sprawia, że na dnie nic nie urośnie. Im większa głębokość tym większe ciśnienie, to fizyka. - zaczął tonem wykładowcy - Cała ta materia zbierałaby się tam w nieskończoność, podobnie jak w zamulonym jeziorze zbiera się osad. Tyle że z racji ogromnej głębokości liczba osadu organicznego powinna być ogromna w porównaniu z płytkim jeziorem. Dlatego wymyśliłem pewne zwierze. Ogromne, płaskie, podobne do talerza, tylko o średnicy nawet KILKUSET metrów. Stworzenie to żerowałoby właśnie na materii która opadła na dno. Kładłoby się zwyczajnie na dnie i za pomocą odpowiednich narządów, które mam nadzieje pomożesz mi opisać wchłaniałoby wspomnianą materię, a po zjedzeniu wszystkiego zwyczajnie przenosiło się na inne miejsce. Miałoby tylko narząd do wchłaniania, na całej powierzchni ciała na dole pancerz do ochrony przed wszelkimi zagrożeniami na górze. Przez mikroskopijne przerwy w tym pancerzu zwierz ten by wydalał, tak jak człowiek się poci przez skórę. To co by wydalił rozpuszczałoby się w wodzie. Byłby to zwierz ogromny, ale jednocześnie niezwykle prymitywny, posiadałby tylko narządy pobierania i wydalania pokarmu, plus pęcherz pławny który zmieniałby swoją wielkość i unosił to zwierzę z dna. Potem opróżniałoby ten pęcherz co nadawałoby mu minimalną prędkość wystarczającą jednak do przemieszczenia się na kolejne miejsce tuż obok. Co sądzisz o takim stworze?
Był ciekaw czy nie popłynął za bardzo. Posiadał tam jakąś wiedzę biologiczną jak każdy człowiek po szkole, ale nie był pewien czy nie zapomniał o czymś istotnym.
-Może i dziwnie jest być obiektem eksperymentu, ale miałem wrażenie, że za to całkiem przyjemnie. - powiedział uśmiechając się.
-Bez wątpienia ciężko jest być twórcą i tworzywem. - uśmiechnął się, ale tym razem tylko wzrokiem - ja swój eksperyment skończyłem. Pytanie czy TY chcesz dalej eksperymentować. Ja już wiem co chciałem wiedzieć. A TY?

Re: Stanley i Geraldine

on Czw Kwi 26, 2018 10:16 pm
- Na dnie nic nie zaczęłoby rosnąć, bo brakuje tam światła. Poszłoby to bardziej w osady, w sensie skały. - Może nie była specjalistką, jednak wydawało jej się to logiczne. 
- Nie chodzi o ciśnienie, a o fotosyntezę. - Tutaj mogłaby się z nim pokłócić. W końcu nie wszędzie chodziło tylko o fizykę, biologia też była istotna, przynajmniej jej zdaniem. Miała wrażenie, że towarzysz jej rozmowy robi się nieco przemądrzały, a nie do końca jej się to podobało. Nie lubiła kiedy ktoś uważał, że informacje, które posiada są ważniejsze przed uprzednim skonsultowaniem tego z rozmówcą. To było bardziej monologiem niż jakąkolwiek dyskusją. Zastanawiała się, czy faktycznie jest mu potrzebna do czegokolwiek jej wiedza skoro tak szybko zakładał hipotezy.
- Z osadów dalej się to rozpuszcza, przecież tak wygląda obieg materii, nie chce mi się wierzyć w takie stworzenia. - Tak ją wykwalifikowano. Zapewne wiele jeszcze nie wiedzieli, ale nie wyobrażała sobie, że na dnie żyje sobie takie pierwotne stworzenie, które z tego korzysta.
- Pewnie jest szansa, że coś takiego żyje, bo nie takie stwory zostały opisane, jednak ile w tym prawdy.- Ona podchodziła do tematu dosyć sceptycznie.
- Ja nie zakładałam żadnego eksperymentu, poczułam się bardziej jak obiekt doświadczalny,przez co czuję się nieco wykorzystana.- Geraldine zawsze mówiła, to co myśli. Tak stało się i tym razem. Zapewne wcześniej nie do końca przemyślała całą sprawę i teraz będzie miała do siebie pretensje, że zachowała się tak, a nie inaczej.

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 28, 2018 6:01 pm
-Heh, no tak fotosynteza. Często zapominam o oczywistościach o ile nie są z mojej dziedziny. Chociaż nawet i z fizyki potrafię zapomnieć o różnych oczywistych rzeczach.
Aż mu było głupio, że zapomniał o czymś takim. No, ale w końcu po coś tu przyszedł, po wiedzę. Dobrze, więc że wreszcie jakąś otrzymał.
-Nie chodzi o to w co chce się wierzyć, tylko co jest możliwe a co nie. Chodzi o to, żeby opisane zwierze MOGŁO istnieć. Czy faktycznie istnieje to i tak nie prędko się dowiemy. Ja wiem, że nauka polega na tym, że poddaje się WSZYSTKO w wątpliwość. Ale pisząc trzeba się otworzyć na możliwości, a nie wątpliwości.
Dyskusja zapowiadała się nawet ciekawie, gdyby nie zdenerwowało go kolejne zdanie.
-Najpierw odwzajemniasz pocałunek, potem NIE WIESZ czy się podobało, na koniec czujesz się wykorzystana. Jutro pewnie powiesz, że się na Ciebie rzuciłem, a Ty się broniłaś ze wszystkich sił? Eh wszystkie kobiety są takie same, a już myślałem, że trafiłem na jakąś inną...
Stanley był szczerze zawiedziony postawą Geraldine. Zapowiadało się przyjemnie a tu takie coś.

Re: Stanley i Geraldine

on Sob Kwi 28, 2018 11:43 pm
- Zdarza się i tak, każdy czasem przypadkowo pomija pewne istotne kwestie. - Dla każdej osoby najważniejsza była jej dziedzina, co nie do końca było dobre, bo mogło powodować ignorowanie innych istotnych faktów.
- No to, jeśli o to chodzi to może i by mogło egzystować, faktycznie zapomniałam, że piszesz książki. Zupełnie zignorowała ten fakt, podeszła o tematu najwyraźniej zbyt racjonalnie, mogła sobie trochę bardziej pozwolić na gdybanie w takiej sytuacji.
- Nie przesadzaj. - Chyba za bardzo wziął do siebie jej słowa.
- Samo mówienie o tej sytuacji jako o eksperymencie nieco mnie drażni, nigdy nie podchodziłam do tego w ten sposób i wydaje mi się być to nieco dziwne. Chyba trochę za daleko popłynąłeś z tym swoim gdybaniem. - Tutaj na twarzy Ger pojawił się rumieniec, łatwo było odczytać, że jej emocje zaczynają się nieco zmieniać. W tym wypadku po prostu złość próbowała wyjść z niej w ten sposób.
Sponsored content

Re: Stanley i Geraldine

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach